„Wielbi dusza moja Pana”
Homilia księdza biskupa Antoniego Dydycza wygłoszona 13 października 2007 r. w Bielsku Podlaskim na zakończenie peregrynacji Matki Bożej w Znaku Figury Fatimskiej po diecezji drohiczyńskiej
1. Z Maryją ku pełni człowieczeństwa!
W ten październikowy wieczór, szemrzący szelestem różnokolorowych liści, osłonięty delikatną warstwą obłoków, wyciszony sobotnim odpoczynkiem, wpatrzeni w oczy Matki Najświętszej w Znaku Fatimskim ze szczególnym wzruszeniem słuchaliśmy słów św. Pawła, który pisze: „Gdy nastała pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty…”. Tę pełnię czasu odczuwaliśmy i jej doświadczaliśmy na terenie naszej Diecezji, poczynając od 12 maja do dnia dzisiejszego, w dziewięćdziesiątą rocznicę fatimskich objawień, kiedy to Matka Najświętsza każdego dnia odwiedzała poszczególne parafie naszej Diecezji, wychodząc na spotkanie z każdą i każdym z nas, jak to uczyniła dwadzieścia wieków temu, gdy udała się do Ain Karim, albo szukając Jezusa w świątyni jerozolimskiej czy też postrzegając zakłopotanie gospodarzy wesela w Kanie Galilejskiej.
Zawsze i we wszystkich okolicznościach Maryja stara się dostrzegać każdą naszą radość, każdy również niepokój, smutek i ból. Ona cieszyła się naszą obecnością w czasie tych podlaskich nawiedzin. Jej oczy radowało rozmodlenie dzieci, wspaniałych dzieci Podlasia, które mają szczęście, iż mogą się powoływać na wiernych Bogu i Polsce swoich przodków. Tylko dlaczego jest ich tak mało? To samo można powiedzieć w odniesieniu do naszej młodzieży, z którą spotkanie na Kalwarii Podlaskiej na zawsze pozostanie w Jej sercu. Młodzież z wielkim przejęciem podejmowała maryjny feretron, a pozdrawiając Matkę, dzieliła się wszystkimi swymi osiągnięciami i młodzieńczymi pytaniami. Maryję radowało każde spotkanie z małżonkami i z rodzinami. Jakże to bliska dla Niej rzeczywistość. Ona nią żyła w Nazarecie, w podróżach i na wygnaniu. Nie obce są dla niej nasze wyjazdy za granicę i dlatego dzieli się chętnie z mieszkańcami Podlasia pracującymi w różnych krajach Europy i Ameryki swoją postawą godną niewiasty, małżonki i matki, zawsze wiernej geniuszowi kobiety.
Maryja bliską czuje się na naszej ziemi wszystkim chorym, samotnym i starszym. Od początku swojej misji doświadczała boleści, a w cierpieniu pod krzyżem usłyszała jakże upragnione słowa z ust konającego Syna: „Niewiasto, oto syn twój”. Ten, który dokonywał odkupienia całego świata, aby obdarzyć nas przybranym synostwem, zatroszczył się jeszcze i o to, aby nie brakowało nam wszystkim Matki.
Maryja nie może zapomnieć o bezrobotnych, więzionych, którzy z Nią się także spotkali, zagubionych, o słabych w wierze i nieufnych względem Boga. Wyraziła to już w „Magnificat”, dziękując za to, że „wielkie rzeczy uczynił […] Wszechmocny. […] A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie”. On bowiem „Głodnych nasycił dobrami, […] Ujął się za swoim sługą, […] pomny na swe miłosierdzie”.
2. Czas wspólnego pielgrzymowania
Matka Najświętsza wędrowała tymi samymi drogami, z których i my korzystamy. Tym razem rozjaśniały je światła lampek. Patrzyła na te same domy, gospodarstwa, różne instytucje i przedsiębiorstwa, szkoły i szpitale. Serdecznym wzrokiem obejmowała cmentarze, lasy i pola. Nie mogła nie dostrzec dekoracji, które mówiły o naszej miłości do Jej Osoby. I chociaż nie zawsze nas jest stać na wielkie rzeczy, to wszyscy pragnęliśmy coś ofiarować na miarę naszych możliwości, aby dać świadectwo, jak bardzo potrzebna jest nam matka, jak mocno kochamy tę Matkę!
