fot. PAP/EPA

Birma: skazani dziennikarze agencji Reutera odwołują się do Sądu Najwyższego

Prawnicy dwóch dziennikarzy agencji Reutera, którzy zostali skazani w Birmie na siedem lat więzienia za nielegalne posiadanie dokumentów państwowych, wnieśli w piątek do Sądu Najwyższego w tym kraju odwołanie od wyroku, który zapadł we wrześniu zeszłego roku.

We wniosku apelacyjnym powołano się na dowód prowokacji ze strony policji, a także wskazano na brak dowodów popełnienia przestępstwa.

„W naszym wniosku (odwoławczym) zwracamy się do Sądu Najwyższego o ostateczne sprawiedliwe potraktowanie Wa Lone i Kyaw Soe Oo, naprawienie błędów sądów niższych instancji i nakazanie uwolnienia naszych dziennikarzy” – napisał Reuters w oświadczeniu.

We wrześniu 2018 roku 32-letni Wa Lone i 28-letni Kyaw Soe Oo zostali skazani na siedem lat pozbawienia wolności za rzekome nielegalne uzyskanie dostępu do tajnych dokumentów państwowych podczas gromadzenia informacji na temat sytuacji muzułmańskiej mniejszości Rohingja. W grudniu odwołali się od tego wyroku.

Birmańska przywódczyni i wieloletnia dysydentka Aung San Suu Kyi oświadczyła wówczas, że uwięzienia dziennikarzy nie należy łączyć z wolnością prasy. Dodała, że dziennikarze zostali skazani za zajmowanie się tajemnicami państwowymi, a nie za to, że są dziennikarzami.

W grudniowej apelacji obrońcy dziennikarzy podkreślali, że ich klienci padli ofiarą policyjnej prowokacji oraz że prokuratura nie przedstawiła dowodów na popełnienie przez nich przestępstwa lub zamiar działania na szkodę bezpieczeństwa narodowego. Wskazywali na uchybienia procesowe, m.in. sąd zrzucił na oskarżonych obowiązek udowodnienia swojej niewinności.

11 stycznia br. sąd apelacyjny podtrzymał wyrok skazujący, odrzucając odwołanie dziennikarzy. Uznał, że obrona nie przedstawiła wystarczających dowodów na niewinność swoich klientów.

Prawnik rządu uczestniczący na tym procesie, Khine Khine Soe, powiedział na rozprawie apelacyjnej, że ze zgromadzonych dowodów wynika, iż reporterzy zebrali i przechowywali tajne dokumenty, a także zamierzali działać na szkodę bezpieczeństwa narodowego i wbrew interesom narodowym kraju.

Wa Lone i Kyaw Soe Oo zostali aresztowani w grudniu 2017 roku pod zarzutem posiadania tajnych dokumentów; badali wówczas sprawę masakry Rohingjów w stanie Rakhine (Arakan) na zachodzie Birmy, dokonanej przez birmańskie wojsko, siły bezpieczeństwa oraz ludność cywilną.

Reporterzy zapewniali, że stosowali się do zasad etyki dziennikarskiej. Po aresztowaniu powiedzieli bliskim, że zostali zatrzymani, gdy w restauracji w Rangunie dwaj nieznani im policjanci wręczyli im jakieś dokumenty.

O bezwarunkowe uwolnienie reporterów wielokrotnie apelowały m.in. USA, UE i ONZ. Birmańskie władze odrzucają oskarżenia o łamanie wolności prasy, podkreślając, że wyrok dotyczy ustawy o ochronie tajemnicy państwowej.

W wyniku prowadzonej przez birmańskie wojsko operacji wymierzonej w muzułmanów Rohingja do sierpnia 2017 roku z kraju uciekło ok. 730 tys. przedstawicieli tej mniejszości, głównie do sąsiedniego Bangladeszu. Według ONZ birmańska armia dokonała masowych zbrodni z „zamiarem ludobójstwa”.

PAP/RIRM

drukuj