W kręgu Wielkiej Nowenny Fatimskiej (3)


Co powinien zrobić król, który ogłasza, że ktoś inny przejmuje władzę w jego kraju? Powinien oddać swoje berło i koronę, opuścić pałac, zrezygnować z przepychu, w jakim dotąd żył. Jest przecież nowy władca i insygnia władzy należą teraz do niego. A jeśli król złoży rezygnację, jednak nie odda królewskiej korony i dalej będzie sprawował rządy na ziemiach, które tak naprawdę wcale już jemu nie podlegają? Krzykniecie: To farsa! Oszustwo! Pustosłowie! Wstyd! Tymczasem owa „farsa” jest zjawiskiem powszechnym. Wielu królów oddawało władzę, a potem dalej rządziło w swoich królestwach… Trudno to zrozumieć, skoro wiemy, że nikt ich do przekazania władzy nie zmuszał, a na ich ziemiach miała rozpocząć panowanie najlepsza z Władczyń. Przecież Królową ich krajów miała być sama Matka Jezusa!

W XVII w. kilkanaście europejskich krajów oddało się Maryi. Najpierw ogłosiły Ją swoją królową Węgry, potem Francja, zaraz potem Portugalia. W ciągu kilku lat za ich przykładem podobnego aktu dokonały m.in. Polska, Austria, Anglia, Szwajcaria, Bawaria i Hiszpania…
Ale królowie tych krajów dalej obnosili dumnie swe korony, na państwowych dokumentach przybijali swe królewskie pieczęcie i kapryśnie rządzili dobrami i poddanymi, których nadal uważali za swoją własność. Oddano kraje pod panowanie Maryi, ale wszystko pozostało bez zmian.
Jest jeden wyjątek. To Portugalia.
W dniu 20 października 1646 r. król Portugalii przekazał władzę nad swym krajem Matce Najświętszej. Tego dnia po raz ostatni miał na skroniach koronę. Kiedy Jan IV oddał swe ziemie pod panowanie Maryi, zdjął królewską koronę i złożył ją u stóp Matki Bożej. Nigdy już jej nie założył ani on, ani jego następcy. Co więcej, ogłosił się on sługą Maryi i nakazał, by w całym kraju wznieść kamienne tablice upamiętniające akt przekazania władzy Maryi. Wyryte na kamieniu słowa miały przypominać kolejnym pokoleniom, do kogo należy panowanie na tych ziemiach i komu ludzie mają być posłuszni. Król kazał też wybić monetę już nie ze swoim wizerunkiem, ale Matki Bożej stojącej na kuli ziemskiej i półksiężycu. Brana do ręki moneta każdego dnia przypominała ludziom, że tu panują rządy Maryi.
Nie róbmy jednak z portugalskich królów ludzi świętych i doskonałych. Nie uniknęli oni błędów, nie uniknęli grzechów i niewierności. Dlatego możemy tylko powiedzieć, że Portugalia jest zaledwie „częściowym wyjątkiem” na mapie oddawania Maryi ziemskich królestw. Ale sama chęć, by wszystko w Portugalii należało do Matki Najświętszej, miała chyba dla nieba wielkie znaczenie. Bóg wie, że człowiek raz po raz upada. Portugalia też potykała się o ludzki egoizm i głupotę. Jednak korona na zawsze pozostała u stóp Maryi… Zaczynamy rozumieć, dlaczego Matka Boża złożyła w Fatimie niezwykłą obietnicę: „W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary”. Ten mały kraj nigdy nie odejdzie od prawdziwej pobożności, nigdy nie grozi mu żadne odstępstwo, nigdy nie straci łączności z Ojcem Świętym! Inne narody mogą dać się zwieść fałszywym bogom, ale nie Portugalia. „Portugalia semper fidelis”? Możemy zazdrościć Portugalczykom tej obietnicy…
Cóż, my też oddaliśmy kiedyś nasze ziemie Maryi. Może czas, by zrobić coś, by nasze ślubowania nie pozostały tylko pobożnym pustosłowiem? Wprawdzie Polska nie jest już królestwem, a demokratycznie wybrany rząd raczej nie ogłosi się „ministrami” (czyli sługami) Maryi i władzy Matce Bożej nie odda. Ale my, sami poddani, możemy zacząć słuchać Królowej… A wtedy możemy spodziewać się, że w naszym życiu rozpoczną się Jej mądre i dobre rządy.


Wincenty Łaszewski
drukuj