„Upadek rodziny wstrząsa Europą”

Pod takim tytułem ukazał się w „Zenicie” komentarz1 do dokumentu świeżo wydanego przez Europejski Instytut Polityki Rodzinnej (IPF, zob.: www.ipfe.org) pt. „Raport na temat ewolucji rodziny w Europie – 2007″2. Komentarz od początku nie kryje, że w świetle danych przedstawionych w raporcie rodzina monogamiczna pod naciskiem takich zjawisk, jak rozwody, aborcja, spadek urodzin, starzenie się społeczeństwa i brak pozytywnej polityki prorodzinnej może zupełnie zniknąć z powierzchni Europy.

Raport został przedstawiony w Parlamencie Europejskim 9 maja w ramach obchodów Dnia Europy przez szczególny zbieg okoliczności – na dwa dni przed Światowym Kongresem Rodzin w Warszawie. Dokument przygotowała ekipa specjalistów z wszystkich krajów Unii Europejskiej. Komentator „Zenitu” stwierdza, że „obraz, jaki się wyłania z Raportu, jest dramatyczny; wszystkie wskaźniki dotyczące zaludnienia, płodności, małżeństw, rozbicia rodzin uległy istotnemu pogorszeniu w ciągu ostatnich 25 lat i według opinii Loli Velarde, przewodniczącej IPF, „panorama rodziny w Europie pogorszyła się w sposób wysoce niepokojący””.

SOS rodziny

Wprawdzie ludność Europy w ciągu ostatnich 25 lat wzrosła o 33 miliony 800 tysięcy, jednak liczba małżeństw wykazuje poważny spadek, który wyraża się stosunkiem 23,3 procent. Obliczono, że średnio co 30 sekund rozpada się jakieś małżeństwo. Od 1990 do 2005 roku liczba rozbitych małżeństw sięga cyfry 13 753 000, co dotyka równocześnie 21 milionów dzieci. Na kształt demografii rzuca cień liczba dokonywanych aborcji: co 25 sekund ginie nienarodzone dziecko. W samym roku 2004 liczba dzieci zamordowanych przed narodzeniem wyniosła w Unii Europejskiej 1 235 517 (średnio 3385 każdego dnia). Ginie więc 19,4 proc. dzieci poczętych, niemal jedno na pięć. Według Raportu IPF, „aborcja stanowi główny czynnik decydujący o stopniu śmiertelności Europejczyków, obok innych przyczyn „zewnętrznych” takich jak samobójstwa, wypadki drogowe, narkotyki, alkoholizm, AIDS czy w ogóle choroby”.

Raport – więcej szczegółów

We „wprowadzeniu” do wspomnianego dokumentu przewodnicząca Lola Velarde pragnie się zdobyć na akcent optymistyczny, twierdząc, że pomimo trudności społecznych, ekonomicznych i demograficznych, jakie dały znać o sobie na przestrzeni ostatnich dziesiątków lat, „rodzina przedstawia niezwykle wartościowy potencjał zdolny przeciwdziałać dramatycznym skutkom problemów, jakie przeżywa, słabościom, uzależnieniom i marginalizacji”. Przewodnicząca stwierdza także, że „rodzina jako jednostka prawna, społeczna i ekonomiczna może bardzo wiele, będąc przede wszystkim wspólnotą miłości i solidarności”.
Raport szczegółowo omawia i ilustruje wykresami wszystkie procesy demograficzne uchwycone statystycznie. Przyrost ludności nie jest równomierny; w niektórych krajach notuje się przyrost lub poziom stabilny, natomiast pewne kraje tracą ludność, na przykład Polska, Węgry, Estonia, Rumunia i Bułgaria. Tylko Francja i Holandia zachowują pewien przyrost naturalny, niezależny od dopływu imigrantów. W Hiszpanii przyrost spowodowany przez imigrację dziesięciokrotnie przeważa nad przyrostem naturalnym. Przewiduje się, że od 2025 roku nastąpi wyraźny spadek poziomu zaludnienia – aż do zupełnego zaniku? (oczywiście o ile wcześniej nie nastąpią jakieś wydarzenia przyspieszające proces zupełnego wyludnienia Europy).
Najwięcej daje do myślenia spadek urodzin. W roku 2006 urodziło się 5,1 milionów dzieci, to jest o 1 024 352 mniej niż w roku 1982; jest to więc spadek o 16,6 procent. Szczególnie szybki spadek notuje się przed rokiem 1995, potem następuje pewna stabilizacja (stagnacja?). Obliczono stopę przyrostu dla poszczególnych krajów; wszędzie jest poniżej 1,38 dziecka, a więc poniżej poziomu zastępowalności pokoleń (2,3). Już wspomniałem, że poważną przyczyną ubytku ludności jest aborcja: co 25 sekund ginie jedno dziecko, co godzinę 141 dzieci, w ciągu doby – 3385. Co piąte dziecko zostaje skazane na śmierć przez aborcję. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba dokonanych aborcji wzrosła w Hiszpanii o 75 proc., w Belgii – 50 proc., w Holandii – 45 procent.

