W poszukiwaniu prawdy o ludzkiej płodności
Powszechna reklama antykoncepcji, czyli działania przeciwko poczęciu,
sprawia, że na informacje o tym, jak walczyć z płodnością, natknąć się można
wszędzie. Narzucające się treści promujące antykoncepcję można znaleźć w
książkach, czasopismach, audycjach radiowo-telewizyjnych, na billboardach i w
internecie. Co więcej – coraz trudniej jest przed nimi chronić samych siebie,
młodzież i dzieci. Problemy pojawiają się z pozyskaniem wiedzy dotyczącej nie
patologii, lecz normy w zakresie ludzkiej płodności. Co może być tego przyczyną
i jak temu zaradzić?
Pieniądze i manipulacja
Podejmowanie działań promocyjno-szkoleniowych wymaga określonych środków
finansowych. Reklama kosztuje, podobnie jak publikowanie wszelkich informacji,
organizowanie kursów, pozyskiwanie materiałów dydaktycznych i środków
audiowizualnych. Sprzedaż środków antykoncepcyjnych przynosi określone dochody.
Łatwo też znaleźć sponsorów zainteresowanych szerzeniem zachęt do
przeciwdziałania ludzkiej płodności. Uczenie naturalnego planowania rodziny nie
znajduje wsparcia materialnego ze strony firm produkujących środki
antykoncepcyjne i poronne. Praca nauczycieli i instruktorów metod rozpoznawania
płodności jest nawet celowo ośmieszana. Wiąże się to z zamiarem dyskredytacji
metod, których zastosowanie zmniejsza liczbę klientów korzystających z
antykoncepcji.
Mit o przeludnieniu, lansowanie hedonistycznego stylu życia, upatrywanie własnej
wartości w posiadaniu dóbr materialnych i karierze, dewaluacja życia rodzinnego,
promowanie bycia singlem oraz uznawanie za normę przygodnych kontaktów
seksualnych to czynniki sprzyjające sięganiu po antykoncepcję. Nagłaśnianie
takiego stylu życia służy promocji środków przeciwdziałających poczęciu dziecka.
Sprzyja temu również negatywne przedstawienie macierzyństwa i ojcostwa,
traktowanie ludzi ceniących te wartości jako zacofanych, nienowoczesnych,
głupich, nieudaczników, prostaków. Postawy antykoncepcyjne są wynikiem
traktowania dziecka jako "wpadki", niechcianego intruza, przeszkody w karierze i
wygodnym życiu. Do czynników wspomagających antykoncepcję dochodzi fałszowanie
prawdy o metodach rozpoznawania płodności. Brak rzeczywistej wiedzy w tej
dziedzinie życia, niechęć do podjęcia starań, by ją pozyskać, zarabianie na
antykoncepcji, celowa demoralizacja, walka z Kościołem wzywającym do
przyjmowania postawy odpowiedzialnego rodzicielstwa to kolejne powody
manipulowania prawdą o ludzkiej płodności. Szerzenie obaw, niechęci i
niepewności odnośnie do naturalnego rozpoznawania płodności, wmawianie
społeczeństwu, że jest ono staroświeckie, nieskuteczne, niemożliwe to kolejne
formy działania dewaluującego metody moralnie dopuszczalne i mającego skłonić do
aprobaty moralnie niedopuszczalnej antykoncepcji.
Przejawem manipulacji mającej prowadzić do sięgnięcia po środki antykoncepcyjne
jest straszenie dużym nakładem czasu wymaganym przy stosowaniu metod
rozpoznawania płodności i trudnościami w interpretacji jej objawów. Wypowiadanie
się na ten temat osób, które nie mają teoretycznych podstaw metody ani
doświadczenia w praktycznym jej zastosowaniu, bywa tendencyjnym wprowadzaniem w
błąd. Wszelkie bowiem pomyłki w stosowaniu metod rozpoznawania płodności stają
się dodatkowymi, bardzo silnymi argumentami za tym, by wybrać środki, na których
rozpowszechnianiu zarabiają ich propagatorzy. Częste w większości mass mediów
dochodzenie do głosu osób preferujących postawy hedonistyczne, konsumpcyjne,
liberalne, permisywne jest kolejnym powodem tego, że prawdy o ludzkiej płodności
nie słychać, a o walce z nią mówi się tak wiele. Zamknięcie mediów, nazywanych
współczesnym areopagiem, na zagadnienia związane z naturalnym planowaniem
rodziny, opcje polityczne chętniej dopuszczające do ośmieszania niż kształcenia
w metodach rozpoznawania płodności oraz braki finansowe utrudniające prace osób
mogących głosić prawdę w tej dziedzinie prowadzą do dezorientacji, eskalacji
obaw i wynikającej stąd skłonności do wyboru bardziej znanej, bo powszechnie
reklamowanej, antykoncepcji. Dokonuje się to bez żadnego baczenia na negatywne
skutki takich wyborów, które bywają w ogóle nieuświadamiane lub celowo spychane
do podświadomości.
