Życie wymusiło współpracę
Prezydent Polski Lech Kaczyński i premier Donald Tusk udali się z wizytą do Brukseli, gdzie biorą udział w posiedzeniu Rady Europejskiej. Razem z pozostałymi szefami państw i rządów Unii Europejskiej spotkali się tam z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Hansem-Gertem Poetteringiem.
Tym razem o pechu może mówić polski premier. Los, w postaci awarii samolotu rejsowego, którym planował podróżować szef rządu, zmusił Donalda Tuska do przyjęcia prezydenckiego zaproszenia na pokład Tu-154. Lech Kaczyński, mimo dotychczasowej niechęci premiera do podróżowania wspólnie z głową państwa, natychmiast wysłał z Poznania samolot po premiera, opóźniając tym samym zaplanowaną wizytę w Brukseli o blisko dwie godziny.
W skład polskiej delegacji wszedł również minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który wraz z premierem zrezygnował z lotu samolotem rządowym Tu-154.
Interesujące, jak prezes Rady Ministrów wytłumaczy swoim wyborcom wydatki, jakie Skarb Państwa poniósł w wyniku tej kuriozalnej sytuacji: powrót z Poznania do Warszawy samolotu prezydenckiego, po czym rejs z Warszawy do Poznania. Czy to ma być owo zapowiadane „tanie państwo”? Wydaje się przy tym mało prawdopodobne, że w trakcie wspólnego lotu prezydent i premier zdążyli wypracować wspólną strategię na szczyt w Brukseli.
Delegacje poszczególnych krajów członkowskich uczestniczyły w I sesji roboczej Parlamentu Europejskiego poświęconej m.in. kwestii rozwiązania problemu irlandzkiego weta. Część drugą obrad przewidziano na dzisiaj.
Przed wylotem do Brukseli prezydent Lech Kaczyński udał się do Poznania, aby wziąć udział w trwającej tam międzynarodowej Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu.
Anna Wiejak, Bruksela