Rodzina umiera

Poważny spadek dotyczy także liczby zawieranych małżeństw. W okresie będącym przedmiotem obliczeń suma zawartych małżeństw obniżyła się o 692 tysiące, czyli o 22,3 proc., co jest zastanawiające w świetle faktu, że liczba ludności w tym czasie wzrosła o 33,8 miliona. W tym czasie także opóźnił się przeciętnie o 5 lat czas gotowości na przyjęcie pierwszego dziecka. Jest to symptomatyczne: odwrócenie się od małżeństwa jest równoczesne z odwróceniem się od dziecka. Bardzo negatywnym zjawiskiem jest znaczny procent dzieci rodzących się poza małżeństwem: sięga on 33,1 proc., a więc dotyczy co trzeciego dziecka. W 2005 roku przyszło na świat w związkach pozamałżeńskich 1 893 000 dzieci. Ta wielkość rozkłada się różnie w różnych krajach: na przykład w Szwecji wynosi 55,4 proc., w Bułgarii 49,04 proc., w Danii 45,4 proc., w Wielkiej Brytanii 42,3 proc., podczas gdy w Grecji 4,9 proc., na Cyprze 3,3 proc., a w Italii 14,9 proc. i w Szwajcarii 13,3 procent. Dzieciom tym pozwolono żyć, ale nie dano im miłości.
Wybitnym dowodem upadku kultury jest niezdolność do związania się trwałym węzłem miłości i wierności. Uwidacznia się to w dużym procencie rozbitych małżeństw. Co 30 sekund rozpada się małżeństwo. W ciągu 25 lat liczba rozbitych małżeństw wzrosła o 396 365, czyli o 55 procent. Rekord bije pod tym względem Hiszpania, gdzie wzrost ów sięga 326 proc. (!), na drugim miejscu jest Portugalia (89 proc.) i Włochy (62 proc.). W ciągu 15 lat zostało rozbitych przeszło 13 milionów małżeństw i zniszczonych ognisk domowych dla 21 milionów dzieci. Ogólnie w Europie co drugie małżeństwo ulega rozpadowi.
Dokument zwraca uwagę na pewien wzrost „ognisk domowych”, czyli rodzin względnie „gospodarstw domowych”. W ciągu 21 lat (1980-2001) przybyło 30 milionów ognisk, co oznacza wzrost o 23,8 procent. Zmniejszyła się jednak przeciętna liczba osób zamieszkałych w tych ogniskach: z niemal trzech (2,82) do 2,4 na jedno ognisko. W tym na Słowenię przypada 3,1 osób, Polskę – 3,1, Cypr – 3, Hiszpanię – 2,9. Ogólnie dokument stwierdza, że „problemy rodziny w Europie zaostrzyły się w ostatnich latach”. Przypomina się przy okazji, że troska o rodzinę leży w kompetencji państw członkowskich (33 art. Karty Praw Podstawowych). Równocześnie „Komisja Ekonomiczna i społeczna Europy poleca Unii Europejskiej, by zachęcała państwa członkowskie do włączenia rodziny w kontekst swojej polityki ekonomicznej i społecznej” (Dictamen CESE 423/2007). W niektórych krajach odpowiedzialność za rodzinę powierza się specjalnym instytucjom także o randze ministerstwa. W sumie Europa przeznacza 27 proc. swego budżetu na wydatki socjalne, z czego 7,5 proc. przypada na wspieranie rodzin. Najwięcej funduszy pochłaniają wydatki na zdrowie i ubezpieczenie, jednak „rodzina powinna cieszyć się priorytetem w tym zakresie”. Polska w tym aspekcie znajduje się na szarym końcu (niecały 1 proc.). Nie wchodzę w dalsze szczegóły obliczeniowe, pozostawiając to specjalistom.

