W Biłgoraju wstydzą się za Palikota
Mieszkańcy ziemi biłgorajskiej wstydzą się za kojarzonego z tym regionem Janusza Palikota i domagają się od władz samorządowych uznania posła skandalisty za osobę niepożądaną w mieście i powiecie. Pod listem otwartym w tej sprawie podpisało się już 80 osób.
„Zwracamy się z prośbą o uznanie posła Platformy Obywatelskiej Janusza Palikota jako 'persona non grata’ w mieście Biłgoraj i Powiecie Biłgorajskim” – napisali mieszkańcy ziemi biłgorajskiej w liście otwartym skierowanym do burmistrza Biłgoraja i starosty biłgorajskiego. „Poseł Janusz Palikot poprzez swoje zachowanie i wypowiedzi jako poseł i obywatel ośmiesza nasze miasto i powiat oraz obraża jego mieszkańców, którzy w zdecydowanej większości są ludźmi wierzącymi” – stwierdzono w uzasadnieniu wniosku.
Pod petycją do władz podpisało się już 80 osób. Są wśród nich działacze „Solidarności” represjonowani w okresie PRL, przedstawiciele lokalnych środowisk patriotycznych i niepodległościowych.
Jako przyczynę podjęcia obywatelskiej inicjatywy publicznego odcięcia się od urodzonego w Biłgoraju i podkreślającego swoje związki z tym regionem Janusza Palikota podano „amoralne zachowania” posła. Z listu wynika, że czarę goryczy przelały niedawne publiczne ataki skandalisty na ojca Tadeusza Rydzyka i wcześniejsze nawoływanie do „wykończenia” redemptorysty. Zdaniem autorów i sygnatariuszy listu otwartego, wypowiedzi Palikota obrażają ich uczucia religijne jako katolików, a także zawierają groźby karalne.
„Ojciec Tadeusz Rydzyk jest księdzem Kościoła katolickiego, do którego my należymy, oraz osobą powszechnie znaną i szanowaną, o czym świadczą miliony jego słuchaczy” – stwierdzono w liście. „Oszczerstwa zła kierowane w stronę Ojca obrażają nas, katolików, i nasz Kościół” – czytamy.
Autorzy i sygnatariusze listu uważają, że działaniami Palikota powinna zająć się prokuratura.
„Poseł na Sejm z rządzącego ugrupowania z premedytacją mówi o 'wykończeniu’ drugiego człowieka, dlatego oczekujemy reakcji służb praworządności w Polsce, które powinny strzec zagrożonego obywatela, a posła ukarać i poddać obserwacji w specjalistycznym ośrodku” – zaznaczono w liście otwartym. „Nawet Jerzy Urban, za czasów PRL rzecznik rządu, nie odgrażał się tak otwarcie w stosunku do ks. Jerzego Popiełuszki” – wskazali mieszkańcy ziemi biłgorajskiej.
List otwarty dotarł już do Urzędu Miasta Biłgoraj i starostwa powiatowego. Jednak burmistrz Biłgoraja nie zamierza nadawać petycji biegu urzędowego. – Tak, zapoznałem się z tym listem, osobiście nie zgadzam się z jego treścią, a samemu pismu nie mogę nadać żadnego biegu urzędowego, gdyż nie ma podstawy prawnej do przyznania komukolwiek tytułu „persona non grata” – powiedział nam burmistrz Andrzej Rosłan.
Inaczej ta sprawa odbierana jest w biłgorajskim starostwie.
– Wpłynął do nas list otwarty mieszkańców i ponieważ są to nasi wyborcy, uważam, że mamy wręcz obowiązek nadać mu bieg urzędowy i zapoznać radnych z zawartym w nim wnioskiem – powiedział nam Stanisław Schodziński, wicestarosta biłgorajski. – Rozumiem troskę naszych obywateli o to, aby skandaliczne wybryki i zła sława tego człowieka nie rzucały cienia na nasz region – dodał.
– Nasz list i zawarty w nim wniosek ma wymiar bardziej moralny niż prawny – uważa Marian Jagusiewicz, przewodniczący Komitetu Obywatelskiego Ziemi Biłgorajskiej, były lokalny lider NSZZ „Solidarność” internowany w stanie wojennym. – Chcemy pokazać, że nie jesteśmy obojętni na to, co wyprawia poseł Palikot, że się z tym nie zgadzamy i nie chcemy, aby nas w jakikolwiek sposób z nim identyfikować – wskazał.
Adam Kruczek, Lublin
