fot. PAP/EPA

Belgijska prokuratura: Atak w Liege był aktem terroru

Wtorkowy atak w Liege, w którym recydywista zabił dwie policjantki i osobę postronną, był aktem terroru – oświadczyła oficjalnie w środę belgijska prokuratura federalna. Potwierdzono również, że mężczyzna w czasie zamachu wielokrotnie krzyczał „Allahu akbar”.

Prokurator Wenke Roggen powiedziała, że sprawa klasyfikowana jest jako „morderstwo o podłożu terrorystycznym”. Podkreśliła, że styl działania napastnika przypominał wskazówki, jakie w nagraniach daje dżihadystyczne Państwo Islamskie – by zabierać broń policjantom i ich zabijać.

Teraz śledztwo koncentruje się na próbach potwierdzenia, czy sprawca na pewno nie miał żadnych wspólników – wskazała Roggen.

Już wcześniej informowano, że sprawca ataku w Liege, we wschodniej Belgii, stał się w więzieniu radykalnym wyznawcą islamu, a celem jego ataku była policja.

Mężczyzna zaatakował na ulicy przed kawiarnią w centrum miasta dwie policjantki za pomocą noża; zabrał obydwu broń i je zastrzelił; strzałem zabił też przypadkowego mężczyznę siedzącego w samochodzie.

Napastnik później zbiegł z miejsca zdarzenia, zabarykadował się na szóstym piętrze pobliskiego liceum, gdzie wziął na zakładniczkę pracującą w szkole sprzątaczkę. Antyterroryści zabili sprawcę. Rannych zostało czterech policjantów, w tym jeden ciężko.

Sprawca, zidentyfikowany jako urodzony w Belgii Benjamin Herman, był wielokrotnym recydywistą, skazywanym za kradzieże, bójki i handel narkotykami; w więzieniu przebywał od 2003 roku. Według AFP w chwili śmierci miał 31 lat, a nie – jak wcześniej informowano – 36.

W poniedziałek, na dzień przed atakiem, Herman wyszedł z więzienia pod Liege na dwudniową przepustkę; wcześniej korzystał z przepustek wielokrotnie. Również w poniedziałek zabił mężczyznę, z którym w przeszłości odsiadywał wyrok więzienia. Ofiara zmarła od uderzenia tępym narzędziem w głowę.

Według źródła zbliżonego do śledztwa wszczętego w sprawie ataku Herman podczas odbywania kary zradykalizował się pod wpływem islamistycznego współwięźnia i policja miała te informacje w jego kartotece.

W środę belgijski minister spraw wewnętrznych Jan Jambon poinformował, że śledztwo dotyczące ataku w Liege ma zbadać również okoliczności wypuszczenia mężczyzny z więzienia.

To naprawdę pojedynczy przypadek. (Sprawca) nie był częścią siatki przestępczej, nie otrzymał od nikogo instrukcji” – podkreślił minister, dodając, że śledczy nie mają żadnych informacji na temat kolejnych planowanych ataków.

W Belgii utrzymuje się stan najwyższej gotowości na wypadek ataków terrorystycznych od czasu zamachów w Paryżu i Brukseli w 2015 i 2016 roku, zorganizowanych przez brukselską komórkę dżihadystycznego tzw. Państwa Islamskiego.

 

PAP/RIRM

drukuj