Coraz więcej Polaków wyjeżdża za granicę
Z roku na rok wzrasta liczba emigrantów. Jednak jak napisał jeden z dzienników GUS opóźnia publikację danych statystycznych – co sprzyja polityce rządu PO–PSL.
Rzecznik GUS poinformował, że dane dot. liczby emigrantów, są zebrane ale nie można ich opublikować przed 13 października, gdyż nadal trwa ich opisywanie. Przypomnijmy: zazwyczaj GUS publikuje dane we wrześniu, sierpniu czy lipcu, w tym roku będzie to 18 października. Czyli pięć dni po referendum ws. odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz – Waltz.
Tymczasem dane są alarmujące. Pod koniec ub.r. 2,13 mln Polaków przebywało za granicą. To o 70 tys. więcej niż w 2011 r. i 130 tys. więcej niż w 2010 r. Jak pisze dziennik, zbliżamy się do rekordowej liczby emigrantów odnotowanej w 2007 r. wtedy liczba Polaków na emigracji wyniosła 2,27 mln.
Jak podało Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w urzędach pracy na koniec września zarejestrowanych było 2 mln 082 tys. osób. Stopa bezrobocia wyniosła 13%.
DANE TE NIE UWZGLĘDNIAJĄ OSÓB NIEZAREJESTROWANYCH W URZĘDACH PRACY, PONAD 2 MILIONY MŁODYCH, KTÓRZY WYJECHALI Z NASZEGO KRAJU W POSZUKIWANIU PRACY ORAZ BEZROBOCIA UKRYTEGO W ROLNICTWIE, KTÓRE PRZEKRACZA MILION OSÓB. WEDŁUG NIEKTÓRYCH EKSPERTÓW BEZ ZATRUDNIENIA MOŻE BYĆ NAWET 6 MLN OSÓB.
Prof. Grażyna Ancyparowicz, socjolog, zwraca uwagę, na zaniedbania w obszarze rynków pracy, gdzie państwo nie ma alternatywy względem prywatnych pracodawców. Państwo musi zapewnić pracę obywatelom – stwierdziła profesor.
– Polska wkroczyła na bardzo złą drogę. Jeżeli się z tej drogi nie wycofamy i nie zaczniemy rządzić w sposób przyjazny dla obywateli – a nie tylko dla uwłaszczonych elit i zagranicznego kapitału – to niestety nie widzę ani szansy na wzrost gospodarczy, ani pozytywnych perspektyw. Kluczem do sukcesu jest uzdrowienie sytuacji warunków pracy w Polsce, a tu jest potrzebna aktywna rola państwa, które musi stworzyć alternatywę dla samowoli pracodawców. Najwyższa pora żeby przyjrzeć się temu krytycznie – powiedziała prof. Grażyna Ancyparowicz.
Co więcej w br. liczba zgonów może aż o 40 tys. przekroczyć liczbę urodzonych w Polsce dzieci. Poza tym polskie dzieci rodzą się za granicą, gdyż młodzi ludzie wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy. Ujemny przyrost naturalny to skutek m.in. antyrodzinnej polityki rządu i degradacji służby zdrowia. Pomimo to rząd Donalda Tuska udaje, że problemu nie ma – dodaje prof.
– Reformy, które polegają na prywatyzacji usług, które powinno świadczyć państwo na rzecz swoich obywateli – bo bierze za to niemałe pieniądze – nie są dostępne dla wielu grup społecznych. Mamy jeszcze problemy niedożywienia, mamy duży obszar nędzy. Prawie 30% Polaków jest dotkniętych jakąś formą ubóstwa. Mamy niestety dużą śmiertelność wśród dzieci. Prawdopodobnie w grupie osób starszych statystyka ta, też nie wygląda lepiej – akcentuje prof. Grażyna Ancyparowicz.
RIRM