A Ona jest wdzięczna wszystkim kapłanom i osobom konsekrowanym za szczere włączenie się w dzieło przygotowania dusz i serc w poszczególnych parafiach, za ciepłe i serdeczne przyjęcie. Z pewnością nie zapomni o rekolekcjach poprzedzających odwiedziny, o głoszonym Słowie Bożym, o sakramencie pojednania i wielkiej rzeszy przystępujących do Stołu Pańskiego. To dzięki temu dobrze się czuła Maryja w kościołach, gdzie każde podium miało swój szczególny wdzięk, a wszystkie z pewnością były Jej drogie, jak korona dębu w Cova da Iria.
Przemierzając nasze wioski i miasta, ze zdziwieniem postrzegała swoje obrazy w oknach lub w mieszkaniach. Ze zrozumieniem i wdzięcznością dyskretnie ukłon czyniła przed flagą biało-czerwoną, która Jej przypomina tysiące córek i synów tego Narodu, wiernego bez reszty. To przecież Jej hymn „Bogurodzica” od wieków idzie razem z biało-czerwonym sztandarem i Polakami przez całe dzieje.
Ona rozumie, że na polskiej ziemi nie może zabraknąć papieskiego sztandaru i to nie tylko z racji na Sługę Bożego Jana Pawła II, ale ze względu na odwieczne przymierze Narodu i Kościoła, krwią potwierdzone, przelewaną zwłaszcza na naszym Podlasiu. Biel zaś i błękit przyjmowała jako przejaw naszej delikatności i pragnienia, aby wśród nas czuła się jak u siebie, jak w domu; zawsze i wszędzie!
Żegnając w ten wieczór Ciebie, Pani nasza, chcę Cię przeprosić za liczne niedogodności, a także i za to, że nie dawaliśmy Ci spokoju. Byliśmy przez cały czas przy Tobie w świątyniach i na drogach.
Jakże inaczej wyglądało Twoje wędrowanie po Podlasiu od tego, którego doświadczyłaś, udając się w odwiedziny do św. Elżbiety. Tam byłaś sama. Tutaj drogę zabezpieczała Ci policja i wszędzie byli obecni druhowie i druhny strażacy. Ich wierność Tobie jest godna podziwu i szacunku zarazem. Często trwali przy Tobie druhny i druhowie harcerze. Przemierzałaś nasze drogi autem, w pięknych powozach, narwiańskim traktorem, a nawet płynęłaś statkiem po Bugu.
Setki towarzyszyło Ci diecezjan przy każdym przejeździe z parafii do parafii. Nie zabrakło motocyklistów, dumnych, że mogli być tak blisko Tej, która najszybciej pokonuje odległość od Serca swego do serca ludzkiego. Było i tak, że młodzież sztafetą odprowadzała Matkę Pięknej Miłości. A kolumny samochodów świadczyły, jak trudno Podlasiakom rozstać się z Tobą.
Podlaskie kwiaty ścieliły wejścia do kościołów, a cała zieleń nadzieją pozdrawiała Matkę życia. Tych kwiatów nie zabrakło nawet na wodach Bugu, na fale rzucanych podlaskimi dłońmi. Także słońce w czasie Twej obecności częściej niż zazwyczaj z otwartą przyłbicą podążało swoim szlakiem, starając się być blisko Fatimskiego Znaku.
Dzisiaj już wiemy, że może nieco puste staną się nasze drogi po Twoim odejściu. Nie możemy jednak być skąpi. Mieszkańcy Ukrainy, w tym liczni nasi Rodacy, czekają na Ciebie aż w Odessie, gdzie będą pracowali w blasku Twego światła Księża Pallotyni. Oni to właśnie troszczyli się o bezpieczeństwo Twoich przemarszów po naszej Diecezji. Im dziękujemy serdecznie, a Ciebie prosimy, abyś błogosławiła ich pracy daleko stąd i pozdrowiła wszystkich, których spotkasz nad Czarnym Morzem. I powiedz im, że są nam drodzy jak siostry i bracia, którzy mają tę samą Matkę.
3. Z Maryją wszyscy stają się bliscy
Twoja zaś obecność wśród nas zintegrowała wszystkich. To było widać w czasie spotkań. Brali w nich udział także członkowie innych religii i wyznań, a zwłaszcza prawosławni ze swymi kapłanami. Wdzięczni jesteśmy każdemu z duchownych i świeckich Cerkwi Prawosławnej, którzy potwierdzili swoją obecnością to głębokie przekonanie, które wyraził Jan Paweł II, będąc w Drohiczynie, że jedność jest możliwa i że prawdziwa jedność ma swoje źródło w Sercu Matki!
