fot. PAP/EPA

Chiny: poza Hubei życie powoli wraca do normy po szczytowym okresie epidemii

W Chinach – poza najbardziej dotkniętą koronawirusem prowincją Hubei – życie stopniowo wraca do normy po szczytowym okresie epidemii. Firmy i restauracje wznawiają działalność, a w aptekach znów łatwiej o maseczki ochronne i żele do dezynfekcji.

Surowe środki kwarantanny wciąż obowiązują jednak w mieście Wuhan, stolicy Hubei, gdzie pod koniec 2019 roku rozpoznano pierwsze przypadki Covid-19.

Choć liczba wykrywanych nowych infekcji w Wuhanie spadła w ostatnich dniach poniżej 10 dziennie, większość mieszkańców miasta wciąż nie może wychodzić ze swoich osiedli mieszkaniowych, nawet do sklepu.

„Towary pierwszej potrzeby i codziennego użytku zamawiamy” – powiedział mieszkaniec Wuhanu o nazwisku Li.

„Nie ma tam wszystkich produktów, jedynie warzywa, mięso, ryż, olej i inne podstawowe towary codziennej potrzeby. Wybór zdecydowanie nie jest większy, niż zwykle w supermarkecie” – dodał. Wyjaśnił, że niektóre sieci dostarczają te towary po dotychczasowych cenach, a niektóre nieco je podniosły.

W Kantonie na południu Chin przepisy nigdy nie były tak surowe jak w Wuhanie, a teraz są stopniowo rozluźniane. Na ulicach i przy wejściach do budynków wciąż wykonywane są jednak pomiary temperatury. Wiele restauracji wznowiło pracę, ale dla bezpieczeństwa część z nich sadza gości tylko przy co drugim stoliku, by utrzymać między nimi dystans.

Supermarkety w mieście były generalnie otwarte i dość dobrze zaopatrzone przez cały okres epidemii. Paniczne zakupy wywoływały wprawdzie chwilowe braki warzyw czy mięsa, ale szybko je uzupełniano. Pojawiały się doniesienia o wzrostach cen, ale raczej nie dochodziło do drastycznych podwyżek.

W kantońskich aptekach łatwiej o maseczki ochronne niż jeszcze w ubiegłym miesiącu. W szczytowym okresie epidemii na przydział pięciu maseczek trzeba było nieraz czekać dwa tygodnie, a pod aptekami ustawiały się długie kolejki. Obecnie na rynku pojawiło się wielu pośredników, sprzedających tego rodzaju produkty.

W związku ze wzrostem liczby zachorowań poza Chinami, w kraju pojawiły się utrudnienia dla obcokrajowców. Władze zacieśniają kontrole, by ograniczyć liczbę infekcji przywleczonych z zagranicy. Część hoteli, które w normalnych warunkach przyjmują cudzoziemców, obecnie odmawia wynajmowania pokojów gościom z innych krajów, szczególnie z tych najbardziej dotkniętych epidemią.

Obcokrajowcy i osoby, które przyjechały z zagranicy lub z innych prowincji Chin, proszone są również o wypełnianie deklaracji zdrowotnych przez aplikację na telefonie komórkowym. Pytania dotyczą ewentualnych objawów chorobowych, historii podróży i kontaktów z osobami z obszarów wysokiego ryzyka.

W wielu częściach Chin wprowadzono obowiązek kwarantanny osób, które w ostatnim czasie były w krajach najbardziej dotkniętych epidemią. W Pekinie obowiązek ten dotyczy wszystkich osób przybywających z zagranicy. W Hongkongu natomiast od wtorku kwarantannie poddawani będą wszyscy przyjezdni m.in. z krajów strefy Schengen, w tym z Polski.

PAP

drukuj