pixabay.com

Część firm w Polsce z powodu kłopotów finansowych wznowiła działalność mimo restrykcji

Pomimo rządowych restrykcji część firm wznowiła swoją działalność. Powodem jest zła sytuacja finansowa. Rząd apeluje o przestrzeganie zakazów i  zapowiada pomoc finansową.

Przedłużający się lockdown wiele firm prowadzi na skraj bankructwa. Pomimo zakazu niektórzy przedsiębiorcy otworzyli swoje biznesy. W internecie otwarcie ogłosiło około 100 obiektów. Firmy kontrolował sanepid i policja – m.in. w Łodzi.

Od piątku otwarte będą cztery bary w Gdyni. Dotychczasowa pomoc państwa jest symboliczna – mówi menadżer jednego z nich, Piotr Schmidt.

– Lokal od marca dostał od rządu jeden raz 5 tys., a sam koszt najmu lokalu jest wielokrotnie wyższy – tłumaczy Piotr Schmidt.

Wielu przedsiębiorców działających w górach zapowiadało bojkot lockdownu. Właściciele restauracji, pensjonatów i firm związanych z narciarstwem są w bardzo trudnej sytuacji – wskazuje prezes Szczyrkowskiej Izby Gospodarczej Mirosław Bator.

– Są już pod ścianą, także czy pójdą siedzieć, bo nie zapłacą mandatu czy nie będą mieli co do garnka włożyć, to już nieważne – wyjaśnia Mirosław Bator.

Nie ma masowego otwierania stoków narciarskich, choć – jak mówi rzecznik Stowarzyszenia Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne Sylwia Groszek – branża boi się upadłości. Przedsiębiorców do otwierania zachęcił wyrok opolskiego sądu.

– Ograniczenia praw i wolności człowieka mogą wynikać wyłącznie z ustawy, a ustawa nie może polegać na tym, że w całości odsyła do rozporządzenia, bo to jest fikcja – mówi prawnik dr Michał Skwarzyński.

Część firm walczy o odszkodowania w sądach. Jak mówi premier, właściciele, którzy zbojkotowali lockdown nie otrzymają środków pomocowych i narażają się na karę nawet 30 tys. zł. Rząd chce odmrożenia gospodarki.

Będziemy starali się we współpracy z przedstawicielami tych branż w najbliższych 10 dniach wypracować protokoły sanitarne funkcjonowania w okolicznościach pandemicznych – deklaruje premier Mateusz Morawiecki.

Do przedsiębiorców z 45 branż dotkniętych restrykcjami trafiają pieniądze z tarczy branżowej. Dziś pierwsze firmy otrzymały subwencje z drugiej tarczy finansowej PFR – mówi prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.

„Od piątku otrzymaliśmy już 6 017 wniosków mikro oraz małych i średnich firm w ramach Tarczy Finansowej PFR na kwotę 939 mln zł. Pierwsze 728 firm otrzymało właśnie na rachunek 109 mln zł (średnio 150 tys. zł)” – zaznacza Paweł Borys.

Do firm trafić ma 20 mld zł: po 6,5 mld dla mikro oraz małych i średnich firm oraz 7 mld zł na umorzenie subwencji z tarczy PFR 1.0. Jutro rozszerzeniem pomocy państwa zajmie się rząd – podkreśla wiceminister rozwoju Olga Semeniuk.

– Udało nam się przedłużyć czas trwania tarczy branżowej dla wszystkich tych branż, które były w ostatnich tygodniach zamknięte – mówimy o dwóch miesiącach: styczeń i grudzień. Dodatkowo zdecydowaliśmy się o włączenie kodu 55.20, związanego z działem turystycznym do tarczy branżowej – zaznacza Olga Semeniuk.

Pomoc rządu jest hojna – mówi prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak. Otwarcie firm tylko im zaszkodzi.

– Jak się pokażą rozmiary tego protestu i się okaże, że ma on mikroskopijne znaczenie, to rząd nie będzie czuł żadnej presji – ocenia Cezary Kaźmierczak. 

Według ekonomisty Mariusza Kękusia, mimo pomocy firmy będą stratne.

– Nie jesteśmy w stanie pokryć wszystkich strat związanych z koronawirusem – mówię tu szczególnie o utraconych przychodach – bo takich pieniędzy nie ma w polskim budżecie – tłumaczy Mariusz Kękuś.

Pomimo zakazu swoje firmy otwierają też przedsiębiorcy w innych krajach. We Włoszech otwarto ponad 50 tys. podmiotów gospodarczych.

TV Trwam News

drukuj