fot. Paweł Skraba

A. Kiełbasińska chce wykorzystać dodatkowy rok przygotowań do IO 

Anna Kiełbasińska chce wykorzystać dodatkowy rok przygotowań do igrzysk olimpijskich na zdobycie większego doświadczenia na dystansie 400 m. Ta ambitna zawodniczka trenuje w COS w Spale bardzo ciężko, bo zawodowcy byli od lat przyzwyczajeni do pracy na najwyższych obrotach w okresie letnim.

Złota medalistka Halowych Mistrzostw Europy w sztafecie 4×400 m z wielką chęcią powróciła do treningów, ale nie należy do osób, które narzekałyby na konieczność spędzenia kilku wiosennych tygodni w domu. Szczególnie że był to przerywnik w sportowej karierze, którego od lat nie miała.

Wiem, że to nie brzmi pożądanie, ale faktycznie brakowało nam chyba nieco normalnego życia, bo przez szesnaście lat byliśmy w rozjazdach, więc kiedy w końcu posiedziałam w domu nieco dłużej niż tydzień czy dwa, bardzo to polubiłam. Nie jest jednak tak, że nie tęsknię za wielkimi sportowymi emocjami. Bardzo tęsknię. Nie narzekam jednak na ostatnie miesiące i uważam, że było całkiem nieźle – mówi Anna Kiełbasińska.

Dodaje, że zgrupowanie w COS w Spale podporządkowane jest już przyszłorocznym igrzyskom olimpijskim w Tokio, gdyż sport na wysokim poziomie wymusza bycie non stop na wysokich obrotach.

Przez tyle lat przyzwyczailiśmy nasze ciało do tego, że w tym okresie wchodzimy na wyżyny, więc nie chcemy nagle tego zmieniać. Staramy się trenować nawet nieco mocniej niż zazwyczaj, żeby wejść na wyższe obroty – powiedziała zawodniczka, która ma w swoim dorobku wiele złotych medali mistrzostw Polski w biegu na 200 m, ale teraz celuje  w dystans dwukrotnie dłuższy.

Przyznaje, że sportowcy na najwyższym poziomie są ludźmi elastycznymi i umieją się dostosować do najróżniejszych sytuacji.

W tym przypadku jest tak samo. Wszyscy staramy się wykorzystać dodatkowy rok na przygotowania do igrzysk, żeby być jeszcze lepszymi – dodaje.

Biegaczka stara się szukać pozytywów w okresie pandemii, która jest bardzo trudna dla całego świata sportu

Czułam się niedoświadczona na dystansie 400 m i nadal czuję się mniej doświadczona od innych dziewczyn z naszej sztafety. Jeden rok treningu więcej, to dla mnie sporo możliwości – mówi

Dodaje, że teraz jest też znacznie więcej czasu na elementy treningowe, na które normalnie – w niezwykle napiętym grafiku startów i przeplatających się imprez mistrzowskich – nie byłoby czasu. Anna Kiełbasińska z dużą powagą podchodzi m.in. do kwestii rozciągania, dbałości o znakomitą sprawność koordynacyjną i wygimnastykowanie organizmu. Jest sportowcem świadomym, który wie, do czego dąży. W sztafecie 4×400 m może „Aniołkom Matusińskiego” pozwolić na świetne rozpoczęcie rywalizacji, bo start z bloków i pierwsze 200 metrów w naturalny sposób zawsze będzie jej wielką przewagą. Pierwsze medale HME i mistrzostw świata już są. Za rok pora na medal igrzysk, o którym marzy każdy sportowiec.

Centralny Ośrodek Sportu w Warszawie/Sport.RIRM

drukuj