Nie można też pominąć innego faktu. Oto w czasach politycznych napięć, niestety, przykrej agresji, zwłaszcza związanej z przedwyborczą kampanią, Twoja obecność wśród nas wprowadzała spokój i ducha życzliwości. To dzięki Tobie wyraźniej postrzegaliśmy wielkość i wagę każdego ludzkiego życia; znaczenie prawdy; potrzebę sprawiedliwości i solidarności; sens dobra wspólnego i szacunku dla uczciwego prawa, a zwłaszcza więź pomiędzy miłością i wolnością.
Najpierw dała o sobie znać duchowa integracja. Nie zabrakło bowiem przy Tobie przedstawicieli Rządu i Parlamentu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, Władz Wojewódzkich, Sejmiku Podlaskiego i innych instytucji; Starostów, Burmistrzów, Wójtów i rad wszystkich szczebli; komendantów i dowódców służb mundurowych: policji, państwowej i ochotniczej straży pożarnej, straży granicznej, nadleśniczych i służb leśnych.
Przy Tobie znaleźli się nauczyciele i pracownicy oświaty, co w wigilię Dnia Edukacji Narodowej należy podkreślić, aby zadać kłam tym, którzy wychowanie nowych pokoleń chcieliby traktować jako polityczny materiał przetargowy. Nie mogło zabraknąć przy Pocieszycielce Strapionych i Uzdrowieniu Chorych rzeszy lekarzy, pielęgniarek, salowych i zaplecza technicznego, którym racz błogosławić, gdyż wiernie trwają przy chorych. To w ich intencjach będziemy się modlili w dzień Świętego Łukasza, patrona białej służby.
Najdłużej i najczęściej blisko Ciebie przebywali podlascy rolnicy, od wieków zjednoczeni z Tobą śpiewem Godzinek i szeptem Różańca, litanijną melodią i ukochaniem ziemi, lżejszej niźli tamta w Nazarecie, ale równie życiodajnej.
Do Stolicy Mądrości podążała nasza inteligencja, poszukująca najlepszych form współdziałania prawdy i wolności. A do Służebnicy Pańskiej chętnie zbliżali się robotnicy z nielicznych naszych zakładów pracy, modląc się o nowe inwestycje i lepsze warunki życia. Pełni wdzięczności przybywali na spotkania rzemieślnicy i przedsiębiorcy.
Otaczały Cię, Matko, często liczne i piękne poczty sztandarowe, na wielu z nich widać Twoje oblicza z Częstochowy, Ostrej Bramy, Fatimy, Ostrożan i Miedznej. Wszystkie one znajdowały się w dłoniach dzieci i młodzieży, harcerzy, strażaków, związkowców, działaczy katolickich, społecznych i kulturowych.
Wszędzie czuło się powiew Ducha Świętego, jak w Nazarecie i Wieczerniku; jednym i drugim na ten czas stała się Ziemia Podlaska.
Nasze podziękowanie nie może ominąć tego, co się działo w świątyniach, tych godzin spędzonych na modlitwie i adoracji, na uczestnictwie w Eucharystii. Dziękujemy Ci za dar pojednania i za liczne Komunie Święte.
Z pewnością radowały się Twoje oczy gorliwością kapłanów i całej służby liturgicznej, bogactwem pieśni w wykonaniu chórów, schól, orkiestr, trębaczy i wszystkich uczestników świętych zgromadzeń. Wiele pobożności okazywali nasi ministranci, lektorzy. Straż zaś przy Tobie trzymała młodzież, harcerze, strażacy i leśnicy.
Na czuwaniach nie brakowało Akcji Katolickiej, Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży, Rodzin, Lekarzy i Pielęgniarek, Rodzin Nazaretańskich i Apostolatu Twego Imienia, a zwłaszcza Kółek i Rodziny Różańcowej. Byli też obecni członkowie Neokatechumenatu, Odnowy w Duchu Świętym, Ruchu Światło-Życie młodzieżowego i dorosłych. Nie mogło też nie być przy Tobie i działaczy „Caritas”, grup modlitewnych Ojca Pio, tercjarzy i wielu innych bractw, ruchów i stowarzyszeń. Z pewnością po matczynemu przyjmowałaś modlitwy wielu anonimowych katolików oraz członków innych religii i wyznań, a także tych, którzy niekiedy siebie uważają za niewierzących.
Ty przecież jesteś Tą,
Która perły masz od królów, złoto od rycerzy,
w którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy.
(Jan Lechoń, Matka Boska Częstochowska).
