Wolny handel lekarstwem na biedę
Z prof. Victorem V. Claarem, ekonomistą,
Możliwe jest na trwałe wyeliminowanie ubóstwa na świecie?
– Wolna wymiana handlowa jest, moim zdaniem, najlepszym sposobem na walkę z
ubóstwem. Niestety, w wielu krajach po prostu nie ma warunków do prowadzenia
rzeczywiście wolnej wymiany handlowej, ponieważ musiałyby tam funkcjonować rządy
prawa i jasne zasady poszanowania własności prywatnej. Tymczasem jeśli one nie
są respektowane, trudno zachęcić ludzi, aby robili coś, co poprawi ich los oraz
życie ich rodzin i zapewni im lepszą przyszłość. Jeśli więc w danym kraju uda
się zapewnić respektowanie powyższych zasad, najłatwiej jest walczyć z biedą. Na
świecie wciąż jest wiele milionów ludzi zmuszonych żyć za jednego lub dwa dolary
dziennie, którzy nie widzą dla siebie perspektyw. Ale w ostatnich latach kraje
takie jak Indie czy Indonezja pokazały, że dzięki respektowaniu takich zasad
można odnieść wielkie sukcesy w walce z biedą. To bardzo zachęcające przykłady
także dla innych państw.
W krajach zachodnich produkty Fair Trade są traktowane jako skuteczne
wsparcie dla rolników z biednych krajów wykorzystywanych przez pośredników i
wielkie korporacje. Pan tymczasem walczy z tym wizerunkiem. Dlaczego?
– Gdy ludzie mówią o Fair Trade, zwykle mają na myśli dwie rzeczy. Przede
wszystkim to dość dobrze zorganizowany handel takimi produktami, zwłaszcza kawą,
przez organizacje pozarządowe, które uważają, że w ten sposób wspierają rolników
z biednych krajów świata, gdzie jest ona uprawiana. Ponadto chodzi o produkty,
za które klienci godzą się zapłacić trochę więcej właśnie dlatego, że są one
traktowane jako uczciwie wyprodukowane i z godnym wynagrodzeniem dla np.
uprawiających kawę rolników w biednych krajach. Organizacje pozarządowe robią to
w dobrej wierze. Ale nie biorą pod uwagę, że jeśli na świecie produkuje się zbyt
dużo jakiegoś towaru, to naturalnym następstwem tego jest spadek cen.
Organizując sprzedaż kawy po wyższych cenach, organizacje pozarządowe zachęcają
rolników do dalszego uprawiania ziaren tej rośliny, a także – co gorsze –
zachęcają kolejnych do rozpoczęcia upraw, choć na rynku jest ich już za dużo, w
wyniku czego spada cena. To jest naturalny sygnał, że zbyt wielu ludzi zajmuje
się taką działalnością. Tymczasem, gdyby nie sztuczne wsparcie przez te
organizacje, najpewniej rolnicy zajęliby się inną działalnością, na którą jest
większy popyt, co zapewniłoby pozostałym rolnikom wyższe dochody z takiej
działalności.
Jednak w biednych krajach problemem jest właśnie umiejętność
przestawienia się na wytwarzanie innych, bardziej poszukiwanych produktów. Aby
dać ludziom możliwość szybkich zarobków, adekwatnych do ich kwalifikacji,
poszukiwane są najprostsze rozwiązania. To dlatego w biednych południowych
krajach wybiera się głównie uprawę kawowców?
– Tak, to bardzo proste zajęcie, niewymagające specjalistycznej wiedzy ani
wielkich nakładów finansowych. Ale Fair Trade nie ogranicza się tylko do kawy. W
ramach tego systemu wsparcia rolników z biednych krajów sprzedaje się też
banany, kakao oraz inne produkty. Kawa jest najpopularniejsza także dlatego, że
w krajach zachodnich, zwłaszcza w USA, spożywa się jej bardzo dużo. Moja
odpowiedź jest następująca: każdy, kto popiera Fair Trade, który jest piękną
ideą, powinien pomyśleć o tym, co jest oczywiste dla ekonomisty: jaki jest
bardziej efektywny sposób wspierania biednych. Dla mnie jako chrześcijanina
ważne jest też, aby wsparcie trafiało właśnie do potrzebujących. Gdy ludzie się
bogacą, zaczynają przewartościowywać swoje życie: bardziej dbają o swoją
edukację, zdrowie, odżywianie, doskonalenie umiejętności itd. To sprawia, że ich
umiejętności nie ograniczają się już tylko do uprawy kawy.
Mówi Pan, że wolny handel jest najlepszym sposobem na walkę z biedą. Ale
co poradziłby Pan biedakom z krajów, w których nie ma warunków do wolnej
wymiany, w których ograniczają ją dyktatury, organizacje przestępcze albo
korupcja i zła organizacja państwa?
