(fot. PAP)

Amber Gold i rola służb

Wypowiedź posła Wojciecha Szaramy dla Radia Maryja.

Na początku lat ’90 kiedy polska demokracja stopniowo się odradzała, kierowałem służbami i byłem szefem delegatury w Katowicach. Było to zadanie bardzo trudne ponieważ starzy funkcjonariusze odeszli i trzeba było tworzyć zupełnie nowe kadry. Wtedy i obecnie podstawowym zadaniem tych służb było informowanie władz państwa o zagrożeniach. Nie tylko o wydarzeniach klasycznych, wywiadowczych, ale również o zagrożeniach np. dla interesów ekonomicznych państwa. W przypadku takich największych afer gospodarczych informacje miały być przekazywane odpowiednim władzom.

Miał być też, ewentualnie, przekazywany materiał, który potem mógł zostać wykorzystany przez prokuraturę w postępowaniu karnym. W tym przypadku absolutnie nic takiego się nie stało. Pamiętam, że jedną ze spraw, którą prowadziłem była słynna sprawa afery ziemniaczanej, kiedy za eksport ziemniaków do Rosji można było otrzymać zwrot pieniędzy i część oszustów wpadła na pomysł, że będzie wystawiać faktury. Faktury będą w Polsce potwierdzane i za to będą otrzymywali zwrot za rzekomy eksport ziemniaków, oczywiście żadnych ziemniaków nigdzie nie wysyłano. To były miliony złotych.

Tutaj mamy do czynienia z aferą idąca w setki milionów złotych, gdzie oszukanych jest tysiące Polaków.

Natomiast władze państwa, jak i Służby Specjalne wykazały się wyjątkową beztroską, a nawet można powiedzieć – nieodpowiedzialnością. Z informacji przekazanych nam przez premiera Tuska wynika, że dane od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy innych służb były bardzo skąpe i jak on to powiedział – nie były większe ponad informacje przekazywane w gazetach. To jest bardzo smutne określenie sposobu działalności służb bo jeśli te informacje nie były odpowiednio pogłębione to można się zastanowić za co się tym służbom płaci. Bo na dobrą sprawę można zatrudnić w Biurze Rzecznika Prasowego analityków, którzy będą czytali gazetę i to chyba będzie tańsze. Bardzo dobrym pomysłem było i jest powołanie komisji śledczej. Dlatego, że oficjalnego stanowiska służb nie mamy. Oni przyjęli taktykę nie zaprzeczania ani nie potwierdzania słów premiera.

Jeśli byłaby powołana komisja śledcza to wtedy mógłby w jej posiedzeniach uczestniczyć szef Służb Specjalnych. Być może trzeba byłoby te posiedzenia utajnić. Ale posłowie mieliby wtedy dostęp do tych materiałów, które ABW w tej sprawie zgromadziła. Wiedzielibyśmy wówczas na pewno czy to służby zawiodły i nie przekazały informacji, czy być może informacja była, natomiast premier ją zlekceważył, albo co może być jeszcze gorsze, że celowo nie zrobił z nich użytku.

Sprawa jest jeszcze ewidentnie do wyjaśnienia, ale te pierwsze sygnały, expose premiera, brak odpowiedzi na pytania na posiedzeniu Komisji ds. Służb Specjalnych, wskazuje że ta sprawa została przez służby zlekceważona. A być może, że część pracowników, funkcjonariuszy ABW w Gdańsku, uznała, że sprawy Amber Gold lepiej nie ruszać. Uznała, tak jak prokuratorzy, że ci państwo z Amber Gold mogą sobie działać spokojnie bo z tego są jakieś korzyści, dla jakiś instytucji, dla różnych przedsięwzięć. Byłaby to sprawa fatalna o fundamentalnym znaczeniu dla państwa. Bo jeśli nie chronią interesu państwa ani interesów obywateli to znaczy, że w jakimś sensie jesteśmy bezbronni.

 

Wypowiedź posła Wojciecha Szaramy dla Radia Maryja:

Pobierz Pobierz

 

 RIRM

drukuj