W obronie Polfy

Zdesperowani pracownicy Polfy Warszawa SA zaostrzają protest przeciwko
prywatyzacji spółki, która – jak wskazują – nie tylko może pozbawić połowę z
nich zatrudnienia, ale nawet doprowadzić do likwidacji zakładu ze 185-letnią
tradycją. Po środowej manifestacji przed Ministerstwem Skarbu Państwa rozważają
zaostrzenie strajku.

Pracownicy domagają się utrzymania firmy, wydłużenia pakietu socjalnego i
gwarancji zatrudnienia po 2014 roku. Podkreślają, że aby to osiągnąć, potrzebne
jest wsparcie ministerstwa skarbu. – Ta prywatyzacja to dla nas wielka
niewiadoma. Nikt nam nie powiedział, jaka przyszłość nas czeka – przekrzykuje
protestujących, gwiżdżących i trąbiących kolegów pan Jacek pracujący w Polfie od
13 lat. 500-osobowa grupa pracowników Polfy Warszawa SA przeszła w środę w
marszu protestacyjnym sprzed jej siedziby przy ul. Karolkowej pod siedzibę
Ministerstwa Skarbu Państwa na ul. Kruczej. Polfa to jedna z dwóch spółek
wchodzących w skład Polskiego Holdingu Farmaceutycznego. Jej zysk netto za
zeszły rok szacowany jest na ponad 40 mln złotych. Produkuje ponad 140 leków, z
których najbardziej znane i przynoszące największe dochody to przeciwalergiczny
Allertec czy przeciwzakrzepowy Acard.

W październiku ub.r. właściciel warszawskiej Polfy, Polski Holding
Farmaceutyczny, należący w 100 procentach do Skarbu Państwa, podpisał umowę
prywatyzacyjną przewidującą sprzedaż zakładu Polpharmie, firmie kontrolowanej
przez Jerzego Staraka, jednego z najbogatszych biznesmenów w Polsce. Ma za nią
zapłacić blisko miliard złotych. Umowę podpisano, mimo że Polpharma nie zawarła
z pracownikami porozumienia w sprawie pakietu socjalnego. Co prawda obecnie
obowiązuje jeszcze wynegocjowany przed kilkoma laty pakiet gwarantujący
utrzymanie obecnego zatrudnienia, ale wygaśnie on już za 2 lata.

Przedstawiciele zakładowej "Solidarności" obawiają się, że pracę mogą stracić
wszyscy, czyli nawet 1200 pracowników Polfy. – Nie zgadzamy się na taką
prywatyzację – podkreśla Mirosław Miara, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ
"Solidarność´ w Polfie Warszawa. Dodaje, że choć "Solidarność" i Związek
Chemików przez ponad 2 miesiące negocjowały pakiet socjalny z nowym inwestorem,
to rozmowy zakończyły się kompletnym fiaskiem.

Zarówno on, jak i pozostali pracownicy Polfy obawiają się, że w wyniku
bierności obecnego rządu nowy inwestor może doprowadzić do likwidacji firmy.
Szef "Solidarności" uważa, że wiele wskazuje na to, że Jerzy Starak będzie
chciał po przejęciu firmy przenieść część jej najbardziej dochodowej produkcji
do którejś ze swoich firm, być może nawet do Kazachstanu, a zakład przy ul.
Karolkowej w Warszawie, wraz z 4,5-hektarową działką, sprzedać. – Na miejscu
Polfy wybudują wieżowce. Obok firmy powstanie niedługo stacja metra i będzie to
najcenniejsza działka w Warszawie – podsumowuje Mirosław Miara.

Próbując poruszyć obojętnych urzędników ironią, protestujący zabrali ze sobą
symboliczne… piłki. Dla kogo? – Dla Pana Tuska! – odpowiada pani Aneta.
Oczywiście po to, by tym razem premier zagrał w drużynie związkowców.

Jego urzędnicy nie chcą jednak w niej grać. – Przedstawiciele ministerstwa
przyjęli z arogancją naszą delegację – podsumowuje krótkie spotkanie w budynku
MSP przewodniczący Miara. – Nie wiem, dlaczego przedstawiciele związku wybierają
takie miejsce protestu. Oczywiście my nadzorujemy proces prywatyzacyjny,
jakkolwiek prowadzi go Polski Holding Farmaceutyczny. Ministerstwo nigdy nie
uczestniczy w negocjacjach dotyczących pakietu socjalnego – tłumaczy "Naszemu
Dziennikowi" Magdalena Kobos, rzecznik MSP.

– To jest kłamstwo. PHF to w 100 procentach spółka należąca do Skarbu
Państwa. Pracuje w niej tylko 9 pracowników. Zrobią wszystko, co każe im
minister, więc tak naprawdę dopilnowanie praw pracowniczych to sprawa ministra –
odpowiada szef "S" w Polfie. Dodaje, że liczy na to, iż rządzący poniosą
konsekwencje przy okazji kolejnych wyborów.
– Prywatyzacja nie jest wrogim przejęciem. Odbywa się w sposób transparentny,
można zapoznać się ze wszystkimi szczegółami tego procesu i ofertą
prywatyzacyjną. Jeśli ktoś ma zastrzeżenia i uważa, że ta prywatyzacja nie
została przeprowadzona zgodnie z przepisami prawa, powinien zawiadomić o tym
organy ścigania – ripostuje rzecznik prasowy resortu skarbu. – Jeżeli ta
prywatyzacja dojdzie do skutku, to być może złożymy taki wniosek – odpowiada
przewodniczący Miara.

Związkowcy od miesiąca zapowiadają, że jeśli rozmowy w tej sprawie z władzami
nie zmienią sytuacji, wówczas zaostrzą formy protestu. W miniony poniedziałek w
Polfie w zakładowym referendum 85 proc. jego uczestników opowiedziało się za
rozpoczęciem strajku, jeśli dotychczasowe formy protestu nie przyniosą efektów.
Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" w Polfa Warszawa nie chce
jednak jeszcze ogłaszać terminu strajku. – Najpierw będziemy pikietować siedzibę
PHF i blokować pobliskie przejście przez ulicę Karolkową – zapowiada
przewodniczący.

Protest w tym miejscu zapewne nie zmieni nastawienia urzędników resortu
skarbu z ul. Kruczej. Nie po raz pierwszy wykazują się oni dbałością jedynie o
zasypywanie dziury budżetowej bez oglądania się na to, czy nie powodują jeszcze
większego ubytku w innym miejscu.

Mariusz Bober

 

drukuj