Wyszkolony? Do rezerwy!
Niskie nakłady na wojsko, brak sprzętu i wyposażenia i jednoznacznej
deklaracji dotyczącej polityki emerytalnej wobec wojskowych powodują, że
doświadczeni żołnierze, którzy mogliby przekazywać wiedzę młodszym kolegom,
odchodzą z armii. Problem jest szczególnie dotkliwy w Siłach Powietrznych,
ponieważ tam wyszkolenie pilota kosztuje najwięcej.
– Wyszkolenie pilota tylko na dany typ samolotu to już ogromne koszty. Takie
szkolenie obejmuje ok. 140 godzin lotu (po 70 godzin na prawym i lewym fotelu).
Może wydaje się, że to niewiele, ale na to potrzebne są spore pieniądze –
usłyszeliśmy od jednego z byłych pilotów 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa
Transportowego.
O jakich kwotach mowa? Wykorzystywany jeszcze do kwietnia 2010 r. do przewozu
VIP-ów samolot Tu-154M spala średnio do 7 ton paliwa na godzinę. Jak-40 jest
lżejszym samolotem i potrzebuje ok. 1,5 tony paliwa na godzinę lotu. Przy cenach
paliw w granicach 800-1000 euro za tonę tylko koszty paliwa sięgają setek
tysięcy do nawet miliona euro. Jednak samolot sam nie poleci. Ktoś musi zadbać o
maszynę, serwisować ją itd. Na to także potrzeba niemałych pieniędzy, a koszty
sięgają nawet 30-40 proc. kwot wydawanych na paliwo. Zwykle proces przygotowania
do obsługi nowego statku powietrznego trwa około roku, w wyjątkowych przypadkach
– trzy miesiące. Dodatkowe koszty armia ponosi, gdy lotnicy szkolą się za
granicą. Koszty przeszkolenia w USA pilota na herkulesa to wydatek rzędu 500
tys. USD, a bywało, że piloci tuż po przejściu kursów odchodzili do rezerwy.
Są to jednak tylko częściowe koszty wyszkolenia, bo przygoda z lotnictwem
zaczyna się dużo wcześniej. – Proszę pamiętać, że zanim pilot wsiądzie do np.
Tu-154M czy C-130, to gdzieś musi nauczyć się latać. To są lata nauki w Szkole
Orląt, późniejszych szkoleń i lotów. Szacuje się, że pełne wyszkolenie lotnika
to wydatek rzędu od ok. 5 do nawet 10 mln złotych – mówi doświadczony pilot
lotnictwa transportowego.
Wyszkolenie na docelowy typ statku powietrznego trwa zwykle około 8 lat i jego
koszty można zamknąć kwotą 4-5 mln złotych. Dalsza służba w powietrzu także
wiąże się z wydatkami, które mogą sięgać kwot do 5 mln złotych. Szacuje się, że
aby taka inwestycja w człowieka była opłacalna, pilot powinien spędzić w
powietrzu około 20 lat. – Zakłada się, że służba w powietrzu powinna trwać około
20 lat. Liczymy tu 3 lata spędzone w szkole, zwykle kolejne 8 lat mija, zanim
pilot zostanie wyszkolony na docelowy typ statku powietrznego i następne lata to
dalsza służba. Można założyć, że pilot intensywnie lata do stopnia majora,
później powoli staje się dowódcą – usłyszeliśmy od oficera rezerwy Sił
Powietrznych. Jak dodał, można przyjąć, że od ukończenia szkoły do awansu na
majora upływa 12 lat. Ze szkołą licząc, jest to już 15 lat latania. Później
pilot powinien odsłużyć jeszcze w powietrzu najmniej 2-3 lata jako major.
Jednak, jak usłyszeliśmy, zainwestowane w pilota pieniądze coraz częściej się
nie zwracają, ponieważ żołnierze zbyt wcześnie uciekają z armii. Decyduje o tym
zbyt wolna ścieżka kariery, obawa o utratę przywilejów emerytalnych lub wizja
podjęcia atrakcyjnej pracy w lotnictwie cywilnym. – Kiedyś większość pilotów
służyła w wojsku przez ten 20-letni okres. Jednak obecnie, z uwagi na
pogarszający się stan armii oraz coraz większą konkurencję lotnictwa cywilnego,
odejścia zaczynają się coraz wcześniej. Słyszymy, że w tym roku z wojska może
odejść 7 tys. żołnierzy. To dużo i na pewno wśród nich będą doświadczeni
oficerowie. Ale z tego, co słyszę od kolegów, to większość z nich czeka na to,
co dalej będzie się działo z ustawą emerytalną. Myślę, że w przyszłym roku czeka
nas prawdziwa lawina odejść – dodaje nasz rozmówca.
Marcin Austyn