Bez rodziny nie ma społeczeństwa

Sytuacją rodziny zajął się także publicysta amerykański, o. John Flynn3. Podsumowując wydarzenie, jakim był Kongres Rodzin w Warszawie, przytoczył zdanie ministra Romana Giertycha streszczające w dużym stopniu znaczenie kongresu i oczywiście rodziny. Roman Giertych powiedział na kongresie, że „rodzina jest życiem. Bez rodziny nie istnieje państwo, nie istnieje rząd, nie istnieje po prostu nic”. Ojciec John Flynn zajął się głównie sytuacją rodziny w Ameryce, która, jak się okazuje, jest nieco lepsza niż w Unii Europejskiej. Jeden problem zgłębił bardziej szczegółowo. Mianowicie wykazał, że wzrost liczby urodzeń pozamałżeńskich posiada konsekwencje nie tylko dla życia poszczególnych jednostek, ale także burzy pewną istotną strukturę społeczną zależną bezpośrednio od rodziny: mianowicie przyczynia się do powstania nowej „kasty” społecznej o niższym poziomie ekonomicznym i kulturalnym, co ma dalekosiężne skutki społeczne i polityczne. Flynn nawiązał do tekstu Deklaracji kongresu w Warszawie, która wzywa do przyjęcia prawdy o rodzinie jako rzeczywistości fundamentalnej, pochodzącej od Boga Stwórcy. Warto przy okazji wspomnieć, że Deklaracja Warszawska w dużym stopniu zgadza się z tezą zawartą w książce Allana Carlsona i Paula Mero pt. „The Natural Family. A Manifesto” (Dallas 2007), zaprezentowanej na kongresie.
Mówiąc o tych sprawach, mam także na uwadze pewne cenne wypowiedzi publikowane zwłaszcza w „Naszym Dzienniku” na temat postulatów pod adresem polityki rodzinnej, która męczy się w ciężkim porodzie i nie może ujrzeć światła dziennego w takiej postaci, w której dałoby się u niej rozpoznać cechy człowieczeństwa. Obawiam się, że do świadomości polityków wciąż nie może przeniknąć prawda, iż polityka rodzinna to jest po prostu polityka Narodu prowadzona na poziomie państwa, w której rodzina stanowi pierwszy i właściwy podmiot całej polityki społecznej, ekonomicznej, kulturowej, bez której życie ludzkie po prostu nie może osiągnąć poziomu odpowiadającego godności człowieka. Należy odłożyć do lamusa i wyrzucić na śmietnik takie projekty polityki rodzinnej, które są tylko marginesem polityki socjalnej i traktują rodzinę jak ubogiego przybłędę i żebraka niewiadomego pochodzenia, któremu należy się jałmużna czy ochłap rzucony „odgórnie” na odczepne. Wzory polityki rodzinnej proponowane w kontekście przedawnionej filozofii socjalistycznej, liberalnej, pozytywistycznej czy „ekonomistycznej” wyrażają pogardę dla tej fundamentalnej wspólnoty, od której zależy ludzki profil całej społecznej kultury. Coś zasadniczo powinno się zmienić w naszym rządzie w tej dziedzinie albo dysputy parlamentarne toczone nadal nie będą się różnić od młócenia plew (bez aluzji do zawartości mózgów pewnych posłów).

