Warszawa odniosłaby duży pożytek

Ks. bp Stanisław Stefanek, ordynariusz łomżyński:

Trudno jest oceniać decyzję księdza arcybiskupa, gdyż jest to sprawa osobista, a my nie znamy wszystkich okoliczności jej podjęcia, takich jak odporność psychiczna, poczucie odpowiedzialności czy rozumienie kontaktu z wiernymi. Przecież to nie był urzędnik, który miał pracować za złotymi drzwiami, ale pasterz idący do ludu. Jeżeli się zorientował, że będzie miał trudności w swojej owczarni, że wiarygodność jego słów będzie podważana, to widocznie zrezygnował. Bardzo zdystansowałbym się od jakiejkolwiek oceny, ponieważ ona wymaga wejścia w serce, w duszę człowieka. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że ksiądz arcybiskup Wielgus jest człowiekiem ogromnie odpowiedzialnym i z dużym pożytkiem pełniłby rolę metropolity Warszawy.

Z szacunkiem i z podziwem wysłuchałem homilii księdza Prymasa. Poruszył on bowiem sprawy bardzo ważne, a przecież nie miał czasu na jakieś szczegółowe studium czy przygotowanie. Kazanie było niezwykle precyzyjne, a przy tym spokojne. Na szczególną uwagę zasługuje dystans wobec decyzji IPN. Uważam, że jest to dla nas wszystkich szkoła na przyszłość, byśmy tak łatwo nie wierzyli jakimś powierzchownym badaniom, chociażby nawet ktoś miał tytuły naukowe.

Niezwykła była także bardzo spontaniczna i bardzo serdeczna reakcja wiernych. Ludzie wyczuwają, gdzie jest uczciwość, a gdzie nieuczciwość. Wierni potraktowali księdza arcybiskupa jako pokrzywdzonego, nie boję się w tym miejscu użyć nawet mocnych słów – jako ukrzyżowanego, i wyrazili wobec niego pewną aprobatę, niezależnie od jego decyzji, do której odnosimy się z szacunkiem. Ta reakcja wiernych jest w pewnym sensie fundamentem, na którym możemy oprzeć myślenie o przyszłości. Ważne jest bowiem to, że w niezbyt dalekiej przyszłości czeka nas spektakularne wejście na tereny Kościoła rozmaitych sił, które będą chciały przebudować strukturę Kościoła z sakramentalno-hierarchicznej na populistyczno-dziennikarską. To dziennikarze będą decydować o tym, kto ma objąć stanowisko. Bo przecież przy obecnym, bardzo sprawnym narzędziu, jakim są media, skoncentrowane w kilku potężnych rękach, wystarczy jedno naciśnięcie guzika i cały świat krzyczy na konkretny temat. My nawet sobie nie zdajemy sprawy, gdzie zapadają decyzje! Media stały się w tej chwili niezwykle niebezpieczne, bo nie tylko wyznaczają kierunki działania konkretnego człowieka, lecz także umiejętnie wytwarzają myślenie ludzkie. One zastąpiły samodzielne refleksje ludzi.

Najbardziej charakterystyczna była reakcja dziennikarzy, którzy zaopiniowali reakcję społeczną. Jeżeli są tacy wrażliwi na opinię społeczną i zarzucają Kościołowi, że nie reaguje on na opinię społeczną, to jak zinterpretują oklaski kilku tysięcy osób opowiadających się za księdzem arcybiskupem? Chyba należałoby to uszanować?

not. AMJ

drukuj