W zmaganiach o pryncypia

60. rocznica uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka

Dr hab. Mieczysław Ryba

Powszechna Deklaracja Praw Człowieka została uchwalona przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w Paryżu 10 grudnia 1948 roku. Prace nad nią prowadzono od 1947 roku, główną rolę w jej redagowaniu odegrali Kanadyjczyk John Peters Humphrey, Francuz René Cassin, Eleanor Roosevelt, Charles Malik z Libanu oraz Peng-chun Chang z Chin. Deklarację na forum ONZ przyjęto przy ośmiu głosach wstrzymujących się. Oprócz Arabii Saudyjskiej oraz RPA wstrzymały się państwa komunistyczne pod przywództwem ZSRS. Jako powód uchwalenia deklaracji podawano z jednej strony ogrom zbrodni, jaki dotknął ludzkość w czasie II wojny światowej, z drugiej strony powoływano się na „nieprzedawnione prawa ludzkie”.

Jedni widzieli inspirację Deklaracji w czasach rewolucji francuskiej, kiedy to również zadeklarowano prawa człowieka. Jednakże czasy XVIII-wiecznej Francji dowiodły znakomicie, jak bardzo oświeceniowi rewolucjoniści zaprzeczyli swym realnym działaniem owym ludzkim prawom. Utopia, której starali się być wierni, została połączona z rewolucyjnym terrorem, którego symbolem była gilotyna. Inni natomiast dostrzegali źródło powstania deklaracji z 1948 roku albo w Dekalogu, albo po prostu w odwołaniu się do zdrowego rozsądku.

Namacalne dotknięcie ogromu tragedii wojennej sprawiło, że różne narody świata postanowiły zadeklarować znaczenie praw ludzkich. W Preambule Deklaracji czytamy: „Biorąc pod uwagę, że zapoznanie i wzgarda praw człowieka doprowadziły do czynów barbarzyńskich wstrząsających sumieniem ludzkości, oraz że nadejście świata, w którym ludzie, uwolnieni od strachu i nędzy, będą się cieszyli wolnością słowa i przekonań, zostało uznane za najwyższe pragnienie człowieka…”. Powyższy zapis dowodzi wyraźnie, jak wielkie znaczenie dla ludzkości miał szok powojenny.


Prawa człowieka – nie ustanowione, lecz odczytane


Ponieważ mieliśmy wówczas do czynienia z krajami o bardzo różnorodnej kulturze, można wnioskować, że nastąpił tryumf zdrowego rozsądku. Odkryto na nowo, iż prawa naturalne możliwe są do racjonalnego odczytania przez wszystkich ludzi, a więc że są bardzo wyraźnie wpisane w naturę ludzką. Słowo „deklaracja” miało wówczas duże znaczenie. Chodziło o to, że prawa człowieka są pochodną stałej i niezmiennej natury osoby, a nie taktycznej konwencji czy umowy zawartej na niwie międzynarodowej. Narody poprzez Deklarację chciały zatem tylko potwierdzić, że te prawa istnieją od zawsze, a nie chciały tych praw ustanawiać.

Już w preambule Deklaracji powoływano się na godność osoby ludzkiej. Czytamy: „Biorąc pod uwagę, że uznanie godności każdego z członków rodziny ludzkiej, oraz ich równych i nienaruszalnych praw stanowi fundament wolności, sprawiedliwości i pokoju na świecie…”. W zapisie tym jasno wskazano na przyczyny wojen i niesprawiedliwości. Przyczyna leżała w braku poszanowania godności osoby ludzkiej i jej nienaruszalnych praw. Miało to szczególne znaczenie w wieku panoszących się totalitaryzmów, traktujących człowieka jak przedmiot do osiągania ideologicznych celów. Dotyczyło to tak hitlerowskich Niemiec, jak i komunistycznego Związku Sowieckiego. Być może z tego powodu kraje bloku wschodniego wstrzymały się od głosu przy uchwalaniu Deklaracji. Chociaż Związek Sowiecki uważał się za kraj szanujący prawa człowieka, praktyka była zupełnie inna. I mimo że wówczas dokonał się proces nad zbrodniarzami niemieckimi (proces w Norymberdze), zbrodniarze komunistyczni chodzili w glorii zwycięzców i obrońców pokoju. Było to szczególnie bolesne dla Polaków, którzy opłakiwali swoich bliskich, chociażby po zbrodni katyńskiej.