Czy Unia uratuje rodzinę

Trzeba lojalnie przyznać, że wspomniany dokument Instytutu Polityki Rodzinnej po szczegółowym opisie sytuacji rodziny w Europie formułuje dość rozsądne wskazania (postulaty) pod adresem polityki rodzinnej na poziomie państwowym. Podstawowy postulat brzmi: „Pobudzić do rozwoju polityki państwowej (politicas publicas) zwróconej ku rodzinie (con „perspectiva de Familia”) w Europie i wprowadzić prawdziwą i skuteczną politykę rodzinną rozumianą integralnie i mającą charakter uniwersalny”. Ten ogólny postulat zostaje w dokumencie sprowadzony do bardziej konkretnych wymagań: 1. Przywrócić rodzinie priorytet w kontekście polityki; 2. Wcielić „perspektywę rodzinną” we wszystkie działania polityczne i programy Unii Europejskiej; 3. Uznać i promować prawa rodziny we wszystkich zakresach, z podkreśleniem priorytetu opieki i wychowania dzieci; 4. Popierać zbieżność polityki rodzinnej (różnych) narodów, unikając dyskryminacji poszczególnych krajów; 5. Pobudzać (popierać) równość szans wśród rodzin europejskich, unikając dyskryminacji ze względu na liczbę dzieci, poziom dochodów, podział wpływów itd. Cała ta polityka ma się realizować przy pomocy odpowiednich organizacji, dotacji budżetowych, planów, środków i praw w tym celu stanowionych. Realizacji tej polityki mają przyświecać zasady sformułowane następująco: „należy promować rodzinę jako instytucję, pielęgnując samą ideę rodziny i popierając kulturę i sprzyjające rodzinie środowisko, co pozwoli rodzinie stawić czoło zadaniom każdego dnia; (należy) pomagać rodzicom, aby mogli posiadać tyle dzieci, ile chcą, integrując w sposób autentycznie ludzki i konstruktywny poszczególne dziedziny pracy, rodziny i życia osobistego; należy pomagać przezwyciężać kryzysy rodzinne; należy uznać fundamentalne prawo rodziców do wychowania swoich dzieci; popierać aktywne uczestnictwo rodziców i stowarzyszeń, zaradzając poprzez konkretne normy określonym potrzebom rodzin”.
Aby promować rodzinę jako instytucję, dokument proponuje: 1. „Stworzenie Instytutu Rodziny (Instituto para la Perspectiva de Familia) w łonie Komisji Europejskiej dla popierania priorytetu polityki rodzinnej wśród krajów Unii Europejskiej w celu zagwarantowania, by całe ustawodawstwo europejskie miało na uwadze rodzinę jako podstawę społeczeństwa wraz z jej prawami i funkcjami, które powinny być respektowane i popierane; 2. Nalegać na państwa członkowskie Unii Europejskiej, aby ustanowiły „Ministerstwo Rodziny” z odpowiednim zakresem kompetencji organizacyjnej i budżetowej dla rozwoju, promocji i ochrony rodziny w Europie; 3. Opracować „Zieloną Księgę” na temat rodziny w Europie, która zawierałaby analizy dotyczące różnych problemów rodziny w Europie, ich przyczyn i konsekwencji, oraz proponowałaby rozwiązania alternatywne wspomnianej problematyki; 4. Popierać ustanowienie „Europejskiego Paktu” na temat rodziny wśród polityków, działaczy społecznych i instytucji zajmujących się rodziną, zgodnie z zaleceniem Europejskiej Komisji Ekonomicznej i Społecznej (Dictamen CESE 423/207); 5. Uruchomić na nowo „Obserwatorium Rodziny” przy udziale społeczeństwa dla dokonywania analiz sytuacji i rozwoju rodziny w Europie, by kontrolować działania polityczne (polityki rodzinnej) z punktu widzenia ich skierowania ku perspektywie rodziny; 6. Organizować kampanie wrażliwości społecznej w celu tworzenia środowiska i kultury sprzyjającej rodzinie, podnoszącej wartość dziecka i macierzyństwa; 7. Wcielać w dyrektywy (statuty, kodeksy) europejskie, dotyczące środków społecznej informacji, kryteria szacunku i poparcia dla rodziny, jak też tworzyć „Niezależne Rady Środków Audiowizualnych”, które miałyby między innymi ochraniać dzieci i rodziny; 8. Naciskać na rządy, domagając się odpowiednich dotacji dla rozwoju rodziny (?); 9. Wypracować większą zgodność pomiędzy poszczególnymi krajami w zakresie działań chroniących rodziny (?); 10. Opracować środki wsparcia dla kobiet w ciąży i dla macierzyństwa (głównie na poziomie pomocy społecznej); 11. Wzmocnić zbieżność skarbową w Europie (politykę finansowo-podatkową), dostosowując ją do „perspektywy rodziny” [następują szczegółowe postulaty 12-15 na temat zharmonizowania życia rodziny i warunków pracy]; 16. Uznać wychowanie jako fundamentalne prawo rodziny (nie jako usługę publiczną); 17. Stworzyć portal internetowy EuroFamilias w służbie rodzin europejskich”.

