fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

A. Adamczyk: 14 państw przeciw unijnym przepisom dot. transportu drogowego

Jest obawa, że Niemcy i Francuzi przeforsowali projekty, które wzmacniają ich gospodarkę, a jednocześnie przeczą zasadzie wolnego rynku w Unii Europejskiej – powiedział Andrzej Adamczyk w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja. Minister infrastruktury i budownictwa odniósł się do propozycji nowych przepisów unijnych dotyczących transportu drogowego.

W Brukseli spotkali się dziś unijni ministrowie odpowiedzialni za transport. 14 państw Unii Europejskiej wypowiedziało się we wtorek przeciwko propozycjom nowych przepisów unijnych dotyczących transportu drogowego. Sprzeciw wobec części zapisów wyraża też Polska.

Minister Andrzej Adamczyk zaznaczył, że nie może być zgody na protekcjonistyczne propozycje, które niszczą dobrze funkcjonujące firmy. Komisja Europejska proponuje rozwiązania, które w znacznym stopniu osłabią i – w dużej części – wyeliminują przedsiębiorców transportu międzynarodowego – wskazał polityk.

– Nie możemy dopuścić do tego, aby tranzyt był uznany za delegowanie, żeby samochód prowadzony przez kierowcę był uznany za miejsce, gdzie kierowca pracuje na oddelegowaniu i należy zastosować wszystkie przepisy dot. pracy i płacy, jakie obowiązują w państwie, przez które odbywa się tranzyt. To także cała masa utrudnień urzędniczych i biurokratycznych, które musi wypełnić przedsiębiorca, a także przedsięwzięcia, za którymi idą wydatki finansowe. Domagamy się wykluczenia tranzytu z dyrektywy o delegowaniu pracowników. Domagamy się, aby operacje międzynarodowe były dopuszczane w przeciągu 10 dni w miesiącu, a kabotaż (…) w co najmniej 7 dni – akcentował minister.

Obecne unijne przepisy wymagają, by pracownik delegowany za granicę otrzymywał przynajmniej pensję minimalną kraju przyjmującego, ale wszystkie składki socjalne odprowadzał w państwie, które go wysyła. Propozycja zmiany przepisów w tej sprawie przewiduje wypłatę takiego samego wynagrodzenia, jak w przypadku pracownika lokalnego. Jest ona niekorzystna z punktu widzenia gospodarczych interesów Polski, która deleguje najwięcej pracowników do innych krajów unijnych.

RIRM/PAP

drukuj