Zajączkowski nowym ambasadorem RP w Rosji
Nowym polskim ambasadorem w Rosji zostanie Wojciech Zajączkowski, obecnie
kierujący polską placówką w Bukareszcie – poinformowała wczoraj Polska Agencja
Prasowa. Informacji tych nie potwierdza na razie ani rzecznik Ambasady RP w
Moskwie, ani rzecznik MSZ. Jeśli jednak one się sprawdzą, wówczas Zajączkowski
zastąpi na tym stanowisku ambasadora Jerzego Bahra, którego czteroletnia
kadencja upływa pod koniec miesiąca.
– Jak dotąd żadnych oficjalnych informacji tego typu nie otrzymałem, dlatego też
nie mogę podobnych doniesień komentować – powiedział w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" radca prasowy Ambasady RP w Moskwie Paweł Koć, odsyłając nas do
rzecznika MSZ. I tam jednak żadnych informacji odnośnie do nowego ambasadora w
Moskwie nam nie udzielono. – Wszelkie nominacje potwierdzamy zawsze po
zakończeniu całej procedury. Także wcześniej ministerstwo nie będzie w żaden
sposób komentowało tych informacji – podkreślił w rozmowie z nami ustępujący już
rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Piotr Paszkowski. Tymczasem jak
twierdzi cytowane przez PAP źródło w polskiej ambasadzie w Moskwie, Wojciech
Zajączkowski otrzymał już od władz rosyjskich agrément, czyli niezbędną
akceptację państwa, gdzie ma pełnić funkcję szefa misji dyplomatycznej. A stąd
już niedaleka droga do objęcia urzędu. – Otrzymanie agrément oznacza de facto,
że dana osoba, w tym przypadku Wojciech Zajączkowski, oficjalnie została
kandydatem na ambasadora Polski w Moskwie – wyjaśnia wspomniane źródło. Według
niego, Zajączkowski jest bardzo doświadczonym dyplomatą, który "świetnie zna
region". – Ma on ogromne doświadczenie, które zdobywał, pracując wiele lat na
placówkach w Rosji, Turkmenistanie i na Ukrainie. Pełnił także wysokie
stanowiska w MSZ, m.in. był dyrektorem departamentu wschodniego – podkreślił
pracownik polskiej ambasady w Moskwie.
Bardziej sceptycznie do tego mianowania podchodzi jednak poseł Bogusław Kowalski
(PiS) z sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. – Bliżej tego pana nie znam, ale z
dostępnej biografii mogę wnioskować, iż nie jest to jakiś wybitny znawca
problematyki wschodniej, a jedynie zawodowy dyplomata, partyjnie silnie
powiązany z Platformą Obywatelską – podkreśla poseł Kowalski w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem". Jego zdaniem, może to oznaczać, iż nowy ambasador będzie
realizował w Moskwie politykę Donalda Tuska. – Oznacza to też, że będzie próba
kontynuowania w kontaktach z Rosją polityki otwarcia – dodaje poseł. – Jerzy
Bahr też był zawodowym dyplomatą, ale starej daty i z dużym autorytetem, również
wśród dyplomatów międzynarodowych. O panu Zajączkowskim nie można powiedzieć, że
ma duże doświadczenie, dlatego też jestem zaskoczony tą nominacją – mówi
Kowalski. – A to dlatego że – jakby mogło się wydawać – do Moskwy, która jest w
tej chwili najbardziej delikatną i wrażliwą placówką, zostanie wysłany ktoś z
większym dorobkiem dyplomatycznym – wyjaśnia. Podobne zastrzeżenia co do tej
niepotwierdzonej jeszcze nominacji wyraża były wiceminister spraw zagranicznych
i wiceszef BBN w latach 2008-2010 Witold Waszczykowski. – Problem Radosława
Sikorskiego jest taki, że on dobiera ludzi-adiutantów. To jest też tak, jak z
całym rządem Donalda Tuska, który nie ma wokół siebie jakichś wielkich tuzów,
ministrów. Ministrowie zaś bardzo dbają o to, żeby w ich ministerstwach nie było
żadnych istotnych zastępców – podkreśla Waszczykowski. – Tak samo jest w naszych
ambasadach. Sikorski dobiera ludzi ze średniego poziomu urzędniczego, czyli
takich, którzy nie "wyrosną" na jakieś alternatywne indywidualności
dyplomatyczne, które mogłyby być dla niego zagrożeniem – dodaje. Tymczasem jak
zauważa były wiceminister spraw zagranicznych, w konsekwencji prowadzi to do
sytuacji, że nasi ambasadorowie nie są poważnymi partnerami do rozmów dla
poważnych polityków w tych państwach. – Na ambasadora w takim kraju jak
chociażby Rosja i USA powinien być mianowany ktoś, kto ma osobowość. Powinna to
być osoba, która może pójść do mediów, która jest rozpoznawalną indywidualnością
z klasy politycznej o pewnych zaletach intelektualnych, posiadająca szeroką
wiedzę z zakresu naszych wzajemnych stosunków oraz współpracy gospodarczej,
kulturalnej itp. – wyjaśnia Waszczykowski. – Średniej klasy urzędnik nie ma też
zielonego światła, żeby o trzeciej nad ranem zadzwonić do prezydenta z
wiadomością, że coś się w tym drugim kraju niepokojącego dzieje – konkluduje
nasz rozmówca.
Marta Ziarnik
