Wyniki oględzin w dokumentach

O współpracy rosyjskich i polskich ekspertów, śledczych Komitetu Śledczego
i polskich prokuratorów w Moskwie

Od 30 maja do 17 czerwca 2011 roku pracowała w Moskwie grupa ekspertów i
przedstawicieli Naczelnej Prokuratury Wojskowej Rzeczypospolitej Polskiej. W
ramach wykonania wniosków o pomoc prawną śledczy Komitetu Śledczego Federacji
Rosyjskiej i rosyjscy eksperci przy udziale polskich ekspertów i prokuratora
Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie przeprowadzili oględziny i badanie
oryginalnych nośników z zapisami rejestratorów pokładowych polskiego samolotu
Tu-154M, zniszczonego w katastrofie pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku.
Decyzja o daniu możliwości polskim prokuratorom przeprowadzenia samodzielnych
badań dowodów rzeczowych znajdujących się w Rosji na równoprawnych zasadach ze
śledczymi Komitetu Śledczego została podjęta w wyniku spotkań kierownictwa
organów śledczych Federacji Rosyjskiej i Rzeczypospolitej Polskiej. Należy
zauważyć, że w wyniku powyższych uzgodnień rosyjscy śledczy umożliwili polskim
ekspertom i przedstawicielowi Naczelnej Prokuratury Wojskowej dokonania w pełnym
zakresie oględzin i badania z użyciem przywiezionej z Polski specjalistycznej
aparatury oryginalnych nośników z zapisami rejestratorów pokładowych rozbitego
polskiego samolotu.
Badanie oryginalnych zapisów rejestratorów pokładowych przez polskich i
rosyjskich ekspertów w obecności przedstawicieli organów śledczych obu państw
przebiegało w pełnym wzajemnym zrozumieniu i ścisłym przestrzeganiu norm
porozumień międzynarodowych oraz prawodawstwa w zakresie postępowania karnego.
Rezultaty oględzin i badania oryginalnych nośników z zapisami informacji
parametrycznej i dźwiękowej rejestratorów pokładowych zostały szczegółowo
opisane w odpowiednich dokumentach procesowych, które zostały podpisane przez
obie strony. Przy czym w wyniku tej pracy zarówno polscy, jak i rosyjscy
eksperci oznajmili, że nie ma jakichkolwiek oznak naruszenia integralności i
montażu badanych obiektów.
Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej kontynuuje dochodzenie w sprawie karnej
dotyczącej katastrofy polskiego samolotu Tu-154M. Śledczy Komitetu Śledczego
Rosji dokładnie sprawdzają wszystkie informacje na temat przyczyn katastrofy,
wykonuje się skomplikowane ekspertyzy sądowe. Te dane zebrane razem powinny dać
podstawę do obiektywnego postanowienia procesowego w sprawie karnej.
Oprócz tego należy dokonać szeregu wyjaśnień w związku z publikacjami
pojawiającymi się w niektórych polskich mediach odnoszącymi się do ekspertyz
genetycznych ciał zabitych w katastrofie lotniczej. Opublikowaną w polskich
mediach informację o niedostatecznej jakości wytworzonych w Moskwie podczas
ekspertyz sądowych materiałach obalają całkowicie materiały sprawy karnej,
badanej przez Komitet Śledczy Rosji, oraz wyniki dokładnego sprawdzenia orzeczeń
rosyjskich biegłych.
Pomimo tego jakiekolwiek dane podważające rezultaty rosyjskich ekspertyz
genetycznych nie zostały dostarczone ani Komitetowi Śledczemu Rosji, ani
następnie polskiej opinii publicznej.
Należy także zauważyć, że rosyjskie struktury oficjalne nie mogą ponosić
odpowiedzialności za rezultaty wizualnego rozpoznania zmarłych przez ich
bliskich i znajomych, będących obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej, na
podstawie których następowało przekazanie ciał stronie polskiej.
Jednocześnie rosyjscy śledczy całkowicie kwestionują doniesienia pojawiające się
w niektórych polskich mediach na temat nieprawidłowości w uwidocznionej na
protokole okazania ciała zmarłego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
informacji o osobach przybranych do uczestnictwa. Śledczy skierowali szereg
zapytań o miejsce zameldowania i rzeczywistego zamieszkania przybranych oraz
pobrali ich zeznania. W rezultacie przeprowadzonych działań śledczy otrzymali
potwierdzenie wcześniej przedstawionej informacji, a także samego faktu
obecności tych osób podczas dokonywania okazania.

 

tłum. PF

 


Komunikat został zamieszczony 17 czerwca 2011 roku na stronie Komitetu
Śledczego Federacji Rosyjskiej.
Tytuł pochodzi od redakcji.

 

 

 

*****************************

Mamy tylko zdawkowe zapewnienia

 

Z mec. Piotrem Pszczółkowskim, pełnomocnikiem Jarosława Kaczyńskiego,
rozmawia Marcin Austyn

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zweryfikował wątpliwości, jakie rodził
protokół oględzin ciała Lecha Kaczyńskiego. To normalna procedura w takich
wypadkach?

