Zapukamy, gdzie się da

Członkowie Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 przygotowują pisma do
organizacji międzynarodowych o powołanie niezależnej komisji do zbadania
przyczyn katastrofy smoleńskiej. Prawnicy wskazują, że inicjatywa ustanowienia
tego typu organu należy do władz Rzeczypospolitej. Problem w tym, że nie
wiadomo, jaka będzie odpowiedź prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera
Donalda Tuska na skierowane do nich w tej sprawie petycje.

Członkowie Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 liczą, że rząd, prezydent oraz
marszałkowie obu izb parlamentu: Sejmu – Grzegorz Schetyna, i Senatu – Bogdan
Borusewicz, odpowiedzą na zgłoszony przez nich postulat powołania
międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. – Bez
względu na to, czy będzie ona pozytywna, czy negatywna, ciąży na nich obowiązek
udzielenia odpowiedzi. Mam nadzieję, że w tym wypadku, z uwagi na to, jak to
śledztwo jest prowadzone, i z uwagi na rażące błędy, które podczas niego wynikły
– zarówno ze strony polskiej, jak i rosyjskiej – wniosek powinien być tylko
jeden: wyrażenie zgody najwyższych władz Rzeczypospolitej na taką komisję –
podkreśla Andrzej Melak, brat tragicznie zmarłego w katastrofie Stefana Melaka,
przewodniczącego Komitetu Katyńskiego. Jego zdaniem, w ciągu najbliższych
kilkunastu dni zostaną również skierowane petycje o powołanie międzynarodowej
komisji lotniczej do zbadania katastrofy smoleńskiej do organizacji
międzynarodowych, m.in.: Unii Europejskiej, Rady Europy, NATO i ICAO –
Międzynarodowej Organizacji Lotnictwa Cywilnego. – To przecież największa
organizacja branżowa, która ma wielkie doświadczenie w badaniu katastrof
lotniczych. Są tam dobrze znane procedury i zasady bezpieczeństwa lotów, które –
jak wiemy – Rosjanie złamali – dodaje Melak.
Zuzanna Kurtyka ze Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 dodaje, że do petycji będzie
dołączone pismo, które złożono 21 października na ręce prezydenta, premiera i
marszałków obu izb parlamentu. – Daliśmy polskim władzom, jako Stowarzyszenie,
narzędzie do ręki, sposób na wyjście z twarzą z sytuacji, która została
wykreowana po 10 kwietnia, kiedy śledztwo pozostawiono Rosjanom. Otwarte jest
pytanie, czy z tego skorzystają – zastanawia się Kurtyka.
Prawnicy potwierdzają możliwość zainicjowania przez Polskę powołania
międzynarodowej komisji do zbadania katastrofy smoleńskiej. Profesor Krystyna
Pawłowicz, wykładowca na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu
Warszawskiego, członek Trybunału Stanu, nie widzi problemu w tym, żeby obecne
władze poruszyły tę kwestię na arenie światowej. – Nie ma tutaj przeszkód.
Pozostaje tylko inicjatywa i dobra wola oficjalnych, uprawnionych do tego
podmiotów. Są przecież międzynarodowe organizacje, stowarzyszenia lotnicze, do
których polskie władze mogłyby wystąpić w tej sprawie. Możliwości są, ale czy
starczy dobrej woli? – pyta retorycznie Pawłowicz.
Doktor Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN zwraca uwagę, że
powołanie międzynarodowej komisji jest działaniem długofalowym, które powinno
objąć również inne państwa. Według niego, gdyby zgłosiły one swój akces do tej
inicjatywy, wtedy powstałaby nowa instytucja międzynarodowa, która zastąpiłaby
ustalenia konwencji chicagowskiej. – Z ust Andrzeja Seremeta, prokuratora
generalnego, można było usłyszeć jakiś czas temu sugestię, że na poziomie
międzynarodowym można by było podjąć prace związane z powołaniem mechanizmu, a
więc komisji międzynarodowej, która by zastępowała dotychczasowe regulacje
zawarte w prawie lotniczym, czyli przede wszystkim w konwencji chicagowskiej.
Niemniej jest to dopiero propozycja na przyszłość – konkluduje Kamiński.
Niestety, nie otrzymaliśmy stanowiska prezydenta, premiera oraz obu marszałków
wobec skierowanej do nich petycji o powołanie międzynarodowej komisji do
zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej.
 

Jacek Dytkowski

drukuj