W Stalowej Woli krzyż wciąż przeszkadza

Z ks. bp. Edwardem Frankowskim, biskupem pomocniczym diecezji
sandomierskiej, rozmawia Małgorzata Pabis

Ekscelencjo, wydaje się, że sprawa krzyża w Stalowej Woli, który
niebawem ma zostać rozebrany, nie ma precedensu…

– To prawda. W tym miejscu, gdzie dziś jeszcze stoi krzyż, miał powstać
kościół dla 10 tysięcy ludzi. Obiecał nam to poprzedni prezydent. Kiedy zmieniła
się władza, pojawiły się problemy. Dzień przed wielką Drogą Krzyżową, jaka
przeszła ulicami Stalowej Woli, dowiedzieliśmy się, że w tym miejscu mają
powstać trzy bloki. Postawiliśmy więc krzyż, który po pierwsze, miał
symbolizować miejsce przyszłego kościoła, a po drugie, jest pamiątką tej
wspaniałej Drogi Krzyżowej. Ludzie, którzy przez pięć godzin w niej
uczestniczyli, powierzyli temu krzyżowi swoje troski i nadzieje. Dziś ten krzyż,
który stoi na skraju lasu, ma zostać usunięty. Dlaczego? Komu przeszkadza?
Czyżby ktoś zapomniał, że "tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest
Polską, a Polak Polakiem?".

Historia Stalowej Woli od trudnych czasów PRL wiąże się z krzyżem.

– Przyszedłem do Stalowej Woli w 1967 roku. Już w następnym roku, tworząc bez
pozwoleń parafię, zawłaszczyłem pewien teren przy kaplicy, ogradzając go i
stawiając tam krzyż. Władze komunistyczne skierowały sprawę do sądu, a ja
przekonany o tym, że jestem na straconej pozycji, nie wynająłem nawet adwokata,
broniłem się sam. I udało się sprawę wygrać w dwóch instancjach. Potem takich
"nielegalnych" krzyży stanęło w Stalowej Woli jeszcze kilka i wszystkie stoją do
dziś. Zresztą w Stalowej Woli (oprócz Rozwadowa) żaden kościół nie stanął
legalnie. Tak więc widać, że historia krzyży w naszym mieście jest z jednej
strony bardzo ciekawa, a z drugiej dramatyczna.

Jednak dziś krzyż stojący pod lasem przeszkadza…

– Usunięcie poświęconego krzyża oznacza jego profanację i zbezczeszczenie.
Obecny prezydent nie chce z nami rozmawiać i obraża nas w niewybrednych słowach.
Powiedział, że nie spotka się z nami, dopóki krzyż nie zostanie usunięty.
Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział kiedyś o Stalowej Woli, że jest to miasto
Bogiem silne. Dodatkowo oddaliśmy w akcie intronizacji Stalową Wolę Chrystusowi
Królowi. Tak więc usunięcie krzyża będzie wielką hańbą i przyniesie ogromny
wstyd Stalowej Woli. Czy komuś zależy na tym, aby nasze miasto wpisało się w
taki sposób w historię naszej Ojczyzny? Jest taka kolęda "Nie było miejsca dla
Ciebie…". Czy w Stalowej Woli też nie ma miejsca dla Chrystusa?

Dziękuję za rozmowę.

drukuj