Prawda o płodności
Wskazania encykliki "Humanae vitae" o zasadach moralnych w dziedzinie
przekazywania życia dowodzą jedności prawdy o ciele człowieka z wymaganiami
ducha. Kolejne odkrycia biologiczne tłumaczące zagadnienia prokreacji
potwierdzają słuszność zaleceń obligujących do rozpoznawania faz płodności i
niepłodności w cyklu. Zarówno uwarunkowania hormonalne, jak i konkretne objawy
płodności wskazują, że jest to możliwe. Znana z początków XX w. obliczeniowa
metoda Ogino-Knausa śmiało może i powinna być zastąpiona przez metody
obserwacyjne: termiczną, Billingsa, objawowo-termiczną, wielowskaźnikową
podwójnego sprawdzenia. Niezależnie od siebie pracujący uczeni z wielu krajów,
tacy jak: John i Evelyn Billings, Joseph Roetzer, John i Sheila Kippleyowie,
Teresa Kramarek, John Kelly, Anna Flynn, opracowali sposoby zapisywania objawów
i ich właściwej interpretacji na karcie cyklu. Jest to wiedza konkretna i
umiejętność nieodzowna w życiu. Jej znajomość stanowi zobowiązanie moralne
zarówno ze względu na wskazania etyczne, jak i praktyczną przydatność życiową.
Znajomość metod rozpoznawania płodności umożliwia śledzenie na bieżąco tego, co
dzieje się w organizmie kobiety. Na podstawie wykresu termicznego można
stwierdzić, czy cykle są owulacyjne czy bezowulacyjne, czy jest prawidłowa faza
lutealna. Dzięki metodom planowania rodziny można przygotować się do poczęcia
dziecka i powołać je na świat w jak najwłaściwszym czasie. Metody te, będące
oznaką świadomości i odpowiedzialności rodziców, umożliwiają podjęcie opieki
prekoncepcyjnej (czyli dokonującej się przed poczęciem dziecka) wyrażającej się
na przykład w zażywaniu przez oboje małżonków kwasu foliowego przydatnego w
profilaktyce wad cewy nerwowej. Dzięki pomiarom temperatury można wcześnie
uzyskać potwierdzenie faktu poczęcia dziecka (w 21. dniu wyżu termicznego) i
podjąć właściwą opiekę prenatalną. Odpowiednie pokierowanie współżyciem, zależne
od rozwoju wydzielanego przez gruczoły szyjki macicy śluzu płodnego, daje
większe szanse na poczęcie chłopca lub dziewczynki, co w niektórych sytuacjach,
np. niebezpieczeństwie określonych chorób genetycznych, może być wielce
uzasadnione. Właściwe postępowanie profilaktyczne przy zdiagnozowanej przez
metodę termiczną niedomodze ciałka żółtego może nawet uchronić kobietę przed
grożącym jej poronieniem dziecka. Metody naturalnego planowania rodziny nie mają
skutków ubocznych, a ich wysoka skuteczność umożliwia zarówno odroczenie
poczęcia dziecka, jak i planowanie jego poczęcia w jak najwłaściwszym czasie.
Dzięki rzetelnym i zgodnym z katolicką moralnością metodom rozpoznawania
płodności możliwe jest także, z ważnych powodów, całkowite zaniechanie dalszej
rozrodczości danej pary. Warto podkreślić, że czym innym jest płodność
wyeliminować, zaburzyć, jak to się dzieje przy zastosowaniu antykoncepcji, a
czym innym ją rozpoznać, odczytać, co umożliwiają wymienione wcześniej metody
NPR. Poznanie prawdy zbliża do jej Autora, czyli Boga – Stwórcy. To On
zaplanował fizjologię ludzkiej płodności, a dając człowiekowi rozum i wolną
wolę, stworzył właściwe podstawy do podjęcia odpowiedzialności za przekazywanie
życia. Postawa odpowiedzialnego rodzicielstwa nie jest ingerencją w płodność ani
manipulacyjnym usiłowaniem, by dostosować ją do własnych celów. Kierowaniu nie
podlega płodność, lecz zachowanie seksualne podejmowane w zależności od
zamierzeń prokreacyjnych – bądź to w dni płodne, gdy małżonkowie planują
poczęcie dziecka, bądź w dni niepłodne, gdy w danym czasie poczęcie dziecka jest
niewskazane. Nieszkodliwe, ekologiczne oraz zdrowe dla ludzkiego ciała i
interpersonalnej więzi metody naturalnego planowania rodziny – jako moralnie
dopuszczalne – są również zdrowe dla ludzkiego ducha.