W ostatniej, najdłuższej części Preambuły Deklaracji zawarto wezwanie do uświadomienia sobie, na czym w istocie polegają te prawa i wolności. Chodzi tu o uświadomienie tak rządów poszczególnych państw, jak i narodów. Czytamy: „Biorąc pod uwagę, że uświadomienie sobie przez wszystkich, czym są te prawa i wolności, ma zasadnicze znaczenie dla pełnego wykonania powyższego zobowiązania, ZGROMADZENIE OGÓLNE proklamuje POWSZECHNĄ DEKLARACJĘ PRAW CZŁOWIEKA jako wspólny ideał dla wszystkich ludów i wszystkich narodów, tak aby każda jednostka i wszystkie społeczne instytucje, mając ustawicznie w pamięci tę Deklarację, podejmowały wysiłki – poprzez nauczanie i kształcenie – w celu wzmożenia szacunku dla tych praw i wolności, zarówno wśród ludów państw będących członkami Organizacji Narodów Zjednoczonych, jak i tych, które zamieszkują terytoria podległe ich zarządowi”.


Problem filozoficznego uzasadnienia Deklaracji


Oczywiście Deklaracja wymagała uzasadnienia teoretycznego. Odwołanie się do tzw. zdrowego rozsądku miało duże znaczenie, jednakże pojawiły się różnorodne interpretacje, które domagały się uzasadnienia filozoficznego. Ojciec Mieczysław Albert Krąpiec w czasach nam współczesnych powoływał się na Powszechną Deklarację Praw Człowieka, podnosząc jej cywilizacyjne znaczenie, przy czym uzasadnienia jej zapisów szukał w filozofii realistycznej, uprawianej w nurcie tomistycznym. Rozumienie osoby ludzkiej i jej praw w tym nurcie filozoficznego nauczania jest w całkowitej zgodzie z tzw. zdrowym rozsądkiem, przeto doskonale komponuje się z intencjami i tezami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Ojciec profesor zawarł swój wywód m.in. w znanej książce „O ludzką politykę!” (Katowice 1993). Czytamy w niej: „Nadto przyjrzenie się bliższe tym prawom wskazuje na taki typ racjonalnego poznania filozoficznego, które bazuje na zdroworozsądkowym poznaniu i poznanie to oczyszcza, precyzuje, doprowadzając do racjonalnych uzasadnień, metodologicznie poprawnych i intersubiektywnie sensownych. I chyba tylko wielki nurt filozofii 'wieczystej’, wspólnej wszystkim ludziom, nurt realistyczny, racjonalny filozofii klasycznej, Arystotelesa i św. Tomasza, przedziwnie koheruje z przyjętą Deklaracją Praw Człowieka i prawa te wyjaśnia oraz uzasadnia. Szczególnie zaś antropologia Tomaszowa – będąca dziedzicem platonizmu, arystotelizmu, myśli chrześcijańskiej Nemezjusza z Emezy, św. Augustyna, Awicenny – racjonalnie wypracowała i głęboko uzasadniła taką koncepcję człowieka, która w pełni się zgadza z zadeklarowanymi prawami człowieka i prawa te uzasadnia, jak o tym można się przekonać przy pobieżnej nawet lekturze filozoficznej antropologii Tomaszowej” (s. 229).


Chaos ideologiczny wokół praw człowieka


Jednakże, jak już nadmieniliśmy, od dawna istniały zupełnie inne koncepcje człowieka i było zupełnie inne rozumienie praw naturalnych. Przywoływaliśmy tutaj deklarację z czasów rewolucji francuskiej i jej praktyczne oraz teoretyczne rozumienie przez tzw. filozofów i ideologów oświeceniowych. „Swoje” rozumienie praw naturalnych przedstawiali również liberałowie. Ojciec Krąpiec wymieniał również wszelkie systemy ewolucyjne, tzw. historyzmy (przykład: filozofie poheglowskie), jako sprzeczne z deklaracją uznającą nieewolucyjny (stały) charakter praw człowieka. Jeśli człowiek jest poddany wiecznej ewolucji i nie ma stałej natury, zatem, w rozumieniu współczesnych liberałów, ewolucji podlegają też jego prawa. Stąd ich zdaniem pojawia się np. prawo do zawarcia „homoseksualnego małżeństwa” itp. Z uwagi na fakt chaosu ideologicznego z biegiem lat w XX i XXI wieku mieliśmy i mamy dziś do czynienia w kulturze i polityce Zachodu z zażartą walką ideologiczną na kanwie rozumienia zapisów Deklaracji.

