Czeka nas przesunięcie terminu wyborów samorządowych?
Przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie zebrało się Prezydium Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości. Kierownictwo partii miało dyskutować m.in. o przesunięciu terminu wyborów samorządowych i zmianie ordynacji wyborczej.
Zarówno wybory samorządowe, jak i parlamentarne wypadają na jesieni 2023 roku. To dlatego już od kilku tygodniu politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiadali złożenie w Sejmie poselskiego projektu ustawy w sprawie przeniesienia wyborów samorządowych z jesieni 2023 r. na wiosnę 2024 r. Powodów takiej decyzji jest wiele – mówił prezes PiS, Jarosław Kaczyński.
– To jest niewykonalne, żeby przeprowadzić na raz wybory samorządowe i parlamentarne, to mówi zarówno PKW, jak i wszyscy szefowie finansów partyjnych. Nie da się na raz rozliczyć z obydwu tych wyborów – powiedział Jarosław Kaczyński.
Podobnie uważa przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, Sylwester Marciniak.
„Każda najdrobniejsza nieprawidłowość będzie z pewnością podnoszona, a przy takim spiętrzeniu czynności do wykonania o błąd ludzki nietrudno. Dlatego uważam, że wybory samorządowe należy opóźnić” – wskazał Sylwester Marciniak.
Jak zauważył rzecznik rządu, Piotr Muller, wybory rządzą się regułami finansowymi, zgodnie z którymi np. kandydat na prezydenta miasta ma na kampanię określony limit finansowy.
– Wyobraźmy sobie sytuacje, w której kandydat na prezydenta miasta równolegle kandyduje na posła, więc kampanie się pokrywają, a jednocześnie w kampanii poselskiej też ma oddzielny limit finansowy – mówił rzecznik rządu.
Kolejne istotne kwestie związane z nakładaniem się terminów wyborów dostrzegł Ryszard Szczygieł, radny sejmiku w województwie lubelskim.
– Chyba łatwiej wystawić dwa zestawy kandydatów w oddzielnym odstępie czasu, ale także później rozliczyć same kampanie – oznajmił Dariusz Szczygieł.
Tymczasem opozycja nie zauważyła problemów z nakładaniem się terminów wyborów i wezwała do przeprowadzenia ich w konstytucyjnym terminie.
– Jest odpowiedni czas między wyborami samorządowymi i parlamentarnymi, który gwarantuje nam odpowiedni czas na przygotowanie się do procesu wyborczego – mówił Miłosz Motyka, rzecznik PSL.
– Od dawna wiadomo, że wybory będą blisko siebie i nagle PiS się zdziwił i chce przesuwać. Chcą przesuwać, bo się boją, że przegrają – dodał Robert Kropiwnicki, poseł KO.
Przekładanie obecnych sondaży poparcia na to, co może potencjalnie wydarzyć się za rok, jest wróżeniem z fusów – podkreślił dr Paweł Momro, politolog.
– Może się okazać, że sondaże, które mamy obecnie, zupełnie inaczej będą wyglądały w wynikach głosowania przy urnie wyborczej – powiedział dr Paweł Momro.
Według nieoficjalnych informacji partia rządząca myśli nad zmianą ordynacji wyborczej do parlamentu. Zmiana ordynacji do Sejmu miałaby polegać na tym, by z 41 okręgów zrobić 100 – podobnie jak do Senatu. Nadal byłyby to okręgi wielomandatowe, jednak otrzymywałoby się w nich nie kilkanaście, ale kilka mandatów. Rzecznik rządu nie potwierdził tych informacji.
– Ten temat wraca w dyskusji politycznej. Nie mam w tym momencie informacji, żeby została podjęta decyzja o zmianie ordynacji wyborczej, dlatego w tej chwili nie mogę Panu powiedzieć, że taki projekt będzie złożony – podsumował Piotr Müller.
W związku z tym sprawa pozostaje otwarta do momentu oficjalnego złożenia poselskiego projektu ustawy przez Prawo i Sprawiedliwość.
TV Trwam News



