Zaginione karty odnalazły się w żandarmerii
Modlitwą oraz obecnością pod Pałacem Prezydenckim i na marszach pamięci
Polacy składali wczoraj hołd ofiarom katastrofy z 10 kwietnia. 10 czerwca minęły
dwa miesiące od katastrofy tupolewa z prezydentem Lechem Kaczyńskim, jego małżonką
i 94 innymi osobami na pokładzie
Karty płatnicze poseł Aleksandry Natalli-Świat, która zginęła w
katastrofie prezydenckiego tupolewa pod Katyniem, przechowywała
Żandarmeria Wojskowa. Męża zmarłej poseł nikt nie poinformował o tym
fakcie.
Bałagan – bo inaczej tego nie można nazwać –
panujący w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej sprawił, że kilka dni trwało
wyjaśnianie tajemnicy zaginięcia dwóch kart płatniczych należących do
wrocławskiej posłanki śp. Aleksandry Natalli-Świat, jednej z ofiar
katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem.
Dziwnym zbiegiem okoliczności
informacja o tym, że są one w posiadaniu Żandarmerii Wojskowej ujrzała
światło dzienne kilka godzin po przesłuchaniu we wrocławskiej
prokuraturze garnizonowej Jacka Świata, męża zmarłej. Pytany przez „Nasz
Dziennik” o przyczynę tak długiej zwłoki rzecznik Żandarmerii Wojskowej
ppłk Marcin Wiącek powiedział, że wszelkich informacji w tej sprawie
może udzielić jedynie Naczelna Prokuratura Wojskowa lub Prokuratura
Okręgowa w Warszawie. Wcześniej jednak to właśnie on potwierdził w
wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej, że karty Natalli-Świat są w
posiadaniu Żandarmerii Wojskowej. Pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik
Naczelnej Prokuratury Wojskowej, stwierdził, że „nie potrafi powiedzieć,
dlaczego dopiero teraz wyszło na jaw, że Żandarmeria Wojskowa jest w
posiadaniu tych kart”. – Na tym przykładzie widać jednoznacznie, że w
prokuraturze wojskowej panuje po prostu bałagan – komentuje Jacek Świat.
– A wystarczyło po prostu zadzwonić i mnie o tym poinformować, a wtedy
uniknąłbym stresu i zdenerwowania – dodaje mąż posłanki.
Takich
sytuacji było niestety więcej, np. wtargnięcie – za zgodą marszałka
Sejmu Bronisława Komorowskiego – funkcjonariuszy ABW do pokoi i mieszkań
zajmowanych przez parlamentarzystów, którzy zginęli w katastrofie
prezydenckiego tupolewa. Rodziny nie zostały o tym wcześniej
poinformowane. Na miejscu katastrofy prezydenckiego Tu-154M – jak podało
wczoraj Radio RMF FM – zabezpieczono 120 kart bankomatowych. 110 z nich
trafiło już do banków.
Marek Zygmunt, Wrocław
—————————–
Beata Kempa, poseł Prawa i Sprawiedliwości, wiceminister
sprawiedliwości w rządzie premiera Jarosława Kaczyńskiego:
Z
bałaganu panującego w prokuraturze wojskowej, który w tym przypadku
bardzo jaskrawo się ujawnił, powinny być – moim zdaniem – wyciągnięte
bardzo daleko idące wnioski, łącznie z konsekwencjami dyscyplinarnymi.
Uważam,
że definitywne i jak najszybsze wyjaśnienie powodów katastrofy jest
polską racją stanu. Śledztwo w sprawie jej przyczyn powinna prowadzić
wyłącznie polska Komisja Badania Wypadków Lotniczych, działający w niej
eksperci odpowiadający na pytania prokuratury. Na zasadzie analogii, to
tak jak prokurator pyta biegłego lekarza o przyczynę zgonu. Tymczasem
rząd Donalda Tuska bez żadnego wahania zgodził się, by śledztwo było
prowadzone przez komisję rosyjską. Podparto się przy tym konwencją
chicagowską, która dotyczy wypadków powietrznych samolotów cywilnych, a
nie wojskowych. Ale jeden z załączników tej konwencji wyraźnie mówi, że
nawet jeśli nie jest to samolot wojskowy, istnieje możliwość prowadzenia
śledztwa przez stronę polską. Nie zastosowano także umowy
polsko-rosyjskiej z 1993 roku, która jednoznacznie reguluje tego typu
postępowanie, w tym przypadku na pewno na korzyść Polski.
not. MZ