Lektura encykliki "Humanae vitae" stała się dla Thomasa Hilgersa inspiracją do
pogłębienia poszukiwań mających na celu udoskonalenie metod współdziałania z
naturalnymi zdolnościami prokreacyjnymi człowieka. Opracowanie naprotechnologii
i jej zastosowanie wśród par małżeńskich zgłaszających się do Instytutu Pawła VI
w Omaha pozwoliło wielu z nich doczekać się upragnionego potomstwa. Dowodzi to
przydatności metod nie tylko dla celów diagnostyki i regulacji poczęć, ale także
wspomagania terapii niepłodności. Naprotechnologia znana i rozpowszechniana jest
już także w Polsce. Podejmują ją tacy lekarze, jak: Tadeusz Wasilewski, Maciej
Barczentewicz, Adam Kuźnik i inni. Podjęte szkolenia w tym zakresie budzą
entuzjazm i uzasadnione nadzieje. Zauważyć jednak należy także głosy krytyki
kierowane przez tych, którzy wiążą z tą aprobowaną moralnie metodą, jaką jest
naprotechnologia, możliwości wyparcia niedopuszczalnego moralnie, znacznie mniej
skutecznego i rodzącego wiele negatywnych następstw zapłodnienia in vitro.
Oczywiste jest, że osoby czerpiące dochody ze sprowadzania człowieka do
laboratoryjnego zagadnienia poprzez zapłodnienie pozaustrojowe nie są
zainteresowane szerzeniem wiedzy o naprotechnologii wspomagającej naturalną
płodność małżonków. Sytuacja sporu przeciwstawnych opcji sugerujących odmienne
podejście do zagadnień prokreacyjnych wymaga tym staranniejszego zgłębiania
prawdy o naprotechnologii.
Zobowiązania i postulaty
Przyjmując dar i powołanie Boże człowiek nie może i nie powinien wymawiać się od
pogłębiania własnej świadomości i wynikających stąd zadań. Poznawanie prawdy
sprzyja właściwym wyborom, podejmowanym decyzjom i odpowiedzialnemu zachowaniu.
Taka postawa wyzwala z uzależnień, sprzyja rozwojowi osobowości i międzyludzkiej
więzi, służy fizycznemu, psychicznemu i duchowemu zdrowiu człowieka. Przykład
Larry’ego i Nordis Christensonów – autorów książki "Przyjaźń, miłość,
małżeństwo", powinien skłonić katolików do zapoznania się z dokumentami Stolicy
Apostolskiej na temat odpowiedzialnego rodzicielstwa. Fundamentalne znaczenie ma
w tym względzie encyklika Pawła VI o zasadach moralnych w dziedzinie
przekazywania życia, która powinna stać się lekturą obowiązkową dla każdego
małżeństwa. Zalecane w formacji małżeńskiej mogą być m.in. dwa dokumenty –
pierwszy wydany przez Papieską Radę ds. Rodziny pt. "Rodzina a ludzka
prokreacja", a drugi opublikowany przez Konferencję Episkopatu Polski pt.
"Służyć prawdzie o małżeństwie i rodzinie".
Działalność organizacji pro-life i stowarzyszeń służących szerzeniu prawdy o
ludzkiej płodności, takich jak: Służba Życiu, Głos dla Życia, Human Life
International, Towarzystwo Odpowiedzialnego Rodzicielstwa, Polskie
Stowarzyszenie Nauczycieli Metod Naturalnego Planowania Rodziny, Instytut
upowszechniania metody doktora Roetzera (INER), Liga Małżeństwo Małżeństwu,
Stowarzyszenie Miłość i Odpowiedzialność, wymaga nieustannego wsparcia. Dotyczy
to także pozyskiwania funduszy na tak wartościowe cele, ponieważ bierność w tej
dziedzinie jest oznaką zaniedbania z jednoczesnym przyzwoleniem dla szerzenia
nieprawdy. Mobilizacja powinna objąć także środowisko dziennikarzy. Uzasadnione
jest społeczne oczekiwanie eliminowania fałszu i głoszenia prawdy w tak
podstawowych sprawach, jak ludzka płodność i przekazywanie życia.
Dr hab. Urszula Dudziak
Autorka jest psychologiem, teologiem, doradcą życia rodzinnego, instruktorem
naturalnego planowania rodziny, adiunktem w Instytucie Nauk o Rodzinie
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.