Podlasie dziękuje Ci za obecność podczas jego święta, w dniu 10 czerwca, kiedy wspominaliśmy kolejną rocznicę pobytu Sługi Bożego Jana Pawła II wśród nas, dziękując Panu Bogu za dar Jego Osoby i posługi, za to wszystko, co uczynił dla umocnienia naszej tożsamości religijnej i narodowej, także w wymiarze naszej małej Ojczyzny. Wtedy modliliśmy się i teraz prosimy Cię o wstawiennictwo, aby jak najszybciej Papież z Rodu Polaków został wyniesiony na ołtarze.
Cieszyliśmy się i to bardzo Twoją obecnością na tegorocznych dożynkach, zawierzając Ci nasze prace i trudy, prosząc o błogosławieństwo dla kolejnych siewów. Nie zabrakło Cię w szkołach, przynajmniej symbolicznie, aby dać świadectwo zatroskania o wychowanie i wykształcenie dzieci i młodzieży. Dodatkowo to przekonanie umocniłaś, przebywając z naszą młodzieżą niemal przez cały dzień Podwyższenia Drzewa Krzyża Świętego, uczestnicząc w naszych modłach na Wzgórzu Kalwaryjskim w Serpelicach.
Chorzy również mogli Cię pozdrowić, nawet bezpośrednio tak w kościołach, jak i w szpitalu. Wybrałaś jeden, ale z miłością i pocieszeniem jesteś przy każdym łóżku.
I wreszcie dziękują ci osoby życia konsekrowanego, gdyż we wspólnocie Sióstr Benedyktynek i w innych domach wyraziłaś swoje zrozumienie i wsparcie dla wszystkich, którzy nie lękają się wyruszać w życiową podróż, wstępując w Twoje ślady.
Całym sercem błogosławiłaś naszemu Wyższemu Seminarium Duchownemu. Nikt tak tego nie rozumie jak my, kapłani, jak bardzo jest potrzebna Twoja pomoc, abyśmy nie rozmieniali na drobne naszej pierwszej gorliwości kapłańskiej i całej późniejszej służby duszpasterskiej. Nadal Cię prosimy o dobre powołania kapłańskie i zakonne.
Żniwo bowiem jest wielkie. Wiemy o tym, gdyż w Twojej pielgrzymce po naszej Diecezji na różny sposób uczestniczyli nasi kapłani z Watykanu, Włoch, Turcji, Rosji, Białorusi, Francji, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Kamerunu, Brazylii, Ordynariatu Wojska Polskiego, przebywający w Archidiecezji Warszawskiej i Łódzkiej; kapłani studiujący na KUL-u, UKSW, w Rzymie, Wenecji i Jerozolimie, jak i wszyscy kapłani emeryci.
4. Z Tobą także mediom po drodze
Nie możemy też zapomnieć o tym, że w tych przeżyciach mogli brać udział nasi Rodacy z całej Polski i rozproszeni po świecie, a to dzięki pośrednictwu, jakie nam ofiarowały Radio Maryja i Telewizja Trwam. całości bowiem transmitowano początek peregrynacji, obchody Dnia Podlasia, dożynki, dzień młodzieży, a dzisiaj na żywo jest także przekazywane na świat to pożegnanie. Wdzięczność wyrażamy Ojcu Tadeuszowi, Dyrektorowi, za obecność w wielu miejscach Twego pobytu, za Słowo Boże skierowane do młodzieży, za dzisiejszą wspólną modlitwę i za to, że tak bardzo ukochał Podlasie. Dziękujemy wszystkim współpracownikom, także dzisiaj trudzącym się przy transmisji. Nie chcemy pominąć „Naszego Dziennika”, który chętnie zamieszczał relacje z tych odwiedzin.
To samo pragnę wyrazić w stosunku do Katolickiego Radia Podlasie, do „Niedzieli”. Podziękowanie składam Radiu i Telewizji Białystok za dyskretną obecność; prasie lokalnej, spośród której chyba „Wieści Węgrowskie” najwięcej podawały informacji. Wszystkim pracownikom tychże mediów raz jeszcze serdecznie dziękuję, a ich pracę polecam opiece Pani Fatimskiej.
Niech każdy ze środków społecznego przekazu stara się, aby głosić Dobrą Nowinę i szczerze zachęcać do współpracy w solidarności i miłości. Pielgrzymka Matki Najświętszej po naszej Diecezji jest tego wymownym przejawem.
