W Akademii Rodziny

Z Państwem Mirosławą i Pawłem Kwasami, organizatorami Akademii Rodziny, członkami Rady ds. Rodziny przy Episkopacie Polski, rozmawia Małgorzata Jędrzejczyk

W tym roku Akademia Rodziny rozpoczyna nabór chętnych do uczestniczenia w cyklicznych zajęciach. Tym razem pod hasłem „Wzmacnianie małżeńskiej konstrukcji”…
M.K. – Wracamy do naszej Akademii Rodziny – to cykl wzmacniania małżeństw od strony psychologicznej, pedagogicznej, a także duchowej, ponieważ zależy nam na pełnym, integralnym wychowaniu człowieka. Zajęcia adresujemy do młodych małżeństw, gdyż problematyka, jaką tu podejmujemy, wydaje nam się odpowiednia dla małżeństw do 10 lat stażu małżeńskiego. Generalnie dostrzegamy, iż należy wzmacniać każdą rodzinę, bez względu na wiek. Natomiast wydaje nam się, że problem więzi jest o wiele trudniejszy dla małżonków, którzy zaczynają małżeństwo i chcą się wiele nauczyć.

Czego małżonkowie mogą nauczyć się podczas tych sesji?
M.K. – Przekazujemy wiedzę właściwie od psychologii, pedagogiki, po wsparcie duchowe. Podejmujemy też zagadnienia teologii małżeństwa, czyli tego, jaką Pan Bóg ma wizję wobec rodziny, jaki jest ideał, do którego powinniśmy dążyć, jakimi sposobami osiągnąć ten ideał, jak budować więź między małżonkami, jak budować relacje interpersonalne, jak budować więzi z dziećmi. Z tym wiążą się takie podstawowe umiejętności, jak ze sobą rozmawiać, jak organizować sobie czas, którego szczególnie młodym ludziom tak brakuje, jak się odnaleźć w tej gonitwie, jak zobaczyć wartości, którymi chcemy żyć, jak gospodarować czasem, by był on jak najkorzystniej wykorzystany dla rodziny.

Jak Państwo oceniacie, po dwuletnich już kursach, które z tych problemów wydają się najistotniejsze?
M.K. – Po każdym z takich kursów robimy ankietę, w której zadajemy małżonkom pytanie, które z omawianych kwestii były najbardziej potrzebne, a które może zupełnie nieprzydatne. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi, że któreś były nieistotne. Dla każdego z małżeństw omawiane kwestie były ważne. Jedne z nich chciały więcej psychologii, jak siebie poznać, jak siebie rozumieć, inne potrzebowały rozwinięcia zagadnień związanych z duchowością małżeńską. Jednak każde z tych małżeństw skorzystało z kursu, znajdując odpowiedzi na pytania, które stanowiły dla nich jakiś problem, jakąś potrzebę rozwinięcia, wyjaśnienia.
Najczęściej małżonkowie przychodząc do nas, mają już jakieś poczucie wartości i najczęściej chcą tę wartość umocnić.

Czym więc przyciągają te zajęcia?
P.K. – W ankiecie, już na początku zajęć, stawiamy pytanie, dlaczego ktoś chce w nich uczestniczyć. Dość często pary poszukują zwyczajnej terapii, pomocy w konkretnych problemach, mimo że mówimy, iż nie są to zajęcia terapeutyczne, czyli nie zajmujemy się małżeństwami w jakiś poważnych kryzysach. Informujemy więc, gdzie taką pomoc mogą uzyskać. Nastawiamy się raczej na działalność – jeśli tak to można nazwać – profilaktyczną. Często jest tak, iż w trakcie kursu małżonkowie zaczynają zauważać, że coś tam w ich związku nie funkcjonuje najlepiej i wówczas zaczynają poszukiwania, jak wzmocnić tę część ich życia, która nie funkcjonuje tak, jakby chcieli. Wydaje mi się, że te zajęcia to forma zainwestowania we własne małżeństwo, we własną rodzinę. Ta inwestycja oczywiście się zwraca, procentuje lepszym życiem, lepszymi relacjami.

Co pomaga wzmocnić tę konstrukcję małżeńską?
P.K. – Dwa lata temu w Warszawie uczestniczyliśmy w kongresie rodzin. Zapadła mi w pamięci wypowiedź Paula T. Mero, fizyka, który mówił, iż małżeństwo jest poddane wpływowi różnych sił i jak każda konstrukcja może ulec zmęczeniu. Obserwując współczesne życie, widzimy, że wiele małżeństw jest poddawanych destrukcyjnym siłom. Po drugie, wiele małżeństw nie ma przygotowanej takiej zwartej konstrukcji, czyli są odpowiednio przygotowane do podjęcia ról małżeńskich, rodzicielskich. Stąd zadaniem naszej akademii jest wzmacnianie samej konstrukcji małżeństwa, a także budowanie pewnej tarczy ochronnej, wzmacnianie małżeństw przed tymi destrukcyjnymi siłami. Te dziesięć spotkań, podczas których spotykamy się na zajęciach, nie stanowi zamkniętego cyklu. Jest raczej zapoczątkowaniem pewnego procesu, z którego małżonkowie mogą korzystać w zależności od swoich potrzeb, wartości.

