Czy PiS bez zmiany konstytucji może odwołać prezesa NIK?

Prawo i Sprawiedliwość rozważa zmiany w ustawie o Najwyższej Izbie Kontroli. W ten sposób chce odwołać prezesa Izby Mariana Banasia. To plan „B”. Plan „A” wciąż zakłada, że prezes NIK sam poda się do dymisji. Rozwiązania ustawowego nie popiera opozycja, która chce, by prezes NIK stanął przed Trybunałem Stanu.

Prawo i Sprawiedliwość na razie realizuje plan „A” – tłumaczy wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz.

– W pierwszej kolejności liczymy na to, że Marian Banaś złoży urząd, poda się do dymisji, zachowa się honorowo – akcentuje polityk PiS.

Ale w grę wchodzi też plan „B”. Wtedy PiS może odwołać Mariana Banasia poprzez zmiany w ustawie.

Ustawa o NIK, która obowiązuje obecnie, praktycznie uniemożliwia odwołanie prezesa Izby – podkreśla poseł prof. Przemysław Czarnek, konstytucjonalista.

– Na ten moment w oparciu o tę ustawę, która dzisiaj obowiązuje, takich możliwości usunięcia Mariana Banasia, nie ma – podkreśla poseł PiS.

Do takiej zmiany trudno będzie jednak przekonać opozycję. Ta powołuje się na obecną ustawę i chętnie zobaczyłaby Mariana Banasia przed Trybunałem Stanu.

– Trzeba postawić pana prezesa Banasia przed Trybunałem Stanu. I takie postawienie przed Trybunałem Stanu kończy sprawę – uważa Krzysztof Gawkowski, przewodniczący KP Lewicy.

Kończy dopiero wtedy, gdy Trybunał Stanu wyda orzeczenie.

PiS szuka jeszcze innej drogi. Europoseł Patryk Jaki mówi o możliwości zmiany w konstytucji. Głosowanie w tej sprawie miałoby być także sprawdzianem dla opozycji.

– Mówię o własnej opinii. Uważam, że jeżeli opozycja chciałaby, to mogłaby z nami to zrobić, ale pytanie, czy im zależy bardziej na państwie, czy na grillowaniu PiS? – akcentuje Patryk Jaki.

Grzegorz Schetyna już wcześniej dał do zrozumienia, że takiego pomysłu nie poprze.

– Tutaj jest bardzo duże zakleszczenie konstytucyjne, ponieważ szef NIK jest praktycznie nieodwołalny, albo bardzo trudno go odwołać na poziomie prawnym – mówi prof. Mieczysław Ryba, politolog.

Konstytucja RP jasno wskazuje, że kadencja prezesa Najwyższej Izby Kontroli trwa sześć lat. Opozycja korzysta na tym, co dzieje się wokół Mariana Banasia i za wszystko wini także Mariusza Kamińskiego.

– Przede wszystkim winien jest wiceprezes PiS, pan Kamiński, który od lat nadzoruje służby – wskazuje poseł Marek Sawicki z PSL.

Ale wątpliwości były przecież także wokół poprzedniego prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego. I wtedy nikt o dymisji nie myślał. A w grę wchodziły zarzuty o ustawianie konkursów – mówi Patryk Jaki.

– Przypominam, że nasi konkurenci ludzi z zarzutami, z bardzo poważnymi zarzutami prokuratorskimi, odesłali do parlamentu, do Senatu – podkreśla europoseł.

Po tym, jak CBA zawiadomiło prokuraturę w sprawie Mariana Banasia, jego dymisji oczekuje także prezydent Andrzej Duda – podkreśla Paweł Sałek.

– W obecnej sytuacji wszystko wskazuje na to, że te zarzuty, które się pojawiają i ten raport, tak jak mamy do niego dostęp daje takie informacje, że pan prezes Banaś powinien się podać do dymisji – akcentuje doradca prezydenta RP ds. polityki klimatycznej.

Prezydent chce, by Najwyższa Izba Kontroli była instytucją poza wszelkimi podejrzeniami.

– Wiemy, że jest to urząd dużego zaufania publicznego i w tym względzie, jeśli już tak szeroko się poddaje w wątpliwość jego działania, to byłoby najbardziej sensowne – podkreśla prof. Mieczysław Ryba.

W przypadku dymisji Marian Banaś będzie miał okazję, by swojego dobrego imienia bronić w prokuraturze i przed sądem.

TV Trwam News

drukuj