Nie ma chyba takiego człowieka, który by nie miał czegoś dobrego do przekazania innemu. I nie ma takiego wśród nas, który byłby niezdolny do przyjęcia dobra. A takiej wymiany darów szczególnie nam potrzeba.
5. Twoje odwiedziny otwierały oczy i serca
Ukochana nasza Matko, wszystkich nas dzisiaj łączy wspólne pragnienie, aby Twoje Niepokalane Serce zatriumfowało, jak to przypominali Słudzy Boży, Prymasi Polski, Kardynałowie – August Hlond i Stefan Wyszyński. Jak w to mocno wierzył także Sługa Boży Jan Paweł II. Jak w tym nas umacnia Benedykt XVI, przekazując nam specjalne błogosławieństwo na czas Twoich odwiedzin.
Wypada jeszcze czymś niesłychanie ważnym podzielić się z Tobą. Jesteśmy w Bielsku Podlaskim, mieście o bogatej przeszłości. Ale też jest to miasto, które można nazwać małym Katyniem. Modlimy się bowiem obok bazyliki, gdzie Bogu i ludziom służył bł. Antoni Beszta-Borowski. W pobliskiej plebanii zaś mieszkał. To on wespół z dwoma innymi kapłanami i z 47 osobami świeckimi rankiem 15 lipca 1943 r. został przez gestapo zabrany z domu, a po dwóch godzinach wywieziono ich wszystkich do Lasu Pilickiego i tam rozstrzelano. Wśród nich były małe dzieci.
Bolesne jest to, że ich nazwiska i adresy oprawcom dostarczyła jakaś ręka; dłoń, która każdego dnia sięgała po podlaski chleb. Wspominamy ten moment nie ze względu na przeszłość, ale z tej racji, że nasi współobywatele zbyt swobodnie zwracają się do obcych przeciwko swoim rodakom czy przeciw państwu. Są i tacy, którzy chcą popychać Polskę w taką lub inną stronę, jakby nie było dosyć granicznych zmian. Niestety, widać, że łatwo zapomina się o bolesnych doświadczeniach z wieku XVIII i lat późniejszych. A w ten sposób może nieraz nieświadomie, ale staje się w poprzek pragnieniu, które wyraża pieśń, „żeby Polska była Polską”; Polską kochającą wszystkich sąsiadów, chętną do współpracy, bez kompleksów podejmującą różne inicjatywy.
Byłoby natomiast czymś przykrym, gdyby miały się spełnić słowa Juliusza Słowackiego, że Polska staje się „pawiem i papugą narodów”. Przed taką perspektywą niech nas broni umacnianie i rozwijanie własnej tożsamości.
Twoje pielgrzymowanie wśród nas, Maryjo, pokazało, że można być bliskim wszystkim narodom i względem każdego – kimś najbliższym. Takie jest przecież Twoje królowanie. Chcemy takiej postawy uczyć się od Ciebie i podobnie jak Ty całym sercem ufać Bogu, zgodnie z tym, co mówi Psalmista:
Zdaj się na Pana w swej drodze,
Jemu zaufaj, a On reszty dokona.
I uczyni, że sprawiedliwością
zajaśniejesz jak światłem,
a prawo Twe będzie jak jasność
południa
(Ps 37/56, 5-6).
Tobie więc zawierzamy przyszłość naszej Ojczyzny. Ciebie prosimy o wstawiennictwo u Jezusa Miłosiernego. Natchnij nas swoją wiarą i siłą ducha, abyśmy coraz bardziej odpowiedzialnie, ale też i bezinteresownie potrafili uczestniczyć w życiu publicznym. Niech nie będzie wśród nas nikogo, kto by nie wypełnił swoich obywatelskich obowiązków. Zbliżające się wybory do parlamentu staną się dobrym sprawdzianem szczerości naszych postanowień. Jedno nie powinno podlegać dyskusji, a mianowicie: modlitwa w intencji Polski i udział w wyborach.
6. Orędzie Fatimskie pozostaje
Żegnając się z Tobą, Maryjo, sercem i duchem przenosimy się do Fatimy, przypominając sobie, co się tam działo, właśnie dzisiaj, przed dziewięćdziesięciu laty. Podobno byłaś smutna. Tak mówią dzieci. Od nas odchodź pogodna. Chcemy, zgodnie z Twoim życzeniem, wtedy wyrażonym, zbudować Ci kaplicę, tutaj w pobliżu, na terenie parafii Matki Bożej z Góry Karmel. Dzisiejsze ofiary przekazujemy na ten cel, aby razem z naszą miłością ku Tobie stały się zaczątkiem tego zbożnego dzieła. Niech to będzie też wyrazem naszej wdzięczności i naszej pamięci.
