Dawni koledzy z rządu o twojej emeryturze
W debacie telewizyjnej na argumenty minister Jacek Rostowski pokonał
doktrynera Leszka Balcerowicza, ale to jeszcze nie oznacza, że rządowe zmiany w
emeryturach będą korzystne dla Polaków. Trzy rzeczy są konieczne, żeby poprawić
świadczenie przyszłego emeryta: wdrożenie polityki prorodzinnej, likwidacja
przywilejów emerytalnych i przywrócenie dobrowolności II filara. Tego jednak
minister Rostowski nie bierze pod uwagę…
O czym debatowali Rostowski z Balcerowiczem w poniedziałkowy wieczór?
1. O składce
– Przekazywanie co roku 1000 zł od każdego pracującego do OFE po to, by OFE
pożyczały te pieniądze państwu (kupując obligacje), a państwo wydawało pożyczone
pieniądze na wypłatę bieżących emerytur, drastycznie zwiększając po drodze
zadłużenie publiczne – to najbardziej bezsensowny wydatek budżetu – zagaił
dyskusję na temat zmian w OFE minister Jacek Rostowski.
– Jak można przyrost oszczędności nazywać bezsensownym wydatkiem? – odparował
Leszek Balcerowicz.
– Bezsens polega na pożyczaniu tych pieniędzy od państwa. To tak, jakby ktoś
pożyczył pieniądze w banku, ulokował je na koncie i cieszył się, że
zaoszczędził. To nie są żadne oszczędności, tylko pieniądze odłożone –
sprostował Rostowski.
2. O własności
– Środki w OFE to są pieniądze ludzi – przekonywał Balcerowicz, zapominając, że
kiedy jeden z domniemanych "właścicieli" chciał odzyskać "swoje" pieniądze z OFE
– przegrał sprawę przed sądem.
– Sąd Najwyższy orzekł, że w świetle Konstytucji środki w OFE i w ZUS nie są
własnością ludzi – przypomniał Rostowski.
3. O długu
– Ta część składki, którą OFE pożyczają państwu (poprzez zakup obligacji),
kreuje dług publiczny, który już wynosi 16 proc. dochodu narodowego, a w 2060 r.
sięgnie 80 proc. dochodu narodowego – ostrzegł Rostowski.
– A więc jasne jest, ile oszczędności ludzie mieliby w OFE: 75 proc. dochodu
narodowego! – podchwycił Balcerowicz.
– Tylko że jednocześnie taki sam będzie udział tych ludzi w długu publicznym –
ostudził go Rostowski, dodając, że ten dług publiczny obywatele będą musieli
spłacać w wyższych podatkach.
– Wpłaty do OFE można rekompensować dochodami z prywatyzacji. Jeszcze 120 mld zł
zostało w spółkach Skarbu Państwa – nie dawał za wygraną Balcerowicz.
– Ale na przyszłe składki do OFE trzeba nie 120 mld, lecz 1500 mld zł –
odparował cios Rostowski.
4. O cięciach wydatków budżetowych
– Jeśli rośnie dług, to znaczy, że wszystkie wydatki są za duże, nie tylko te na
OFE – zaatakował Balcerowicz. – Dlaczego rosnące wydatki na administrację, na
przywileje górnicze, na KRUS są dla rządu w porządku? Emerytury zależą od tego,
czy będzie rozwój gospodarczy, a rozwój gospodarczy zależy od dawki cięć. Rząd
robi sobie luz, by tego uniknąć.
– Trzeba oszczędzać, dlatego tniemy bezsensowny wydatek na OFE, który jest
inwestycją w dług publiczny zamiast w gospodarkę. Dług jest kulą u nogi dla
gospodarki, bo nie pozwala inwestować w naukę, szkolnictwo, drogi – tłumaczył
się minister.
5. O podwyższeniu wieku emerytalnego
– Stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do ostatniego wynagrodzenia, zależy
od wieku przejścia na emeryturę. Trzeba podnosić ustawowy wiek emerytalny –
stwierdził Balcerowicz.
– Ja ufam racjonalności i rozsądkowi ludzi – odpowiedział Rostowski. – Jestem
bardziej liberalny od Leszka Balcerowicza, który wierzy w przymus…
O czym debatujący nie powiedzieli?
Żaden z uczestników debaty nie odważył się nawet w przybliżeniu podać, jaką
wysokość osiągną potencjalne emerytury przy zachowaniu status quo (7,3 proc.
trafia do OFE) oraz gdy dwie trzecie składki zostanie przesunięte z OFE do ZUS.
Żaden z nich nie wspomniał o konieczności poprawienia struktury demograficznej
poprzez wprowadzenie polityki prorodzinnej.
Zabrakło wzmianki na temat ryzyka, jakie niesie inwestowanie na rynkach
pieniędzy na emeryturę, a także wyraźnego stwierdzenia, że w razie strat w OFE
emerytowi pozostaje państwo jako ostatni gwarant wypłaty emerytury, oczywiście w
najniższym wymiarze.
Obaj ekonomiści, mieniący się "liberałami", nie wspomnieli ani słowem o
antyrynkowym charakterze II filara. Wywieranie przez państwo przymusu na
obywatelach, aby ci powierzyli prywatnym firmom swoje zabezpieczenie na starość,
bez gwarancji, że dostaną od tych firm emeryturę – to sytuacja zgoła nienormalna
w warunkach gospodarki wolnorynkowej.
Małgorzata Goss