Jak wspomniałem, nie miała ona charakteru ściśle normatywnego, zalecała tylko publikowanie jej zasad w poszczególnych krajach, wprowadzenie treści dotyczących praw człowieka do programów szkolnych. Z biegiem czasu poszczególne grupy państw wprowadzały w życie różnorodne konwencje praw człowieka, polegające na konkretnych zobowiązaniach formalnych, które nakładali na siebie sygnatariusze. I tak w 1950 roku została zatwierdzona przez Radę Europy Europejska Konwencja Praw Człowieka oficjalnie nosząca nazwę Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (weszła w życie w 1953 roku). Konwencja ta potwierdzała w dużym stopniu zapisy Deklaracji, w szczególności dotyczące prawa do życia, do wolności słowa, do małżeństwa i założenia rodziny itp. W takim też duchu powstał na konferencji ONZ w Nowym Jorku w 1966 roku Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, mający gwarantować podstawowe prawa i wolności obywatelskie. Na straży przestrzegania tych praw stanął Komitet Praw Człowieka.

Z biegiem czasu interpretacja poszczególnych zapisów umieszczonych w konwencjach praw człowieka ulegała jednak coraz dalej idącej ideologizacji. Podstawa filozoficzna interpretacji w dużym stopniu wiązała się z tradycją tzw. rewolucji kulturalnej lat 60., gdzie dominującym na niwie intelektualnej był nurt powstały z połączenia ideologii marksistowskiej z teoriami freudowskimi. Wszystko to zaowocowało i owocuje do dziś interpretacjami uderzającymi w same podstawy Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, pomimo że lewicowi interpretatorzy właśnie na te prawa się powołują. Szokujący z polskiego punktu widzenia był np. niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Alicji Tysiąc. Wsparły ją Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka, a więc instytucje wielokrotnie reprezentujące ideologiczny sposób interpretowania praw człowieka. Rzecz dotyczyła zaskarżenia Polski za to, że nasi lekarze odmówili Alicji Tysiąc aborcji ze względu na jej stan zdrowia (słaby wzrok). Trybunał przyznał Alicji Tysiąc 25 000 euro odszkodowania, stwierdzając, że państwo polskie naruszyło art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka mówiący o tym, iż „każdy ma prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji”. Sytuacja taka była szokująca dla wielu obrońców życia i dla prawdziwych obrońców praw człowieka. Jak bowiem można uznać na kanwie konwencji o prawach człowieka, że komuś należy się odszkodowanie dlatego, iż nie pozwolono mu zabić poczętego człowieka. Bardzo jednoznacznie na ten temat wyraził się hiszpański członek Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, sędzia Francisco Javier Borrego, który zachował odrębne zdanie w stosunku do wyroku. „Wszystkie ludzkie istoty – stwierdził – rodzą się wolne i równe w godności i prawach. Dzisiaj Trybunał zdecydował, że istota ludzka urodziła się ze względu na naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zgodnie z tym rozumowaniem, jest w Polsce dziecko, które obecnie ma sześć lat, którego prawo do urodzenia jest w sprzeczności z Konwencją. Nigdy nie sądziłem, że Konwencja mogłaby zajść tak daleko i uważam, że to przerażające”.

To nie jedyny przypadek świadczący o skrajnie ideologicznej interpretacji praw człowieka. Wielokrotne apele różnorodnych europejskich instytucji o zalegalizowanie tzw. małżeństw homoseksualnych to kolejny przykład nadinterpretacji teorii praw człowieka zmierzającej w konsekwencji do obalenia praw natury. Skrajnie destrukcyjnie brzmią również wszelakie konwencje dotyczące tzw. praw dziecka wprost uderzające w relacje rodzicielskie, niszczące strukturę wychowawczą w rodzinie. W takim również duchu jest uchwalona tzw. Karta Praw Podstawowych będąca elementem składowym tzw. Konstytucji Europejskiej.

Zatem socliberalne interpretacje praw człowieka ostatecznie w sposób niezwykle złowrogi uderzają w prawa naturalne, zagrażając ludzkiej wolności i ludzkiej godności. Aby uratować dziś realne prawa człowieka, niezbędny jest powrót do klasycznej wizji świata, proponowanej przez realistyczną (arystotelesowsko-tomistyczną) filozofię i przez kulturę chrześcijańską. Odrzucenie tego dziedzictwa przez współczesnych kulturowych postmarksistowskich rewolucjonistów może nas na powrót doprowadzić do totalitarnego systemu na Starym Kontynencie.

drukuj