Z radością powrócimy do Różańca, odmawianego prywatnie i publicznie, a zwłaszcza w rodzinach, gdyż jego treści, cała jego duchowość zawiera w sobie wiele z tego, co jest potrzebne dla odnowy i ubogacenia współczesnej cywilizacji, naszych obyczajów.
Umocnieni Twoją obecnością będziemy zabiegać o wewnętrzną przemianę, o pełne nawrócenie. Jest to niezbędne, aby małżeństwo i rodzina na nowo stały się siedliskami miłości i kołyskami życia. Jest to pilnie potrzebne, aby nasze życie publiczne wyrwało się spod wpływów zafałszowanych pozorów przyzwoitości i żebyśmy mogli czuć się prawdziwie wolni, wolnością czystych sumień.
W dzisiejszym dniu, nad portugalską ziemią przed laty, dał się zauważyć „cud słońca”. My go postrzegamy od 12 maja. To w świetle jego blasku czujemy obecność Twojego Syna, św. Józefa i Twoje trwanie wśród nas i z nami.
A dzięki temu częściej daje się zauważyć i odczuć Twoje zwycięstwo duchowe, zwycięstwo Twego Niepokalanego Serca. Pragniemy o tym pamiętać i tę pamięć utrwalać przez podjęcie Twojej propozycji pierwszych sobót miesiąca.
Czas Twego odejścia jest bliski. Jeszcze nie wiemy, kiedy dotrzesz na miejsce swego stałego pobytu, ale wiemy, że będzie nim Odessa na Ukrainie. I pozostaniesz tam, aby umacniać w wierze i miłości mieszkańców tamtych ziem, jakże nam bliskich, użyźnionych również polską krwią. Weź w swą opiekę wszystkich tam mieszkających, aby mogli zaznać radości życia w pokoju, ciesząc się owocami pracy swych rąk.
Podczas niedawnej niewoli jeden z poetów ukraińskich napisał epos Tobie poświęcony, która przybyłaś na tamte ziemie w poszukiwaniu Jezusa. I pytałaś ludzi, czy Go gdzieś nie widzieli. Jedni z lęku, bo o rzeczach religijnych nie można było mówić, odpowiadali przecząco. Inni może już nie słyszeli, bo nikt nie uczył o Jezusie, powtarzali więc to samo. Może też i byli tacy, co z delikatności nie chcieli mówić Matce o śmierci Syna. Ale znalazł się starszy człowiek, który przyciszonym głosem Ci wyznał, że Syn Twój został zabity. Miał na myśli chyba nie tylko to, co się stało na Kalwarii. Przecież Kalwaria wtedy była obecna wciąż. Wciąż starano się zabijać Boga.
I wtedy Ty, pełna bólu, jakby uniosłaś się w górę i ponad łanami zbóż odeszłaś w dal. Wiedziałaś dobrze, że tam, gdzie nie ma miejsca dla Syna, tam też nie ma miejsca i dla Matki.
My jednak i obecni tutaj Pallotyni chcemy zapewnić, że teraz jest już inaczej. Nadal wielu nic nie wie o Twoim Synu, wielu się lęka do Niego wrócić, ale coraz więcej jest tych, którzy Go szukają. Oni czekają na Ciebie. Podążaj tam jak do Ain Karim, pielgrzymuj tak, jak przemierzałaś nasze Podlasie. Na Ukrainie był przecież Jan Paweł II. I nikt z nas nie ma wątpliwości, że droga, którą on kroczył, jest także Twoją drogą.
Wędrując zaś ponad łanami ukraińskich zbóż, pamiętaj zawsze o polskim niebie i o nas wszystkich, tutaj zgromadzonych w Bielsku Podlaskim, o naszej Diecezji, Podlasiu i Polsce. Możemy czasami być słabi, ale nigdy nie zapomnimy tych słów, które wyszły z ust Twego Syna, wypowiedzianych na Golgocie, z krzyża: „Oto Matka twoja”. One są źródłem naszej mocy i trwania z Tobą i przy Tobie.
Pozostań naszą Matką na zawsze, jako Ta,
[…] której obraz widać w każdej
polskiej chacie
i w kościele, i w sklepiku, i w pysznej komnacie,
W ręku tego, co umiera, nad
kołyską dzieci
I przed którą dniem i nocą wciąż się Światło świeci.
(Jan Lechoń, Matka Boska
Częstochowska).
Amen.
