Wałęsie do Lublina daleko

Klub lubelskich radnych Platformy Obywatelskiej złożył w radzie miasta
wniosek o nadanie Lechowi Wałęsie tytułu honorowego obywatela Lublina. Radni
Platformy argumentują, że inicjatywa przyczyni się do podkreślenia roli Lublina
i Świdnika w strajkach 1980 roku. Tymczasem Wałęsa ostentacyjnie lekceważy
wydarzenia zwane Lubelskim Lipcem i mimo wielokrotnych zaproszeń ignorował
organizowane przez lubelską "Solidarność" obchody kolejnych rocznic strajków na
Lubelszczyźnie.

Radni PO złożyli u przewodniczącego rady miasta Piotra Kowalczyka komplet
dokumentów. Znalazł się wśród nich tekst aktu nadania Wałęsie honorowego
obywatelstwa miasta oraz wniosek wraz z uzasadnieniem, w którym podniesione są
zasługi byłego przewodniczącego NSZZ "Solidarność" w walce o uzyskanie przez
Polskę niepodległości. Argumentem za przyznaniem Wałęsie zaszczytnego tytułu
według radnych PO jest promocja miasta jako miejsca pierwszych strajków w 1980
roku.
"Inicjatywa ta będzie znakomitym przyczynkiem do tego, aby podkreślić rolę
Lublina i Świdnika w strajkach roku 1980" – piszą w uzasadnieniu. "Pragniemy,
aby zasługi Pana Lecha Wałęsy oraz wiedza na temat tych wydarzeń, także w
kontekście miejsca, "z którego ruszyła lawina", były pamiętane przez kolejne
pokolenia lublinian" – zaznaczyli.
Tymczasem każdy, kto choćby pobieżnie zna historię lubelskiej "Solidarności",
musi przyznać, że Wałęsa zupełnie nie nadaje się do roli kustosza pamięci o
Lubelskim Lipcu.
– Wielokrotnie zapraszaliśmy Lecha Wałęsę na uroczystości rocznicowe Lubelskiego
Lipca, w tym także na 25-lecie, ale nigdy nie znalazł czasu, aby się na nich
pojawić, więc przestaliśmy wysyłać mu zaproszenia – mówi "Naszemu Dziennikowi"
Krzysztof Choina, wiceprzewodniczący zarządu regionu NSZZ "Solidarność". Jak
zaznacza, lubelska "Solidarność" nie zajęła stanowiska w sprawie nadania Wałęsie
tytułu honorowego obywatela miasta, gdyż nikt się o to do związku nie zwracał.

– Nigdy nie spotkałem się z wypowiedzią Lecha Wałęsy o fali strajków na
Lubelszczyźnie, choć inni działacze "Solidarności" i liczni historycy
podkreślają rolę Lublina i Świdnika w 1980 r., wskazując, że gdyby strajki
lubelskie nie zakończyły się podpisaniem porozumień, to nie planowano by
strajków sierpniowych na Wybrzeżu – zaznacza Choina.
Propozycja radnych PO była zaskoczeniem dla lubelskich radnych PiS, którzy w
radzie miasta mają bezwzględną większość. Brak konsultacji w tej sprawie wytknął
Sylwester Tułajew, przewodniczący klubu radnych PiS, który chciałby poznać
zasługi Lecha Wałęsy dla Lublina.

 

Adam Kruczek, Lublin

drukuj