Co zainspirowało do podjęcia właśnie takiej formy pomocy małżeństwom?
P.K. – Tych źródeł było bardzo wiele. Obydwoje z żoną ukończyliśmy Instytut Studiów nad Rodziną, jesteśmy zaangażowani w duszpasterstwo rodzin, należymy do Ruchu Szensztackiego, który organizuje podobne szkolenia w wielu krajach, przygotowując małżeństwa do świadomego podejmowania swego powołania. Interesowałem się działaniem Thomasa Gordona (obroniłem doktorat, badając jego prace), który na bazie samej psychologii starał się pomagać małżeństwom. Pomyślałem, że dołączając do psychologii duchowość, można by znacznie bardziej pomóc małżeństwom. Stąd pomysł wykorzystania zdrowej psychologii, o której mowa jest w dokumentach soborowych i nauczaniu Kościoła, a z drugiej strony ukazania całego bogactwa nauczania Kościoła. Teraz jesteśmy w Niemczech na spotkaniu, podczas którego ksiądz biskup powiedział, iż wystarczy, by małżonkowie żyli tym ideałem, którego uczy nas Kościół, a będą dawać świadectwo na zewnątrz. Tak więc ten model małżeństwa i rodziny, jaki mamy w nauczaniu Kościoła, to jest ciągle in terra in cognito, i warto to piękno odkrywać i ukazywać, choćby sięgając po nauczanie Jana Pawła II o rodzinie.

Czyli kurs skierowany jest głównie do katolików?
P.K. – Jeżeli zgłaszają się do nas małżeństwa, informujemy je, że bardzo mocno zwracamy się do duchowości katolickiej. I to nie jest tak, iż ktoś, kto nie jest katolikiem czy pary niesakramentalne nie mogą uczestniczyć w naszych zajęciach. Mówimy, że podczas kursu będzie wiele odniesień do sakramentalności małżeńskiej. Jednak nauczanie Kościoła jest nauczaniem obiektywnym, dlatego jesteśmy otwarci też na małżeństwa innych wyznań.

Czy dwuletnie doświadczenie pokazuje, że jest duże zainteresowanie Akademią Rodziny, czy zdobyta wiedza jest potrzebna małżonkom, w czymś im pomogła?
– Spotkaliśmy się z małżeństwami, które uczestniczyły w naszych spotkaniach i okazuje się, że jednogłośnie chcieliby, oczekiwaliby kontynuacji tych zajęć. Nie staramy się to, by te spotkania odbywały się w dużych grupach. Czerpią z duchowości Rodzin Szensztackich, z naszej pedagogiki więzi jako elementu wzajemnego wspierania, budowania. Stąd też bardzo świadomie staramy się tę więź budować, dlatego też te grupy nie mogą być zbyt duże. Często są prowadzone warsztaty czy ćwiczenia, podczas których łatwej nawiązać kontakt, gdy jest mniej osób.
W Polsce istnieje wiele inicjatyw służących rodzinie, jak choćby duszpasterstwo rodzin, Mistrzowska Akademia Miłości, Akademia Familijna. One pokazują, że jest duże zainteresowanie, a więc i zapotrzebowanie na tę wiedzę. My podkreślamy, że warto zainwestować w swoje małżeństwo i rodzinę.

Jak wyglądają zajęcia?
P.K. – Na nasz cykl składa się dziesięć spotkań, które odbywają się w soboty, w godzinach od 10.00 do 16.00. Zazwyczaj wygłoszona zostaje prelekcja czy wykład jakiegoś specjalisty. Potem przechodzimy do ćwiczeń. Równolegle, w czasie gdy rodzice uczestniczą w zajęciach, jest zapewniona opieka i organizowane są zajęcia dla dzieci. Oczywiście jest też przerwa na obiad, kawę. Po tym cyklu zajęć zazwyczaj pozostajemy w kontakcie z naszymi kursantami, służymy radą i pomocą w zależności od ich potrzeb.

Co dzieje się podczas ćwiczeń i warsztatów?
P.K. – Na przykład jeśli mamy spotkanie poświęcone komunikacji małżeńskiej, po teoretycznym wprowadzeniu odbywają się konkretne ćwiczenia, na co zwrócić uwagę, jaką postawę przyjąć wobec rozmówcy, jak słuchać, czego unikać, jak rozwiązywać konflikty. To są bardzo konkretne ćwiczenia warsztatowe. Staramy się, by po każdym spotkaniu pozostała jakaś wiedza, ale też bardzo wymierne konkretne umiejętności, które pomogą funkcjonować w małżeństwie. Jeśli po każdym spotkaniu zostanie przekazana jedna umiejętność, to po całym cyklu spotkań małżeństwa posiądą dziesięć umiejętności, a to już coś istotnego. Umiejętności nie da się wykształcić wykładem, ale tylko poprzez konkretne ćwiczenia. Pomiędzy spotkaniami są też tzw. zadania domowe, podczas których małżonkowie starają się ćwiczyć konkretne techniki, np. porozumiewania się.

Bardzo dziękuję za rozmowę.


Od 25 sierpnia 2009 r. trwa nowy nabór do Akademii Rodziny. Zajęcia odbywać się będą w Józefowie pod Warszawą. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy na stronę:www.akademia-rodziny.pl
drukuj