
Komisja śledcza ds. wiz przesłuchała Daniela Obajtka
Przed komisją śledczą ds. wiz zeznawał były prezes Orlenu, Daniel Obajtek. Polityk alarmował, że prawdziwym zagrożeniem jest dziś zobowiązanie rządu, by zapewnić dostawy do niemieckiej rafinerii Schwedt. Poseł do Parlamentu Europejskiego ostrzegał, iż trafia tam ropa z Rosji, a udziałowcem jest rosyjski Rosnieft.
Komisja śledcza chciała przesłuchać Daniela Obajtka przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Jej pracami kierował wtedy zabiegający o mandat w Brukseli poseł Michał Szczerba. Przewodniczący ponawiał wezwania, a startujący w wyborach były prezes Orlenu mówił, że nie chce być małpą w cyrku polityka Platformy, dlatego pozwolił na przesłuchanie, ale po wyborach.
Daniel Obajtek nie przyszedł z pustymi rękami. Niespodzianką okazała się mapa. Zaznaczony został na niej rurociąg, którym ropa trafia do rafinerii Schwedt znajdującej się w Niemczech, gdzie udziałowcem jest rosyjski Rosnieft.
Były prezes Orlenu mówił, że za ropę Niemcy płacą Kazachom, ale dociera do nich ropa rosyjska.
Daniel Obajtek alarmował, że cena tej ropy jest znacznie niższa od tej, jaką płaci Orlen, co ma wpływ na rynek i konkurencyjność.
Były prezes spółki mówił o transporcie ok. dwóch milionów ton.
– Do tej rafinerii płynie ropa, gdzie rocznie ta rafineria może zarobić 1,5 mld więcej, a produkty tej rafinerii będą zasilać rynek Polski, co za tym idzie, jest to wykańczanie polskiej rafinerii i jej konkurencyjności – powiedział Daniel Obajtek.
Przed sejmową komisją śledczą polityk był pytany o inwestycję Olefiny III, która miała wzmocnić pozycję Orlenu w obszarze petrochemii. Przewodniczący Marek Sowa zarzucał Danielowi Obajtkowi ściągnięcie do Polski migrantów z Indii i Filipin, a jego działania wiązał z tym, co obecna władza uznała za aferę wizową. Były prezes Orlenu był dopytywany o warunki zatrudniania cudzoziemców przy inwestycji. Wyjaśnił, że o zatrudnianiu pracowników nie rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych, a wykonawcy, którzy – jak mówił – odpowiadali za to, co dzieje się na budowie, zapewniali go, iż przestrzegane jest prawo pracy.
– Ja nie sprowadziłem żadnych migrantów, proszę Pana, żadnego migranta. Nie zatrudniałem ludzi na inwestycje, proszę Pana. Jest główny wykonawca, proszę zadać mu te pytania – oznajmił były prezes Orlenu.
Polityk PiS mówił, że nie ma wiedzy, by cokolwiek było niezgodne z prawem. Zaznaczył, iż od takich spraw jest prokuratura, a kontrolowaniem warunków, w jakich funkcjonowali pracownicy, zajmuje się inspekcja pracy.
– Moim obowiązkiem było, żeby ta inwestycja była dokończona i żebyśmy nie kontraktowali petrochemii w Niemczech. To było moim głównym obowiązkiem – podsumował Daniel Obajtek.
Były prezes Orlenu tłumaczył, iż w pierwszej kolejności przy inwestycji pod uwagę brane były polskie firmy i polscy pracownicy. Jak zeznał, w budowie uczestniczyło od 50 do 60 proc. polskich firm i podwykonawców, a pracę otrzymało tysiące osób.
TV Trwam News


