Walka z krzyżem to barbarzyństwo

Z JE ks. bp. Ignacym Decem, ordynariuszem świdnickim, rozmawia Sławomir Jagodziński



Jak Ksiądz Biskup przyjął wtorkowe orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, że zawieszone we włoskich szkołach krzyże to naruszenie „prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” i „wolności religijnej uczniów”?

– Jestem tym orzeczeniem zbulwersowany i oburzony. W czasach, gdy tak dużo i chętnie mówi się o tolerancji, tu dano przykład nietolerancji, braku poszanowania dla naszych przekonań. Przecież Europa wyrosła z chrześcijańskich korzeni, chrześcijaństwo w jej dziejach zawsze odgrywało ważną rolę i kształtowało oblicze naszego kontynentu. Piękne znaki chrześcijańskie ma cała kultura europejska – walka z nimi to prawie barbarzyństwo. Nie można nam odbierać prawa do naszych przekonań religijnych, wyznawania wiary i prawa do obecności w przestrzeni publicznej.

Czym dla chrześcijanina byłaby rezygnacja ze znaku krzyża?

– Krzyż w chrześcijaństwie jest znakiem szczególnym. Tę prawdę wyraża wielka cześć dla tego znaku okazywana przez wierzących, którzy umieszczają go zawsze tam, gdzie potrzeba szczególnego światła Chrystusa. On przecież jest Prawdą, Drogą i Życiem. Znak krzyża stoi na chrześcijańskim grobie, gdzie jest znakiem nadziei zmartwychwstania, wisi w sali szpitalnej, gdzie jednoczy cierpienia ludzi z cierpieniem Zbawiciela, stoi na rozstajach dróg i wreszcie wisi w sali szkolnej, gdzie staje się niejako stróżem prawdy, która ma formować dzieci i młodzież. Nigdy nie możemy się wyrzec wiary i miłości do krzyża. To jest nasz obowiązek, aby go bronić. Szkoda, że ci, którzy mają inne poglądy, nie są w stanie tego uszanować i walczą z krzyżem przed trybunałami. Tak jak katolicy mają obowiązek szanowania ludzi o innych przekonaniach religijnych, tak też inni powinni szanować nasze przekonania. Zdejmowanie nam krzyży ze ścian to jedna z najgorszych kart w historii prześladowań chrześcijan. Patrząc na dzieje Kościoła, widzimy, że to nie pierwszy atak na religię i pewnie nie ostatni. Uświadamia nam to na nowo, w jakim miejscu znalazła się szczycąca się wolnością i demokracją Europa. Zapomina o korzeniach, walczy z tym, co ją przez wieki kształtowało.

Czy taki typ orzecznictwa, jaki ukazał Trybunał w Strasburgu, nie wpisuje się w szerszą akcję wypychania religii z przestrzeni publicznej?

– Tę tendencję widać – zepchnąć religię na margines życia. Chodzi o to, aby pozbawić ją nie tylko obecności, ale i wpływu na życie publiczne. Wraca się do tej koncepcji tzw. neutralności światopoglądowej, która w gruncie rzeczy staje się orężem walki z religijnością i jej przejawami w życiu społecznym. Bulwersuje fakt, że dzieje się to w krajach chrześcijańskich. Z krzyżami Strasburg walczy teraz w katolickich Włoszech, gdzie większość uczniów to przecież wyznawcy Chrystusa. Nie może mniejszość narzucać woli większości. Przypominają się tu czasy komunizmu, gdzie aparat władzy poprzez swe instytucje i służby narzucał bezbożną ideologię większości społeczeństwa. Teraz ci, którzy reprezentują postawy antychrześcijańskie, próbują narzucać swe zasady, swe bulwersujące interpretacje pewnych praw większości.

Po tym wyroku w sprawie krzyży we włoskich szkołach zapewne także w Polsce odezwą się ci, którzy walczą z chrześcijaństwem i chcieliby usunąć wszelkie jego przejawy z naszego życia publicznego. Oby nie zabrakło w tej sprawie zdecydowanej reakcji ludzi wierzących.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj