Włosi będą płakać

Na 30 mld euro szacuje się łączną wartość pakietu antykryzysowego
premiera Mario Montiego.

Został on przyjęty 24 godziny przed pierwotnie planowanym terminem, a
pośpiech Montiego wynikał z rosnącej presji ze strony Brukseli. Zaraz też po
jego przyjęciu przez rząd premier wziął udział w konferencji prasowej, którą
rozpoczął od skierowanej do obywateli prośby o podjęcie kolejnych wyrzeczeń w
związku z "bardzo ciężką" sytuacją, w jakiej znajduje się obecnie kraj. Jak
dodał, w przeciwnym razie pogłębiający się kryzys grozi "zaprzepaszczeniem tego,
co zbudowano w ciągu 60 lat wyrzeczeń co najmniej czterech pokoleń Włochów".
Profesor Monti ogłosił jednocześnie, że ze swej strony rezygnuje z
przysługującej mu pensji i obiecuje ciężką pracę. – W momencie, w którym prosi
się o wyrzeczenia wszystkich obywateli, uznałem za obowiązek zrezygnować z mojej
pensji premiera i ministra finansów – oznajmił, czym wywołał spore zaskoczenie
zebranych. Krok ten spotkał się także z pozytywną reakcją włoskich mediów, w tym
m.in. dziennika "Corriere della Sera", który określił decyzję Montiego "znakiem
współudziału w ponoszeniu wyrzeczeń", o jakie sam poprosił rodaków.

Przygotowany przez składający się z samych profesorów i ekspertów gabinet
Montiego pakiet antykryzysowy przewiduje, jak informuje PAP, m.in. gruntowną
reformę systemu emerytalnego, w tym uproszczenie i ujednolicenie metody
naliczania wieku emerytalnego oraz jego stopniowe podnoszenie do roku 2018.
Ogólne założenia tej reformy przedstawiła minister pracy i polityki społecznej
Elsa Fornero. Mówiąc o konieczności podejmowania przez obywateli kolejnych
"wyrzeczeń", podkreśliła, że powyższe decyzje bardzo "kosztowały" ją i jej
kolegów "także z psychologicznego punktu widzenia", po czym się popłakała. Fakt
ten komentatorzy od razu skwitowali stwierdzeniem, iż płacz minister oznacza, że
wkrótce płakać będą miliony Włochów. "To operacja chirurgiczna podatków i cięć
bez narkozy, na żywym organizmie włoskiego społeczeństwa. Sprawi ona, że będą
płakać miliony ludzi, choć nie będzie takiej rzeźni społecznej, jakiej się
obawiano" – podsumowuje "La Repubblica". Tymczasem jak zauważa w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem" ekspert ds. polityki i ekonomii politycznej Instytutu
Sobieskiego Jan Filip Staniłko, podniesienie wieku emerytalnego jest konieczne
we Włoszech. – Społeczeństwo to jest bardzo wiekowe i stanowi jedną z najdłużej
żyjących nacji w Europie, co oznacza, że koszty obsługi emerytów są znaczące dla
budżetu – mówi. Kolejne zapisy pakietu antykryzysowego mówią o przywróceniu
zniesionego przez gabinet Silvio Berlusconiego gminnego podatku od pierwszego
domu, a także wprowadzenie podatku od luksusu. Rząd zadecydował także o
wprowadzeniu szeregu nowych opłat od transakcji finansowych i "podatku
solidarnościowego" od najwyższych emerytur. Do 1,0 tys. euro obniżony został
również pułap kwoty, powyżej której nie można płacić w gotówce.Poza tym o 5 mld
euro zmniejszone mają zostać nakłady na lokalne urzędy i instytucje. Rząd
zapowiedział również obywatelom, że powinni się przygotować na ewentualność
podniesienia w drugiej połowie roku podatku VAT o 2 proc., ale to – jak dodał –
nastąpi jedynie w momencie najwyższej konieczności.

Powyższe kroki mają przynieść Włochom 30 mld euro oszczędności, z czego
większość – jak podkreśla Monti – zostanie przeznaczona na ożywienie gospodarcze
kraju. Jan Filip Staniłko podkreśla, że działania te mogą przywrócić
wiarygodność fiskalną Włochom jedynie na bardzo krótki czas. – Natomiast Włosi
mają ten problem, że nie tyle mają olbrzymi deficyt, co gigantyczny dług. I
obsługa tego długu tak naprawdę była głównym źródłem deficytu – podkreśla
Staniłko, dodając, że nic z tego, co zaproponował Monti, nie służy obniżeniu
tego długu. W opinii Staniłki, problem Włoch można byłoby rozwiązać lepszym
sposobem – a mianowicie zmianami w systemie płacenia podatków.

Marta Ziarnik

drukuj