Załamanie już blisko?
Inflacja, widoczna przede wszystkim na rynku żywnościowym, powoduje wzrost cen i kosztów utrzymania polskich rodzin. Jak wynika z informacji zbieranych przez organizacje producentów żywności, już obserwowane jest zjawisko ograniczania przez Polaków zakupów droższych, ale lepszych jakościowo produktów na rzecz gorszych, ale tańszych, często pochodzących z importu. To zwiastować może poważne kłopoty dla firm przetwórczych i załamanie się rynku w perspektywie dwóch-trzech lat.
Wedle oficjalnych danych, w tym roku żywność może podrożeć o 10 proc., ale biorąc pod uwagę fakt, że za jedzenie zaczęliśmy płacić coraz więcej już od dwóch lat, to sytuacja wielu gospodarstw domowych jest rzeczywiście coraz trudniejsza, gdyż rośnie udział wydatków na żywność w domowych budżetach.
– Oficjalne dane o inflacji rozmijają się z obserwacjami samych konsumentów. Oni codziennie robią zakupy i widzą, że wiele produktów podrożało znacznie więcej, niż głoszą oficjalne dane. Gdyby ktoś miał dobrą pamięć i przeanalizował ceny artykułów mleczarskich czy mięsnych oferowanych tylko w naszych placówkach, to zauważyłby znaczny wzrost cen w przypadku wielu artykułów – nawet o 20-30 procent w ciągu roku – usłyszeliśmy od kierownika działu spożywczego w jednym z supermarketów zachodniej sieci handlowej. – Ale przecież żaden sklep nie będzie się tym chwalił, bo straci klientów – zaznaczył handlowiec. Wysokie ceny, za którymi w odczuciu większości ludzi nie podążają podwyżki płac, powodują, że wiele rodzin jest zmuszonych do ograniczania wydatków na żywność. Z niektórych produktów się rezygnuje, np. z owoców, a inne zastępuje się tańszymi artykułami. Niestety, są one zazwyczaj niższej jakości, co powoduje, że pogarsza się standard życia i żywienia w wielu rodzinach. Ekonomistów takie zjawisko nie dziwi, zwłaszcza że przecież rodziny obciążone są wieloma innymi wydatkami, jak chociażby związanymi z utrzymaniem mieszkania (rośnie cena ciepła, energii, wody, coraz wyższe są także raty kredytów hipotecznych), edukacją dzieci i wieloma innymi sferami. W tej sytuacji trzeba ciąć wydatki. Gdy wyczerpią się inne możliwości, Polacy zaczynają mniej wydawać na jedzenie.
Na razie nie można powiedzieć, że z tego powodu sektor rolno-spożywczy przeżywa jakiś kryzys. Jednak producentów niepokoi to, że jeśli obecna tendencja utrzyma się dłużej, to grożą im poważne kłopoty. Dla zdecydowanej większości zakładów największym terenem zbytu jest rynek wewnętrzny i jeśli Polacy będą kupować mniej żywności, im natychmiast spadną zamówienia i trzeba będzie ograniczać produkcję. To z kolei niedobra informacja także dla rolników, ponieważ w ich przypadku realny jest wtedy spadek cen skupu płodów rolnych. Wszyscy więc na tym stracą, bo od kondycji sektora rolnego zależy też w dużym stopniu tempo wzrostu PKB i rozwój gospodarczy. Dlatego tak ważne jest podjęcie również przez rząd wszelkich działań, które będą przeciwdziałać wzrostowi inflacji i drożyźnie na rynku żywnościowym.
KL
