Ukraińcy budują panteon ludobójcom
Lotnisko we Lwowie będzie nosiło imię króla Daniela Halickiego, a nie
zbrodniarza Stepana Bandery, jak domagali się lwowscy radni z nacjonalistycznej
partii Swoboda, którzy wykorzystując zdecydowaną przewagę w radzie, chcieli
przeforsować swój pomysł.
Trudno się zatem dziwić, że kolejna próba gloryfikacji
zbrodniarza i ludobójcy odpowiedzialnego za wymordowanie w latach 1939-1948
ponad stu tysięcy Polaków wywołała burzę i stanowczy sprzeciw zarówno Polaków
zamieszkałych na Ukrainie, jak i środowisk kresowych w Polsce, którzy uznali to
za skandal i prowokację. Twórca i jeden z przywódców OUN, którego zbrojnym
ramieniem była UPA, kojarzy się bowiem z ludobójstwem na Polakach z Wołynia i
Wschodniej Galicji, gdzie zamordowano tysiące osób.
Szyki radnym Swobody, którzy już zacierali ręce na myśl, że ideolog ukraińskiego
szowinizmu będzie patronował lwowskiemu lotnisku, pokrzyżował mer Lwowa Bogdan
Sadowy. Na jego wniosek ukraiński rząd nadał miejscowemu lotnisku imię króla
Daniela Halickiego. Argumentując tę decyzję, wicepremier Ukrainy Borys
Kolesnikow – odpowiedzialny za przygotowania do Mistrzostw Europy w piłce nożnej
Euro 2012 podkreślił, że ta neutralna nazwa nie będzie dzielić Ukrainy i Polski.
Owszem, dobrze się stało, że nacjonalistycznej części lwowskich radnych ktoś
ostatecznie wybił z głowy pomysł gloryfikacji bandyty, który jako terrorysta ma
na rękach krew. Tymczasem niebezpieczne jest to, że tendencje nacjonalistyczne,
za którymi idzie gloryfikacja Bandery i jego towarzyszy, odradzają się i są na
Ukrainie na porządku dziennym. Przykładem może być chociażby honorowe
obywatelstwo czy nadawanie ulicom nazw Stepana Bandery czy Romana Szuchewycza,
m.in. w Jaworowie, Nowojaworowsku, w Żółkwi czy w Borysławiu. To przecież nic
innego jak próba zakłamania historii, budowania panteonów ludobójcom i dowód, że
wciąż żywe są starania, by triumfowali kaci, a nie ich ofiary. To także wynik
skutecznych działań nacjonalistycznych środowisk ukraińskich, które prowokują
Polaków.
Na tych przykładach widać jednoznacznie podejście części Ukraińców, którzy
współpracę z Polską opierają wyłącznie na własnym interesie i zawsze próbują
postawić na swoim. W ramach tzw. strategicznego partnerstwa nie przeszkadza im
także to, że Najwyższy Sąd Administracyjny w Kijowie decyzją z 12 stycznia br.
uznał za nieważny dekret poprzedniego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki o
uznaniu przywódcy OUN-UPA Stepana Bandery za bohatera Ukrainy oraz fakt, że
rezolucję krytyczną wobec decyzji Juszczenki wydał Parlament Europejski. W
atmosferze heroizacji OUN-UPA rośnie młode pokolenie Ukraińców.
Mariusz Kamieniecki