– Przede wszystkim trudne do zaakceptowania jest to, że w ogóle były w tym
zakresie jakieś wątpliwości. Zachowanie Rosjan po publikacji "Naszego Dziennika"
było do przewidzenia. Podjęto próbę rozwiania pojawiających się wątpliwości i
można przyjąć, że dobrze, iż tak się stało.

Rosjanie sami nie są pewni rzetelności podejmowanych działań? Może był to
zabieg czysto propagandowy?

– Tego nie dowiemy się tak długo, jak długo nie będziemy mogli zweryfikować
działań strony rosyjskiej. Niestety, tego na obecnym etapie uczynić nie możemy i
nie wiadomo, czy w ogóle będzie to możliwe. Proszę pamiętać, że Rosjanie
prowadzą własne śledztwo, niezależne od polskiego. Wprawdzie wgląd w rosyjskie
śledztwo w pewnym zakresie mieli dwaj polscy prokuratorzy, którzy byli w
Moskwie, jednak pełny jego wymiar jest objęty tajemnicą i nie wiadomo, czy
kiedykolwiek będziemy mogli całościowo przyjrzeć się temu zagadnieniu,
sprawdzić, czy coś wymagało weryfikacji, czy zostało zweryfikowane, czy też nie
zostało to uczynione w stopniu, który uczciwego czytelnika akt przekonywałby do
tego, że temat jest definitywnie rozstrzygnięty. Rzeczywistość jest taka, że
nikt z nas nie ma dostępu do rosyjskich materiałów. Na dobrą sprawę Rosjanie
mogą powiedzieć, że coś sprostowali, ale wcale nie muszą tego uczynić. Nie
możemy tego sprawdzić i jeśli spyta mnie pan, kiedy będziemy mogli to uczynić,
to odpowiem, że nie wiem, czy będziemy mogli.

Polska prokuratura, w ramach już złożonych wniosków o międzynarodową pomoc
prawną, powinna otrzymać nowe protokoły?

– Polska prokuratura otrzymuje od strony rosyjskiej tylko to, o co poprosi. Nie
ma tu jakiegoś płynącego strumienia z dokumentami. Polska prokuratura ma
obowiązek wykonywać we własnym zakresie czynności śledcze. Jako że doszło do
katastrofy na terenie państwa obcego, to jeśli polska prokuratura chce w jakimś
zakresie dokonywać ustaleń ze świadkami rosyjskimi czy dokonywać oględzin
miejsca zdarzenia, rzeczy znajdujących się na terenie Federacji Rosyjskiej, to
musi poprosić o pomoc organy rosyjskie. Dopiero na zamówienie polskiej
prokuratury tworzony jest stosowny protokół. Można też sobie wyobrazić, że
polska prokuratura prosi o przekazanie konkretnych protokołów, jakie funkcjonują
w śledztwie rosyjskim. Tu jednak jest jeden warunek – trzeba wiedzieć, że jakiś
protokół istnieje, a żeby posiąść tę wiedzę, to trzeba znać akta postępowania
karnego prowadzonego przez Komitet Śledczy FR. W moim przekonaniu, rzeczywistość
jest taka, że nikt w Polsce na bieżąco takiej wiedzy nie ma i nie wiem, czy
kiedykolwiek będzie ją posiadał.

Skoro otrzymaliśmy pierwotny protokół oględzin ciała Lecha Kaczyńskiego, on
był zweryfikowany, to czy niejako z automatu nie powinniśmy otrzymać wyników tej
weryfikacji?

– Przede wszystkim wiedzieliśmy, że taki protokół był zrobiony i że możemy o
niego poprosić, bo przy czynnościach był chociażby mój klient, pan Jarosław
Kaczyński. A ile jest czynności, które Rosjanie mogli wykonać, a o których my
nic nie wiemy? Niestety, tak jak powiedziałem, od strony rosyjskiej nic nie
dostaniemy z urzędu. Musimy wnioskować o dostarczenie dokumentów i czekać na
dobrą wolę strony rosyjskiej. Z kolei żeby złożyć wniosek o nadesłanie odpisów
dokumentów dotyczących jakiejś czynności, trzeba mieć wiedzę, że czynność taka
się odbyła. Rosjanie nie zdają nam relacji z tego, co robią. Stąd olbrzymia rola
dziennikarzy przy pozyskiwaniu takiej wiedzy.

Warunkiem otrzymania wyników przeprowadzonej weryfikacji jest wystąpienie o
te dokumenty w ramach kolejnego wniosku o międzynarodową pomoc prawną?

– Oczywiście. Jestem przekonany, że taki wniosek zostanie złożony i sytuacja
będzie wyjaśniona. Jeżeli prokuratura nie uczyni tego z urzędu, to osobiście
będę o to wnioskował.

