PAP/Tomasz Gzell

Burzliwe ostatnie posiedzenie Senatu IX kadencji

Trwa posiedzenie Senatu starej kadencji. Zostało ono wznowione po przerwie, którą ogłoszono pod koniec września. Senatorowie rozpatrują projekty przyjęte podczas zakończonego w środę ostatniego posiedzenia Sejmu.

To, że Senat będzie kontynuował swoje prace po wyborach było wiadome od września. Opozycja od początku krytykowała to rozwiązanie.

– Jest to nie zgodne z dotychczasową praktyką parlamentarną i w przyszłości może być wykorzystywane dla złych intencji i złych celów – mówił Bogdan Klich, senator Platformy Obywatelskiej.

Posiedzenie Senatu odbywa się zgodnie z prawem – zapewniał marszałek Stanisław Karczewski. Senatorowie PO domagając się mojego odwołania, żądają złamania konstytucji – wskazywał.

Marszałek Senatu strzeże praw Senatu, a jednym z nich jest odbywanie posiedzeń i możliwość podejmowania uchwał – podkreślał Stanisław Karczewski, marszałek Senatu

Opozycja po wyborach zaczyna traktować Senat, jak swoją zdobycz. Prawo i Sprawiedliwość straciło większość w izbie wyższej parlamentu.

– Senat nowej kadencji zadba o to, aby odbudować autorytet należny wyższej izbie parlamentu polskiego – akcentował Sławomir Rybicki, senator PO.

Partia rządząca zdobyła tylko 48 mandatów. Teoretycznie Prawo i Sprawiedliwość może też liczyć na poparcie senator Lidii Staroń, która startowała jako kandydat niezależny. Platforma ma 43 mandaty, PSL – 3, a Lewica dwa. Do senatu weszło też trzech niezależnych kandydatów wspieranych przez opozycję.

– Opozycja bez wątpienia potraktowała Senat, jako pewnego rodzaju test, dotyczący mobilizacji antyPiS-u. Test, który notabene przełoży się zapewne także na wybory prezydenckie – podkreśla prof. Jan Żaryn, senator PiS.   

Jeśli opozycja dojdzie do porozumienia, będzie miała w Senacie większość. Nie oznacza to jednak, że opozycja zablokuje wszystko co wypracował wcześniej Sejm – wskazuje politolog Michał Siekierka.

– Możemy śmiało wyobrazić sobie taką sytuację, że któryś z senatorów po prostu nie przyjdzie na głosowanie, albo zagłosuje inaczej tłumacząc się tym, że po prostu się pomylił – zauważa ekspert.

Prawo i Sprawiedliwość utrzymuje, że jako zwycięzca wyborów ma prawo do wskazania kandydata na marszałka Senatu. Swoją misję miałby kontynuować Stanisław Karczewski.

Z kolei senator PO, Tomasz Grodzki twierdzi, że dostał propozycję współpracy ze strony jednego z koalicjantów PiS.

– To był pewien rodzaj sondowania – wskazuje senator Tomasz Grodzki.

Polityk miał dostać propozycję objęcia resortu zdrowia. Nie wierzy w to minister Michał Dworczyk, który przypomina, że Tomasz Grodzki był dyrektorem jednego z najbardziej zadłużonych szpitali.

– Trudno mi sobie wyobrazić, że tego rodzaju propozycje byłyby formułowane pod adresem pana senatora – mówi szef Kancelarii Premiera RP.

Wciąż nie wiadomo, kto będzie wspólnym kandydatem opozycji na marszałka. Platforma zastanawia się nad Bogdanem Borusewiczem i Krzysztofem Brejzą. Narzuconych przez Grzegorza Schetynę rozwiązań nie zaakceptują ludowcy, którzy mają dwa decydujące w Senacie mandaty.

–  Jak ktoś się przyzwyczai przed wyborami do tego, że jest się liderem opozycji, to po wyborach na pewno już nie ma lidera opozycji. Są trzy równoprawne bloki, które są po stronie opozycji – wskazuje Władysław Kosiniak – Kamysz, przewodniczący Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Grzegorz Schetyna poniósł porażkę w wyborach – mówi minister Adam Andruszkiewicz.

– Jego styl polityki jest źle oceniany, jako taki dość twardy, mało koncyliacyjny wobec partnerów z opozycji – akcentuje wiceminister cyfryzacji.

Władysław Kosiniak-Kamysz chce po wyborach umocnić swoją pozycje – dodaje politolog prof. Mieczysław Ryba.

– Poczuł zew. PiS przejął wieś, a on dzięki Kukizowi wchodzi w miasto. Wchodzi w elektorat Platformy Obywatelskiej. W tym względzie nie będzie jakiegoś Wersalu, bo niby dlaczego. Jaka miałaby być racja, która skłaniałaby Kosiniaka-Kamysza do tego, aby wysługiwał się Schetynie – wskazuje politolog.

Posiedzenie Senatu IX kadencji zakończy się w piątek.

TV Trwam News

drukuj