Na piasku czy na skale

Można uznać pozytywny charakter powyższych postulatów pod adresem polityki rodzinnej sformułowanych przez Instytut Polityki Rodzinnej UE. Można z uznaniem wyrazić się o pani przewodniczącej, która wciąż wierzy, że rodzina posiada w sobie energię pozwalającą oprzeć się współczesnym wyzwaniom i naciskom. Tak jakby cytowała adhortację „Familiaris consortio”, w której napisano: „?rodzina jeszcze dzisiaj posiada i wyzwala potężne energie, które są zdolne wyrwać człowieka z anonimowości, podtrzymać w nim świadomość godności własnej, wzbogacić go głębokim człowieczeństwem itd.” (FC 43). Jest tylko jedna mała różnica. Kiedy „Familiaris consortio” woła o „odzyskanie powszechnej świadomości prymatu wartości moralnych”, od czego zależy „rozwój osoby ludzkiej w całej jej wewnętrznej prawdzie, w jej wolności i godności” (FC 8), to w Raporcie Instytutu Europejskiego i w postulatach jest mowa tylko o elementach polityki i kultury funkcjonujących poza obszarem prawdy antropologicznej i moralności. Moralność Europy podobna jest do wegetacji zielonych pędów na ściętym pniu. Nie pomogą najbardziej subtelne i przemyślane projekty promocji rodziny, jeśli człowiek budujący rodzinę nie ma świadomości swego pochodzenia (stworzenie na obraz Boży), swego celu (powołanie do zjednoczenia z Bogiem) i swej drogi (uczestnictwo w Misterium Paschalnym w Chrystusie i Kościele).
Wielkim nieszczęściem dla Europy i zwłaszcza dla rodziny w Europie było to, że politycy i działacze uwierzyli, iż życiem można kierować wyłącznie w oparciu o kryteria naukowe, dotyczące eksploatacji popędu seksualnego i kontroli urodzeń przy pomocy metod fizjologicznych, chemicznych, mechanicznych i chirurgicznych. Ponadto w klimacie sekularyzmu, relatywizmu, hedonizmu i nihilizmu dla ludzi stały się zupełnie niezrozumiałe takie pojęcia, jak czystość, wstrzemięźliwość, miłość, wierność, ojcostwo, macierzyństwo, braterstwo, solidarność. Ogłupiająca propaganda mediów sterowanych przez pewne określone ośrodki popchnęła masy bezkrytycznej młodzieży na tory poszukiwania taniej rozkoszy, zysku i kariery, zabijając w nich poczucie osobowej godności i odpowiedzialności za świętość miłości i świętość daru życia. Rosnąca plaga aborcji, maskowana w swojej prawdziwej skali metodami ukrywającymi zamach na życie za zasłoną „antykoncepcji”, jest barometrem dramatycznego upadku kultury moralnej w dziedzinie płci i płodności. W tym kontekście człowiek jest mordercą lub (ten człowiek poczęty) ofiarą przemocy. Powtarzam, w takim klimacie moralnym rodzina nie ma szans pomimo bardzo pozytywnie brzmiących zachęt i postulatów pani Loli Velarde.
