fot. PAP/EPA

Amerykańskie lotnictwo zbombardowało pozycje rebeliantów Huti w Jemenie. Wcześniej wyciekły plany dot. ataku

Amerykańskie lotnictwo zbombardowało pozycje rebeliantów Huti w Jemenie. Informacje o akcji wyciekły na kilka godzin przed planowanym atakiem.

Ruch zbrojny Huti, który przejął kontrolę nad najludniejszymi częściami Jemenu, zablokował żeglugę na jednej z najważniejszych dróg wodnych świata, uderzając tym w światowy handel. W odwecie Donald Trump zapowiedział przeprowadzenie tam największej operacji militarnej od czasu jego powrotu do Białego Domu. Stany Zjednoczone rozpoczęły falę nalotów w sobotę.

Pierwsze bombardowania wymierzone były w ponad 30 celów – w szkolenia terrorystów, infrastrukturę bezzałogowych statków powietrznych, produkcję broni i jej magazyny. Operacja trwa nadal i będzie kontynuowana w nadchodzących dniach – mówił główny rzecznik Pentagonu, Sean Parnell.

– Nasza kampania będzie nieustająca, aby obniżyć ich możliwości i otworzyć szlaki żeglugowe w regionie oraz bronić naszej ojczyzny – wskazał Sean Parnell.

Biuro polityczne Huti określiło ataki jako „zbrodnię wojenną” i w oświadczeniu stwierdziło, że jemeńskie siły zbrojne są przygotowane na odpowiedź eskalacją na eskalację. W ataku zginęli czołowi przywódcy i stratedzy – podał w mediach doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA, Mike Waltz.

– To była przytłaczająca odpowiedź, wymierzona w wielu przywódców Huti, która ich wyeliminowała – zaznaczył Mike Waltz.

Na dwie godziny przed atakiem wiedział o nim redaktor tygodnika „Tha Atlantic”, Jeffrey Goldberg, który miał zostać dodany do grupy najwyższych amerykańskich urzędników na komunikatorze Signal omyłkowo. Dziennikarz mógł przez kilka dni śledzić dyskusję na temat planowanego uderzenia w cele jemeńskich rebeliantów. Autentyczność ujawnionych wiadomości potwierdził rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Brian Hius.

„Wygląda na to, że jest to autentyczny łańcuch wiadomości i sprawdzamy, w jaki sposób przypadkowo dodano do niego numer” – podkreślił rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Brian Hughes.

W dyskusji poprzedzającej decyzję o uderzeniu w Jemenie pojawiły się sceptyczne głosy wobec tej operacji, głównie ze strony wiceprezydenta J.D. Vance’a. Argumentował on m.in., że trudno będzie przekonać obywateli USA o słuszności tej decyzji i że skorzysta na niej Europa, która w znacznie większym stopniu korzysta ze szlaków handlowych prowadzących przez Morze Czerwone. Nadal sprawdzane jest to, w jaki sposób doszło do omyłki.

TV Trwam News

drukuj