Zasłony dymne Tuska
Z senatorem Piotrem Łukaszem Andrzejewskim, przewodniczącym Komisji
Kultury i Środków Przekazu oraz członkiem Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw
Senatorskich, adwokatem, rozmawia Mariusz Bober
Donald Tusk ogłosił poparcie dla SLD-owskiego projektu ustawy legalizacji
związków partnerskich, w tym homoseksualnych. W ten sposób Platforma Obywatelska
odsłania swoje prawdziwe oblicze?
– To dalszy ciąg propagandy wizerunkowej w celu pozyskania poparcia innych
środowisk jako elektoratu i przygotowanie zbliżenia do ewentualnej powyborczej
koalicji ze środowiskami lewicowymi. Obowiązujący w Polsce konstytucyjny
porządek prawny nie pozwala na uznanie związków homoseksualnych za małżeński
związek rodzinny. Mimo to istnieje możliwość ukształtowania każdego związku tego
typu na zasadzie umowy prawa cywilnego, a nie rodzinnego z ustaleniem wzajemnego
spadkobrania, zabezpieczenia na starość i tym podobnych zobowiązań. Proponowany
zakres legislacji ma charakter agresywnej ofensywy politycznej obliczonej na
dzielenie społeczeństwa i zarządzanie nowo kreowanym konfliktem.
W dążeniu do utrzymania władzy Platforma zrzuca resztki maski prawicowości i
konserwatyzmu?
– To jest pewna gra. Z zapowiedzi programowych nic nie wyszło, wobec czego, jak
mówi przysłowie: Tonący brzytwy się chwyta.
Taką brzytwą są także niektórzy popularni działacze z innych partii – Bartosz
Arłukowicz, a ostatnio także Joanna Kluzik-Rostkowska? Platforma stosuje metodę
kija i marchewki czy też po cichu dąży do marginalizacji zwłaszcza SLD?
– To gra obliczona na rozszerzenie potencjalnego elektoratu przy eklektyzmie
programowym. Dzisiaj Joanna Kluzik-Rostkowska, wczoraj Bartosz Arłukowicz czy
Dariusz Rosati… W przeciwieństwie do pozytywnego i konkretnego programu Prawa
i Sprawiedliwości naprawy państwa i egzekucji praw, partia władzy jest zajęta
transferami do swojej drużyny najlepiej wyeksponowanych wizerunkowo zawodników z
innych klubów. Wszystko pod kątem wyborów parlamentarnych.
A co z deklaracjami z okresu poprzedniej kampanii wyborczej?
– Naprawdę życzyłbym premierowi Tuskowi, żeby udało mu się cokolwiek wypełnić z
deklaracji, które składał. Jedyny wyjątek stanowi może realizacja programu
Orlików, przy opustoszałych trybunach stadionów… Obecnie ciągle aktualne są
reforma finansów publicznych, zrównoważenie budżetu, zahamowanie rosnącego
zadłużenia wewnętrznego i zagranicznego państwa, zapewnienie osłony socjalnej i
perspektyw zatrudnienia osobom zwalnianym z pracy. Ważne jest też przywrócenie
sprawnego zarządzania inicjatywami gospodarczymi mogącymi w przyszłości
odbudować przychody z gospodarki. Także infrastruktura drogowa, kolejowa,
lotnicza prosi się o kompetentne zarządzanie. Wskazane jest obniżenie kosztów
funkcjonowania sfery nieproduktywnej państwa: likwidacja gabinetów politycznych
dublujących wszystkie resorty, odchudzenie kadry biurokratycznej, zwiększenie
efektywności używania środków budżetowych. Zamiast haseł potrzebne są uwieńczone
powodzeniem działania. Życzyłbym obecnemu układowi rządzącemu, by umiał
rozwiązywać rodzące się kłopoty, ale niestety tak nie jest. Znane przysłowie
mówi: Nie pchaj się na afisz, jeśli nie potrafisz…
Platforma Obywatelska próbuje ukryć swoją nieudolność wywoływaniem burzy
wokół pomysłów legalizacji związków partnerskich?
– To pan powiedział. Ja nie będę oponował. Kampania wyborcza toczy się od chwili
objęcia władzy, aż do jej oddania. Cała reszta to zasłona dymna mająca ukrywać
niepowodzenia rządzących oraz nieumiejętność w zarządzaniu państwem polskim i w
obronie interesów narodowych.
Pomysł dwudniowych wyborów parlamentarnych to również taka zasłona czy sposób
na przedłużenie rządów PO?
