A. Chmielewski o tzw. edukacji zdrowotnej: Powinniśmy mieć prawo bojkotowania tego przedmiotu
Rodzice mają fundamentalne prawo do ochrony swoich dzieci przed treściami, które uznają za szkodliwe, również w szkołach. Mówi o tym również artykuł 26 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Ten przedmiot jest sprzeczny również z ustawą o planowaniu rodziny. Przypomnę, że 70 proc. rodziców i dorosłych uczniów zrezygnowało z tego przedmiotu. Więc jeżeli jesteśmy faktycznie państwem praworządnym, demokratycznym, tak jak to mówi konstytucja w artykule 2, to powinniśmy mieć prawo bojkotowania tego przedmiotu, storpedowania go. Zwłaszcza, że pani Barbara Nowacka podchodzi bardzo lekceważąco do nas – mówił Adam Chmielewski, członek Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk, ekspert modelu na Rzecz Równego Traktowania, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Już 1 września uczniowie wracają do szkół. Czeka ich kilka kluczowych zmian, w tym obowiązkowy nowy przedmiot edukacja zdrowotna. W poprzednim roku szkolnym rodzice mogli z niego wypisać swoje dzieci, teraz następuje zmiana. Jednak rodzice mają pewną możliwość.
– Rodzice przede wszystkim mają możliwość złożenia oświadczenia rodzicielskiego, w którym rezygnują z przedmiotu edukacja zdrowotna, zdrowie seksualne. W tym oświadczeniu, które należy złożyć dyrektorowi szkoły w sekretariacie, jest zastrzeżenie, że pewnych treści my sobie nie życzymy, żeby były na lekcjach, nie tylko edukacji zdrowotnej, przedstawiane naszym dzieciom. To są takie tematy jak związki partnerskie, wchodzenie w związki nieformalne, różnorodność płciowa, tranzycja społeczna czy medyczna, prawna. Takie treści, które po prostu są antyrodzinne i sprzeczne z naszą hierarchią wartości – wyjaśnił Adam Chmielewski.
Na tym jednak nie koniec.
– Po drugie, możemy domagać się od dyrektora szkoły, żeby umieścił ten przedmiot jako niechciany, jako kwestionujący nasze w ogóle prawa rodzicielskie na pierwszej i ostatniej godzinie lekcyjnej. To może nam ułatwić na przykład, że dziecko czasami nie będziemy posyłać na takie zajęcia. W ogóle należy ten przedmiot – moim zdaniem – nawet torpedować, bojkotować. Kolejną rzeczą jest wrażenie publicznej dezaprobaty wobec złamania naszych praw. Przecież ten przedmiot opiera się tylko o rozporządzenie pani minister. Jest sprzeczne z wieloma zapisami na przykład Konstytucji RP, ustaw – zaznaczył członek Stowarzyszenia Odpowiedzialny Gdańsk.
Jak podkreślił gość Radia Maryja, konstytucja zapewnia rodzicom prawo do wychowania dzieci według własnych przekonań.
– Rodzice mają fundamentalne prawo do ochrony swoich dzieci przed treściami, które uznają za szkodliwe, również w szkołach. Mówi o tym również artykuł 26 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Ten przedmiot jest sprzeczny również z ustawą o planowaniu rodziny. Przypomnę, że 70 proc. rodziców i dorosłych uczniów zrezygnowało z tego przedmiotu. Więc jeżeli jesteśmy faktycznie państwem praworządnym, demokratycznym, tak jak to mówi konstytucja w artykule 2, to powinniśmy mieć prawo bojkotowania tego przedmiotu, storpedowania go. Zwłaszcza, że pani Barbara Nowacka podchodzi bardzo lekceważąco do nas – podkreślił ekspert modelu na Rzecz Równego Traktowania.
Gotowe oświadczenia można pobrać na stronie ratujmyszkołę.pl
Cała rozmowa z Adamem Chmielewskim można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