Jeżeli chce się uratować rodzinę, to w pierwszym rzędzie należy rozwiązać Unię Europejską i przywrócić w Europie panowanie prawa Bożego (prawa moralnego), które cyniczne i arogancko zostało wyrzucone przez opanowany przez masonów Parlament Europejski. Podobno w Parlamencie Europejskim znajduje się 60 proc. masonów, których zasługą jest to, że ten parlament uchwala z zapałem wszelkie ustawy, które są „przeciw rodzinie, przeciw bioetyce, przeciw nauce Kościoła, nawet przeciw prawu naturalnemu. To dlatego oni odrzucili Rocco Buttiglionego”4. Rodziny nie uratują szczątki tradycji i pojęć moralnych zachowane gdzieniegdzie w nieoficjalnych rezerwatach chrześcijańskiej kultury. Należy zlikwidować w Europie ogniska demoralizacji i wszelkiej zgnilizny promujące pornografię, prostytucję, homoseksualizm, hodowlę embrionów w celach ekonomicznych, klonowanie i inne podłości pod szyldem „praw człowieka” i pod pretekstem popierania „postępu” reprodukcyjnego. Musi być na nowo wiadomo, że życie i zadanie jego przekazywania zostało raz na zawsze uregulowane prawem Bożym.
Europie potrzeba powrotu do Chrystusa i do Ewangelii. Dopiero wtedy także rozum ludzki zacznie działać prawidłowo, odkrywając we wnętrzu sumienia pokłady prawdy moralnej złożone tam mocą daru stworzenia. Według Roberta Spaemanna, Europa jest opanowana przez pychę, która nie chce uznać ponadrozumowego źródła prawa. Pomysł, że samo społeczeństwo ustanawia prawa, nawet te fundamentalne, narzucając tym samym owe prawa następnym pokoleniom, „stanowi szczególną formę tyranii umarłych w stosunku do żywych. Jedynie wtedy, gdy godność ludzka ma swoje źródło w Bogu i jeżeli wszystkie pokolenia są równe przez związek z tym Boskim początkiem, obrona ludzkiej godności będzie wolna od ingerencji z zewnątrz. Z tego względu wyraźne odniesienie do Boga w konstytucji europejskiej jest ważne i pożądane, także dla tych, którzy nie wierzą w Boga, ale wiedzą, do czego są zdolni ludzie, którzy wierzą, że wszystko zależy tylko od ich zgody. „Jeśli Boga nie ma – napisał Dostojewski – wszystko jest dozwolone””5. Rodzina może się odrodzić jedynie w oparciu o te moce, które pochodzą z Daru Stwórcy i z Ofiary Chrystusa. Bez tego Europa coraz bardziej będzie się zamieniała w cmentarzysko życia ludzkiego, grobowiec miłości i w stos gruzów tego wszystkiego, co składa się na cywilizację.

ks. prof. Jerzy Bajda

1 L’emergenza famiglia scuote l’Europa, „Zenit”, 31 maja 2007.
2 Relazione sull Evoluzione della Famiglia In Europa 2007; tekst w języku hiszpańskim: http://www.ipfe.org/Informe Evolucion Familia Europa UE27 2007.pdf.
3 Le conseguenze di una famiglia indebolita, „Zenit”, 3 czerwca 2007.
4 Manuel Guerra, La trama masonica, Styria Ediciones; cytowane za: „Zenit”, Masoneria, laicismo e cattolicesimo, 31 maja 2007.
5 Robert Spaemann, La visione di una societa post-secolare, odczyt wygłoszony 29 maja 2007 na Uniwersytecie Europejskim w Rzymie, „Zenit”, 2 czerwca 2007.

drukuj