fot. FB/Waldemar Jankowski

Dojrzewanie w wierze. Izabela i Waldemar Jankowscy: Przez pierwszych siedem lat małżeństwa nasza wiara była letnia. Teraz w końcu żyjemy w Kościele i jesteśmy w tej samej łodzi

Co zrobić w sytuacji, w której jedno z małżonków jest wierzące, ma doświadczenie Boga Żywego, a drugie nie żyje w świetle wiary? Odpowiedzią jest historia Izabeli i Waldemara Jankowskich, którzy swoim świadectwem podzielili się w TV Trwam podczas programu „Jak wygrać małżeństwo?”.

Izabela i Waldemar Jankowscy od 25 lat są małżeństwem, ale na początku wspólnej drogi nie kroczyli z Panem Bogiem. Nawrócili się 18 lat temu.

– Przez pierwszych siedem lat małżeństwa nasza wiara była letnia. Byliśmy niedzielnymi katolikami (…). Nie czuliśmy presji ze strony rodziny, że musimy się modlić, chodzić do kościoła. Po wielu latach wiemy, że ogromną rolę odegrał dziadek Waldka, który nieustannie za nas się modlił. Ja z kolei miałam ciocię, również jak dziadek z „rocznika papieskiego”. To byli ludzie naprawdę Bogiem silni, bardzo maryjni. Prawie nigdy o tym nie mówili. To jest niesamowite: ich pokora, cisza wewnętrzna, modlitwa nad nami – po latach zaczęły wychodzić owoce – mówiła Izabela Jankowska.

– Tak zmęczony – powiązany, poplątany – różaniec, jaki u dziadka znalazłem przy śmierci, to nigdzie takiego nie widziałem. Nigdy nie wypominał nam życia bez Boga, ale modlił się w cichości. Zawsze też był dla mnie wzorem. Przy jego śmierci spłynęła łaska, że zacząłem poszukiwać – dodał Waldemar Jankowski.

Od tej pory pragnieniem Waldka było, by Iza też „poczuła” wiarę i Boga.

– Z jednej strony szokiem było dla mnie to, co zaczęło się dziać z moim mężem, który coraz częściej uciekał do kościoła. Gubiłam się w tym świecie, nie wiedziałam co się dzieje; nadgorliwy mąż mówił cztery różańce dziennie. Widziałam, że on jest szczęśliwy, ale jak się tego nie czuje, trudno jest to zrozumieć. Z drugiej strony była moja ogromna miłość do tego człowieka. Szczerze pokochałam go swoją dziewczęcą miłością. Od początku bardzo się polubiliśmy – zaznaczyła żona. 

– Iza zawsze mówiła: „Mojej miłości wystarczy na nas dwoje” – wtrącił z uśmiechem mąż.

– Nie mogłam zrozumieć, że ja nie mogę jego zrozumieć. Niejednokrotnie mówił mi o swoich wynurzeniach duchowych, a ja nie mogłam tego załapać: przecież wszystko jest w porządku, to czego ci brakuje? – pytałam. „Żebyś chodziła ze mną do kościoła, częściej się modliła” – mówił Waldek. Przesuwałam te paciorki, ale… było to dla mnie męczące. Niejednokrotnie robiłam te rzeczy wbrew sobie, z miłości do Waldka – akcentowała Izabela.

Przyszedł moment, że i Iza doświadczyła łaski wiary. Waldemar wspominał podczas programu, jak któregoś roku pojechał na rocznicę powstania Radia Maryja w Toruniu. Długo szukał miejsca w autobusie, w końcu usiadł obok pewnego Grzegorza.

– Okazało się, że jest w Odnowie w Duchu Świętym. Zaprosił nas, pojechaliśmy. Rozpoczynało się seminarium odnowy wiary. Standardowo byłem przekonany, że Iza odczeka pewien moment i powie: „Wychodzimy”. W końcu mówię: „To co, wyjeżdżamy?”. Iza mi odpowiedziała, że chce zostać, a ja w głowie słyszałem: „Wyjeżdżamy”. A to był początek, że tam Pan Bóg chciał Izę dotknąć – podkreślił gość TV Trwam.

– Poznaliśmy tam wspaniałych ludzi. Moje nawrócenie zaczęło się właśnie wtedy. Każdemu życzę takiego dotknięcia – oświadcza ze wzruszeniem Izabela.

– Dużo łatwiej jest nam teraz zrozumieć Kościół. Rozumiem ludzi, którzy tego nie doświadczyli. Kiedyś widzieliśmy to tak: ksiądz wychodził jak w teatrze, pomachał rękami, wychodziliśmy. Teraz przeżywamy liturgię, żyjemy w tym Kościele – zaznaczył Waldek.

– I w końcu jesteśmy w tej samej łodzi – podsumowała Iza.

Cały program z udziałem Izabeli i Waldemara Jankowskich dostępny jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj