Uderza ze strachu przed odpowiedzialnością

Radosław Sikorski jest szefem rozpoczętej faktycznie kampanii przed
wyborami parlamentarnymi w Polsce. Wykorzystywanie w tej kampanii prawdziwego
nieszczęścia, którego doświadczył kraj sąsiadujący z Unią Europejską, napawa
ogromnym niesmakiem.

Tak jak w przypadku wielu innych wystąpień Sikorskiego czuję powód do
głębokiego zażenowania, tym bardziej że komentowane słowa wypowiada urzędujący
minister spraw zagranicznych w czasie oficjalnej wizyty w jednym z ważnych
krajów europejskich, na spotkaniu z dziennikarzami. To tworzy określony
wizerunek Polski. Najwyraźniej Radosławowi Sikorskiemu zależy na tym, aby
Polska, sprawująca obecnie przewodnictwo w Unii Europejskiej, postrzegana była
jako kraj, w którym rzeczywiście trzeba "dorżnąć watahy", gdzie jest jakaś
"oszalała prawica", która powinna zostać zlikwidowana według receptury ministra
Sikorskiego.
Swoją wypowiedź minister wygłosił tuż przed publikacją raportu ministra Jerzego
Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej. Uważam, że treść raportu wpisze się w
kampanię wyborczą, a tym, który kreśli jej scenariusz, jest minister Sikorski.
Zgodnie z całą kampanią nienawiści Platformy Obywatelskiej, trwającą właściwie
od 2005 r., kiedy to wygrał "niewłaściwy" kandydat na urząd prezydenta, czyli
śp. Lech Kaczyński zamiast Donalda Tuska, także ta ostatnia wypowiedź w
kontekście wyborów, a także ogłoszenia raportu ministra Millera służy jednemu
celowi. Dobrze streszcza go powiedzenie, że PO zachowuje się tak, jakby
traktowała opozycję, swoich przeciwników politycznych, i kilkadziesiąt procent
społeczeństwa polskiego jak "klatkę z małpami", w którą należy od czasu do
czasu, a nawet często, uderzać pałką, aby "małpy szalały". Myślę, że to jest
strategia ministra Sikorskiego – uderzać agresją, haniebnymi pomówieniami, jak
to wypowiedziane w Londynie, fałszywymi albo nie całkiem prawdziwymi wnioskami z
różnych oficjalnych orzeczeń, raportów czy wyroków, aby pobudzić opozycję i dużą
część społeczeństwa do złości, desperacji, gniewu. Dlatego proponowałbym
wyciągnąć taki wniosek: nie dajmy się sprowokować! Niech uderzają, skoro muszą,
skoro taka jest ich strategia, w "klatkę", do której usiłują nas zamknąć. My
powinniśmy zachowywać się jak najspokojniej, realizując własne plany uratowania
Polski przed tymi, którzy próbują zamknąć ją, czyli nas, w klatkach.
Z wypowiedzi ministra Sikorskiego przebija też strach przed utratą władzy. Bo
nikt tak dobrze nie zna prawdziwego stanu polskiego państwa, gospodarki, a
raczej jej zapaści, zwłaszcza zapaści finansów państwa pod rządami ministra Jana
Vincenta-Rostowskiego, stanu infrastruktury kierowanej przez nagradzanego
kwiatami ministra Cezarego Grabarczyka czy skarbu pod rządami Aleksandra Grada.
A przecież do takiej sytuacji doprowadziły obecne władze. To jest właśnie powód
ich strachu związanego z odpowiedzialnością za ten stan, której nie da się już
przerzucić na śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego…

 

Prof. Andrzej Nowak, historyk,
rosjoznawca i sowietolog z
Uniwersytetu Jagiellońskiego,
redaktor naczelny dwumiesięcznika "Arcana:
 

 

drukuj