Jak duże są braki w dokumentacji sądowo-medycznej przekazanej nam przez
stronę rosyjską? Dotąd prokuratorzy mówili, że mamy komplet dokumentów dotyczący
18 osób, a w przypadku 40 osób jest to niepełny materiał. W kwietniu doszły
jednak nowe dokumenty, ale wiemy, że to nie wszystko.

– Trudno mi wypowiadać się za prokuraturę. Mogę tylko powiedzieć, że gdyby
wszystkie czynności na zwłokach wykonano w Polsce, to dokumentacja byłaby
kompletna. Nie uczyniono tego i rodziny ofiar katastrofy od wielu miesięcy są
narażone na olbrzymią traumę, a organy, które podejmowały takie decyzje, na
śmieszność.

Jak Pan ocenia opinie wyrażane przez prokuraturę, że rozpatrzenie wniosków
ekshumacyjnych będzie możliwe po otrzymaniu pełnej dokumentacji medycznej?

– Prawdę mówiąc, trudno słuchać tego typu wywodów. Patrząc zdroworozsądkowo,
proszę odpowiedzieć sobie na pytanie: do kiedy można coś pisać, zmieniać w
protokołach sekcji zwłok? Wydaje się, że do czasu, kiedy te ciała są badane. W
momencie gdy jest wydana zgoda na pochówek, a ciał już dawno nie ma w Rosji, to
trzymanie tej dokumentacji jest kwestią albo złośliwości, albo jest to działanie
uzasadnione innymi złymi intencjami – może ktoś po prostu fałszuje te dokumenty.
Nie chcę tu nic sugerować, ale absolutnie nie rozumiem powodów, dla których te
dokumenty nie mogły zostać przekazane do Polski wraz z ciałami albo nawet w
krótkim okresie później, ale wszystkie kompletne dokumenty w jednym pakiecie.
Oczywiście materiał dowodowy w każdym postępowaniu może być dynamiczny,
rozrastać się. Można przesłuchać tego samego świadka kilka razy. To zrozumiałe.
Jednak trudno wyobrazić sobie, że jeszcze coś jest poprawiane w protokołach
sekcyjnych w sytuacji, gdy badane zwłoki są już dawno pochowane. Mówienie, że
decyzje w sprawach wniosków ekshumacyjnych będą podejmowane po otrzymaniu
kompletu dokumentacji, jest nieuzasadnione. Nie ma na co czekać. Proszę bowiem
na tę sprawę spojrzeć jeszcze w innym świetle. Prokuratura podkreślała, że
przyjęte są cztery tezy śledcze, w tym teza dotycząca zamachu. Skoro tak, to jak
można było zaniechać wykonania czynności na zwłokach, skoro pierwszym
potencjalnym podejrzanym modelowo powinno być państwo, na którego terytorium
wydarzyła się katastrofa? Każdy logicznie myślący musi przyjąć takie założenie i
nie ma tu powodów, by ktoś czuł się urażony. Dlatego nie należało czekać na
ustalenia Rosjan, ale trzeba było podjąć własne działania. Nie oddaje się
pierwszoplanowej czynności śledczej państwu obcemu w sytuacji, gdy można ją było
przeprowadzić we własnym zakresie. Tymczasem pozwoliliśmy na zamknięcie trumien
i w efekcie cała ta sprawa wygląda tak, jakby ktoś coś chciał ukryć.

Pana zdaniem, wnioski ekshumacyjne powinny zostać jak najszybciej
rozpatrzone?

– Nie jestem zwolennikiem tego, by zakłócać zmarłym spoczynek. Jednak w
sytuacji, gdy tej dokumentacji sekcyjnej wciąż nie ma, to już rok temu należało
podejmować takie decyzje. O ekshumacjach tylko dużo się mówi, bo do złożenia
takich wniosków publicznie przyznały się rodziny zmarłych posłów Zbigniewa
Wassermanna i Przemysława Gosiewskiego. Inni nie przychylają się do tego rodzaju
czynności i nie ma to związku z tym, że nie chcą poznać prawdy, tylko ważą tu
pewne wartości. Niestety, w pewnym momencie prokuratura będzie musiała postawić
tych ludzi przed faktem i wówczas dojdzie do wielkiego skandalu, bo moim zdaniem
badania sekcyjne niestety trzeba będzie ponownie przeprowadzić w Polsce.

Dlaczego Pan tak sądzi?
– Zwłoka strony rosyjskiej w przekazywaniu tych dokumentów powoduje, że na dobrą
sprawę każdy dostarczony dokument wymaga weryfikacji. Można czekać na wyniki
oględzin wraku samolotu Tu-154M i przyjąć, że ktoś tam, na miejscu, wciąż
prowadzi jakieś prace, bo jest to teoretycznie możliwe. Nie można jednak zgodzić
się z tłumaczeniem strony rosyjskiej, iż materiał dowodowy w postaci protokołu
oględzin i sekcji zwłok nie jest jeszcze gotowy do wysłania stronie polskiej, bo
jest to teza, która zdroworozsądkowo się nie broni.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj