fot. PAP/EPA

Austriacki rząd zmusza do przyjmowania imigrantów

Austriacki parlament zmienił konstytucję upoważniając rząd do narzucenia gminom przyjęcia migrantów.

Nowe prawo zacznie obowiązywać z początkiem października. W ten sposób rząd austriacki chce zmusić oporne gminy do przyjmowania migrantów. Do każdej miałoby trafić nie więcej niż półtora procent ogólnej liczby ludności. Fala migrantów docierających do Austrii nie słabnie.

– Od północy do 7 rano przybyło 2,450 nowych przybyszów. Kolejny pociąg podniósł tę liczbę do 4 tysięcy. Następny pociąg to kolejne 2 tysiące. Tak więc mieliśmy od północy około 6 tysięcy migrantów przekraczających granicę – powiedział Gerald Pangl, rzecznik policji Burgenlandu.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel wzywa członków ONZ do zajęcia się przyczynami kryzysu migrantów.

– Kluczowym warunkiem pomyślnego rozwoju jest i będzie spokój. Miliony ludzi są zmuszani do ucieczki od wojny, terroru i przemocy. Bardziej niż kiedykolwiek w czasie drugiej wojny światowej. Ich cierpienie pogłębia ich brak perspektyw na przyszłość oraz niszczenie ich środowiska – mówiła Angela Merkel.

Mimo płomiennych wypowiedzi, Angela Merkel znalazła się w defensywie. Jak wynika z najnowszych sondaży opublikowanych w tygodniku „Der Spiegel”, liberalna polityka Niemiec wobec uchodźców spowodowała wyraźny spadek popularności kanclerz Merkel.

– Tu pozwolono na gigantyczne łamanie prawa w skali całej Unii Europejskiej. Unia Europejska pokazała, że nie chce mieć granic. Jakie będą konsekwencje? Niestety ta inwazja jest nie do zatrzymania, ponieważ w ślad za tymi 500-600 tysiącami, które już przekroczyły granicę Unii Europejskiej, przyjdą nie tylko ich rodziny, a więc kolejnych kilka milionów, ale przyjdzie kilkanaście, a nawet kilkaset milionów tych, którzy są zachęceni tym przykładem – zwrócił uwagę prof. Andrzej Nowak z Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Profesor Andrzej Nowak podkreśla, że niestety nie widać końca napływu chętnych z Afryki i Bliskiego Wschodu, którzy zamierzają iść do Europy przetartym już szlakiem.

– Jeżeli chcemy pomóc humanitarnie, to pomagajmy tam – na miejscu. To, co jako Europejczycy w tej chwili robimy, to jest opróżnianie Bliskiego Wschodu z chrześcijan i z tych muzułmanów, którzy nie są ekstremistami islamskimi – zauważył ks. kard. Bechara Boutros Rai, patriarcha maronicki Antiochii.

Patriarcha maronicki Antiochii dodaje, że Europa powinna się starać, aby w Syrii, Iraku, Jemenie zakończyły się wojny, aby migranci mogli wrócić do swoich domów.

TV Trwam News/RIRM

drukuj