Wielki Post z encykliką „Deus caritas est” (5)Miłość Boga i miłość bliźniego są nierozłączne
"Miłość bliźniego polega właśnie na tym, że kocham w Bogu i z Bogiem
również innego człowieka, którego w danym momencie może nawet nie znam lub
do którego nie czuję
sympatii" (Deus caritas est, nr 18). Miłości do Boga nie można oddzielić
od miłości bliźniego. Kto szczerze kocha Jednego, kocha wszystkich.
Ukazawszy prawdę o tym, że Bóg jest pierwszy w miłości, oraz przypomniawszy,
że Boża miłość jest bezinteresownym darem, Benedykt XVI podkreśla, że stanowi
ona dla nas zobowiązanie. Ukochani przez Ojca niebieskiego mamy podjąć dzieło
miłości względem bliźnich. W miłości Bożej jest zawarte przynaglenie, by nie
zatrzymywać jej dla siebie. Jest wezwanie, aby stać się jej świadkiem wobec
drugiego człowieka. Kim jest nasz bliźni? Benedykt XVI odpowiada: każdy człowiek,
bez względu na to, czy zasługuje na naszą miłość, czy też nie. Bliźnim jest
nawet ten, którego nie znam dobrze, albo którego nie cierpię z różnych (uzasadnionych
lub nie) powodów.
W jaki sposób mogę dostrzec bliźniego? Wystarczy spojrzeć na drugiego człowieka
wzrokiem Chrystusa, czyli tak, jak On spoglądał na grzeszników i celników,
chorych, trędowatych, opętanych przez złe duchy, kobietę cudzołożną. By natychmiast
dostrzec bliźniego w każdym człowieku, najlepiej spojrzeć na niego wzrokiem
Jezusa z krzyża. "Właśnie wtedy uczę się patrzeć na inną osobę nie tylko
jedynie moimi oczyma i poprzez moje uczucia, ale również z perspektywy Jezusa
Chrystusa. Jego przyjaciel jest moim przyjacielem" (nr 18). Benedykt XVI
przestrzega nas przed wiarą, która będzie ograniczała się jedynie do kultu,
modlitwy, szukania bliskości samego Boga i w ten sposób izolowała nas od innych
ludzi. Uczy, że prawdziwa wiara nie zamyka serca człowieka na bliźnich i świat.
Przeciwnie – prowadzi do tego, że człowiek będzie kochał Boga nade wszystko,
ale wszystkich w Bogu i ze względu na Boga. Jest to nic innego, jak odwołanie
się do nauki Chrystusa, który w jednym przykazaniu łączył miłość Bożą z miłością
bliźniego (zob. Mt 22, 37-39).
Wiara bez uczynków (miłości względem bliźniego) jest nieprawdziwa i martwa
(zob. Jk 2,17). Nikt nie może kochać Boga, a zarazem pozostać obojętnym na
los człowieka. "Jeżeli jednak w moim życiu nie zwracam uwagi na drugiego
człowieka, starając się być jedynie 'pobożnym’ i wypełniać swoje 'religijne
obowiązki’, oziębia się także moja relacja z Bogiem. Jest ona wówczas tylko
'poprawna’, ale pozbawiona miłości. Jedynie moja gotowość do wyjścia naprzeciw
bliźniemu, do okazania mu miłości, czyni mnie wrażliwym również na Boga" (tamże).
Tak więc nie wolno nam "sprywatyzować wiary", zamknąć jej w gestach
czci skierowanych ku Bogu. Są one bardzo ważne i potrzebne. Jednak już prorok
w imieniu Boga napominał: "Miłości pragnę, a nie ofiary, bardziej poznania
Boga, a nie całopalenia" (Oz 6, 6). Chociaż miłość ma dwa różne ukierunkowania
(Bóg; człowiek) – to jednak nie ma tutaj miejsca na rywalizację. Obie miłości
są prawdziwie sobą, gdy przenikają się i dopełniają. Widać to zwłaszcza w historii
świętych. Nawet ci, którzy otrzymali szczególny dar kontemplacji i mistycznie
jednoczyli się z Bogiem, nie zapominali o bliźnich. Miłość Boża pobudzała ich
do modlitwy, pokuty, apostolstwa i pracy dla dobra innych. Papież Benedykt
XVI jako przykład harmonijnego rozwoju miłości do Boga i bliźnich podaje Matkę
Teresę z Kalkuty. Przykładów jest znacznie więcej.
ks. Zbigniew Sobolewski
Wielki Post z encykliką „Deus caritas est” (4) – Chrystus obrazem miłującego Boga
Wielki Post z encykliką „Deus caritas est” (3) – Znaki Bożej miłości
Wielki Post z encykliką „Deus caritas est” (2) – Bóg jest miłością
Wielki Post z encykliką „Deus caritas est” (1) – Odpowiedzieć na Bożą miłość
