Zapłacimy za nieudolność Platformy

Z Pawłem Szałamachą, prawnikiem, byłym wiceministrem Skarbu Państwa,
obecnie prezesem zarządu Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz
Bober

Na kryzys budżetowy Polski nałożą się wkrótce straty finansowe
wywołane powodzią na południu kraju. Czy winą za ten stan rzeczy możemy obwiniać
rząd PO – PSL?

– Na poziomie ideologicznym nasze problemy wynikają z
uproszczonego oglądu gospodarki przez obecną ekipę rządzącą. To taki liberalizm
w rodzaju „nauki przez weekend”, tak jak bywają oferty np. nauki tenisa przez
sobotę i niedzielę.

Metodą działania tej ekipy jest brak działań…

Politycy myśleli, że najważniejsze problemy rozwiążą się same albo zrobi to za
nich „niewidzialna ręka rynku”, co znaczy, że nie będzie potrzebne aktywne
działanie władz publicznych. Tymczasem takie lenistwo jest zaraźliwe, bo
przykład idzie z góry. Proszę zauważyć, jak bardzo ślimaczy się podejmowanie
ważnych decyzji inwestycyjnych np. przez Polską Grupę Energetyczną czy Gaz
System SA. Jeśli zaś chodzi o stan naszych finansów publicznych, to Ministerstwo
Finansów czeka po prostu na zakończenie kalendarza wyborczego, czyli wyborów
prezydenckich, samorządowych i parlamentarnych za półtora roku. Do tego czasu
będzie zamiatało problemy pod dywan. Pytanie tylko – jaką cenę zapłacą za to
nasze finanse publiczne.

Ceną tą będzie powódź wydatków?
– Będzie to po prostu
efekt wzmożony i odroczony w czasie.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj