fot. arch.

Białystok: uroczystości w 31. rocznicę niewyjaśnionej śmierci ks. Suchowolca

Mszą św. i złożeniem kwiatów uczczono w niedzielę w Białymstoku 31. rocznicę niewyjaśnionej dotąd, tragicznej śmierci księdza Stanisława Suchowolca. Kapelan białostockiej „Solidarności” zginął w nocy z 29 na 30 stycznia 1989 r. w pożarze na plebanii.

Okolicznościowa Msza św. odprawiona została w parafii Niepokalanego Serca Maryi w białostockich Dojlidach, gdzie ks. Suchowolec pracował przed laty i gdzie w pożarze plebanii zginął. Miał 31 lat.

Niedzielnej Mszy św. przewodniczył ks. abp Edward Ozorowski, a wzięli w niej udział: minister edukacji Dariusz Piontkowski, władze województwa, parlamentarzyści, przedstawiciele „Solidarności” oraz poczty sztandarowe. Po Mszy św. na grobie księdza Suchowolca, który znajduje się przy kościele w Dojlidach, złożono wieńce i kwiaty.

Przewodniczący podlaskiej „Solidarności” Józef Mozolewski mówił na zakończenie Mszy św., że dotąd śmierć ks. Suchowolca nie została wyjaśniona.

„Wołamy o prawdę” – mówił i dodał, że dzisiaj różnego rodzaju morderstwa po wielu latach udaje się wyjaśnić.

„Głęboko wierzymy, że również ta śmierć, ta męczeńska śmierć ks. Stanisława Suchowolca, również zostanie wyjaśniona” – podkreślał i mówił, że wiele instytucji, które o to pyta mówi mu, iż „na dzień dzisiejszy jest to niemożliwe”.

Józef Mozolewski przypomniał też, że w ubiegłym roku, w 30. rocznicę śmierci ks. Suchowolca oraz ks. Stefana Niedzielaka Sejm RP podjął uchwałę upamiętniającą tych księży.

„W myśl tej uchwały i w myśl naszych oczekiwań (działaczy „Solidarności” – PAP) pragniemy i oczekujemy, by to morderstwo, ta śmierć została wyjaśniona” – podkreślił na zakończenie Mozolewski.

„Trzeba, abyśmy tę wolność naprawdę głęboko i z mądrością umieli przeżywać, abyśmy nie popadli w karykaturę wolności, w jej zaprzeczenie, jakim jest o wiele większe zniewolenie ducha” – mówił.

W 2018 r. IPN – po wielu latach poszukiwania dowodów – informował ostatecznie, że nie ma podstaw do podjęcia na nowo, prawomocnie umorzonego śledztwa ws. śmierci ks. Suchowolca. W związku z taką decyzją, akta historyczne sprawy zostały zwrócone Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku. Jak poinformował rzecznik pionu śledczego IPN prokurator Robert Janicki, ta sytuacja nie zmieniła się.

Pierwsze śledztwo ws. okoliczności śmierci ks. Suchowolca, prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Białymstoku, zakończyło się 16 czerwca 1989 r. ustaleniem, że przyczyną pożaru na plebanii był zepsuty grzejnik elektryczny; ponieważ nie stwierdzono, by doszło do przestępstwa – zostało umorzone. W śledztwie pominięto jednak całkowicie wątek polityczny i fakt, że miały miejsce liczne groźby pod adresem duchownego ze względu na jego działalność w ówczesnej opozycji, a nim samym interesowała się SB.

Postępowanie podjęte zostało na nowo 22 października 1991 roku. Po zasięgnięciu nowej opinii biegłych Prokuratura Wojewódzka w Białymstoku oceniła, iż pożar plebanii był „zbrodniczym podpaleniem” i doszło do zabójstwa. 23 sierpnia 1993 r. ponownie umorzyła jednak to śledztwo, tym razem z powodu niewykrycia sprawców przestępstwa.

Nowych dowodów, które pozwoliłyby podjąć to śledztwo na nowo, szukał od wielu lat pion śledczy IPN, w szerszym postępowaniu dotyczącym istnienia zbrodniczych struktur w dawnym MSW w latach 1956-89, którym przypisuje się m.in. zamachy na duchownych i działaczy opozycji, stanowiące zbrodnie komunistyczne.

Od kwietnia 2017 roku sześć wątków tego obszernego postępowania, dotyczącego związku przestępczego działającego w MSW, analizowanych było w Referacie Śledczym w Bydgoszczy – Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku.

Prokurator Mieczysław Góra z Referatu Śledczego w Bydgoszczy informował, że w sprawie śmierci księdza Suchowolca, prowadzone były tzw. czynności sprawdzające przed ewentualnym podjęciem śledztwa na nowo – w kierunku popełnienia zbrodni komunistycznej (w rozumieniu zapisów ustawy z 1998 roku o IPN – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu). Podstaw do takiego podjęcia śledztwa nie udało się jednak znaleźć.

PAP

drukuj