Znak szczególnej opieki Opatrzności
Ks. bp Paweł Cieślik, biskup pomocniczy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej:
Odszedł do Pana pierwszy biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i senior Episkopatu Polski. Symboliczna jest data Jego odejścia – 16 października 2007 r., czyli 29. rocznica wyboru Ojca Świętego Jana Pawła II na Stolicę Piotrową, bowiem ks. bp. Ignacego Jeża łączyła wielka przyjaźń z naszym Papieżem. Ojciec Święty w swojej książce „Wstańcie, chodźmy” nazwał Księdza Biskupa swoim przyjacielem, znanym ze swego humoru, który nawet z własnego nazwiska robił sobie żarty. Data śmierci jest też symboliczna z tego powodu, że 16 października to uroczystość św. Jadwigi Śląskiej, a ks. bp Jeż zawsze czuł się Ślązakiem. Choć nie urodził się na Śląsku, łączyły Go z tą ziemią szczególnie mocne więzy. Spędził tam bowiem dzieciństwo i młodość. Z tego też powodu udał się z pielgrzymami z archidiecezji katowickiej do Rzymu, by dziękować za łaski i błogosławieństwo, które spłynęły na tę ziemię za przyczyną św. Jacka, ponieważ obchodziliśmy teraz Rok św. Jacka. To znak szczególnej opieki Opatrzności Bożej. W wywiadzie-rzece przeprowadzonym z ks. bp. Jeżem stwierdził On, że całe swoje życie uznaje za wielką przygodę z Opatrznością Bożą. Czy mogą być bardziej wymowne znaki Jej opieki nad Nim niż odejście w takim dniu, i to jeszcze w Rzymie, w poliklinice Gemelli, gdzie tyle razy przebywał Ojciec Święty? Znakiem opieki Opatrzności jest też to, w jaki sposób odszedł ks. bp Ignacy. Byłem – można powiedzieć – Jego sąsiadem, mieszkałem piętro wyżej. Pamiętam, że Ksiądz Biskup często powtarzał, że prosi Boga o jedno – by nie być ciężarem dla nikogo, by odejść nagle, ale „spodziewanie”, tzn. być przygotowanym na spotkanie z Bogiem. Podziwiałem Go zawsze. Codziennie odprawiał adorację Najświętszego Sakramentu i zatapiał się w modlitwie. Odszedł właśnie w taki sposób, w jaki chciał. Odznaczał się też niezwykłą pracowitością. Był na emeryturze od 1992 r., jednak to nie był żaden odpoczynek. Ciągle otrzymywał telefony, wszyscy Go zapraszali. Dlatego cały czas był bardzo aktywny, nie odmawiał nikomu, kto prosił o posługę. Służył do końca całym sercem. To było tak aktywne życie, pięknie wypełnione, że może służyć za przykład. Życie bardzo długie – był najstarszym biskupem polskim. Jego osoba i życie jest wielkim darem dla naszej diecezji, dla Pomorza, a myślę, że także dla Polski. Zresztą znano Go również poza granicami. Był wielkim pasterzem oraz autorytetem religijnym i moralnym tej ziemi.