– To bardzo niebezpieczny projekt. PiS zaskarżyło ustawę dotyczącą tej kwestii
do Trybunału Konstytucyjnego. Jednak Trybunał, niestety, nie wyznaczył jak dotąd
terminu rozpatrzenia skargi, ponieważ podmioty, które miały się do niej
ustosunkować nie nadesłały jeszcze swoich odpowiedzi. Wygląda to na grę
obliczoną na wstrzymanie terminu wydania orzeczenia przez Trybunał
Konstytucyjny. Przy tworzeniu ustawy o zmianach w ordynacji wyborczej naruszono
nie tylko zasady przyzwoitości legislacyjnej, ale także zasady państwa prawa.
Poprzez dostosowanie w ciągu jednej nocy granicy jednomandatowych okręgów
wyborczych w wyborach do Senatu do swoich potrzeb partyjnych i wprowadzenie w
tym samym czasie ponad 400 poprawek do ustawy, PO dokonała swoistego zamachu
legislacyjnego.
Czy Polacy rozliczą nad urną Platformę Obywatelską ze skandalicznej postawy
prowadzenia polityki zagranicznej na kolanach, szczególnie wobec Rosji?
– Daleko posunięty wasalizm Platformy wykazywany w polityce zagranicznej jest
dla mnie szczególnie bolesny. Taką postawę ekipy Tuska widać w relacjach z
Rosją. Przywodzi to na myśl opinię gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który w czasach
PRL przekonywał, że dla Polski korzystne jest wszystko to, co leży w interesie
Związku Sowieckiego. Zmodyfikowana wersja tej opinii to uznanie, że dla Polski
korzystne jest wszystko to, co leży w interesie Rosji i Niemiec. Oddanie
dochodzenia przyczyn i przebiegu katastrofy smoleńskiej organom rosyjskim może
być rozpatrywane w kategoriach pozbywania się suwerenności przez polskie
państwo. Moim zdaniem, sprawa jest cały czas otwarta. Działa sejmowy zespół ds.
wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej, czekamy na wyniki prac komisji
szefa MSWiA Jerzego Millera. Możemy na razie zadawać pytania, w jakim zakresie
śledztwo jest prowadzone samodzielnie, jeśli chodzi o badanie przyczyn
katastrofy, i dlaczego władze oddały je Rosji? Według mojej oceny, Polska nie
wykorzystała i nie wykorzystuje środków do skutecznego przeciwdziałania
nieudolności, matactwu i zatajaniu dowodów, a nawet fałszowaniu poszczególnych
elementów związku przyczynowego w postępowaniu usiłującym wyjaśnić tę
katastrofę.
Co świadczy o tym, że prowadzące dochodzenia w sprawie katastrofy smoleńskiej
służby nie wykorzystują wszystkich dostępnych środków?
– Na przykład próba poszerzenia spektrum dowodowego przez [zawieszonego ostatnio
przez naczelnego prokuratora wojskowego Krzysztofa Parulskiego – przyp. red.]
prokuratora Marka Pasionka jest przez prokuraturę postrzegana jako działalność
sprzeczna z prawem. Rodzi to podejrzenie, że pochodzące spoza Rosji środki
dowodowe nie są obecnie brane pod uwagę. Ponadto skoro prowadzone jest polskie
śledztwo, należy oczekiwać sporządzania własnej dokumentacji i protokołów ze
wszystkich czynności prowadzonych na terenie Rosji. Tymczasem w tym zakresie
istnieją braki.
I tym razem PiS wypomni Platformie tego rodzaju braki?
– Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński raz jeszcze wykazał się w
trakcie wyborów prezydenckich wyważoną postawą, nie wykorzystał tragedii
osobistej i tragedii Narodu na potrzeby kampanii wyborczej. Reagował
powściągliwie, dając czas na stosowną reakcję kompetentnym organom.
Jednak się nie doczekał…
– Dzisiaj widać, że aktualna ekipa rządząca nie radzi sobie z obroną
suwerenności, skuteczności i wszechstronności polskiego postępowania
wyjaśniającego i śledztwa w sprawie tej katastrofy. Ten stan rzeczy winien być
przedmiotem oceny w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Kiedy Winstona
Churchilla po inwazji aliantów we Francji zapytano: czy to początek końca wojny
z III Rzeszą niemiecką, odpowiedział: to nie początek końca, to koniec
początku… Widzę tu pewną analogię. Moim zdaniem, po wyborach winien przyjść
czas, kiedy polskie i międzynarodowe podmioty (do takich nie zaliczam
postsowieckiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego) odpowiedzą na
pozostawione dziś bez odpowiedzi pytania i warianty przyczyn katastrofy. Mam
nadzieję na zwycięstwo prawdy i sprawiedliwości. Prędzej czy później suwerenność
Polski, prawo i sprawiedliwość, zatryumfują.
Dziękuję za rozmowę.