– Myślę, że tam najlepszą pomoc niosą pozarządowe organizacje humanitarne,
Kościoły. Ważne jest utrwalanie przekonania, że każde ludzkie istnienie ma
godność, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Co za tym idzie,
należy podkreślać wolność i odpowiedzialność ludzi.
Tylko w takich krajach widzi Pan miejsce dla działalności organizacji
charytatywnych?
– Ależ oczywiście, jak najbardziej wspieram działalność charytatywną, zwłaszcza
jako chrześcijanin. Te organizacje najlepiej umieją przekazywać wsparcie dla
potrzebujących. W USA są one bardzo dobrze zorganizowane. Wolę im powierzać moje
pieniądze, ponieważ mam do nich zdecydowanie większe zaufanie, aniżeli np. do
programów rządowych, gdzie miliony dolarów nie trafiają wcale do najbardziej
potrzebujących.
Od lat organizacje humanitarne zbierają środki i przekazują pomoc
głównie dla państw afrykańskich. Tymczasem wielka bieda dotyka także krajów
azjatyckich.
– W wielu krajach afrykańskich nie ma zapewnionych rządów prawa ani nie są
respektowane prawa własności, i występuje tam korupcja na dużą skalę. Problemem
jest też wciąż niewystarczający poziom edukacji oraz rozwój praktycznych
umiejętności w tamtych społeczeństwach. W krajach azjatyckich, w Hongkongu,
Chinach, Indonezji, dokonano w ostatnich latach wielkich postępów w tej
dziedzinie, a ich mieszkańcom udało się dokonać pewnej akumulacji wiedzy i dóbr.
Dlatego rzeczywiście przykład Afryki pokazuje, jak mało efektywnie jest tam
wykorzystywana pomoc.
Pozostawienie dziedziny produkcji żywności jedynie mechanizmom wolnego
rynku może być wymierzone w samych konsumentów. Prowadzi to bowiem często do
zanikania małych rodzinnych gospodarstw, produkujących zdrową żywność,
wchłanianych przez wielkie korporacje spożywcze.
– Tak, to jest problem. Ale trzeba sobie zadać pytanie, z czego on wynika. Z
jednej strony można postawić zarzut: rządzą nami wielkie korporacje, albo
stwierdzić: nie, my wiemy lepiej, co jest dobre. Ale gdybyśmy wszyscy
konsekwentnie się tak zachowywali, to duże firmy w pogoni za zyskiem zaczęłyby
również produkować zdrową żywność.
Uważa Pan, że do eliminacji ubóstwa na świecie wystarczy głównie uczciwa
wymiana handlowa. Jak ona w praktyce miałaby wyglądać bez dopłat, barier
celnych, itd.?
– Dziś głównym sposobem mierzenia bogactwa jest produkt krajowy brutto. Jednak
nie jest on wystarczający. W Związku Sowieckim PKB w latach 80. wyglądał lepiej
niż w Rosji z lat 90. po upadku komunizmu. Dlatego jako ekonomista zadaję sobie
pytanie: Jakie są najlepsze gospodarcze mechanizmy, które pomagają eliminować
biedę? Dla mnie uczciwa gospodarka to gospodarka wolna od korupcji, dopłat,
przemocy itd. Gospodarka powinna służyć po prostu dostarczaniu towarów i usług
potrzebnych innym ludziom. Ona również powinna odzwierciedlać porządek Boski.
Tak nauczał już święty Tomasz z Akwinu. Proste, łatwe sposoby zarabiania w
dzisiejszym świecie nie wystarczają. Aby godnie zarabiać, trzeba ludziom
dostarczać te produkty i usługi, które są aktualnie poszukiwane. Do tego zaś
należy się przygotować. Jeśli spojrzymy na tragiczne wydarzenia w historii
ludzkości z ostatnich dwustu z górą lat, to zobaczymy, że przyczyną wielu z nich
było niezrozumienie praw ekonomicznych. Nie wszyscy rozumieli, że jeśli ktoś
inny produkuje to samo, co ja, to warto spróbować wytwarzać i sprzedawać coś,
czego jeszcze nie ma, zamiast walczyć o ten sam rynek.
Dziękuję za rozmowę.
Prof. Victor V. Claar – wykładowca ekonomii na Henderson State
University w stanie Arkansas (USA). Absolwent wydziału zarządzania i matematyki
nowojorskiego Houghton College. Stały współpracownik amerykańskiego Instytutu
Lorda Actona. Jego ostatnia publikacja to "Sprawiedliwy handel? Czy Fair Trade
rzeczywiście zwalcza problem ubóstwa?".
