Uchwalamy, że nie istniejecie
Projekt uchwały Bundestagu o stosunkach polsko-niemieckich nie powinien
zostać zaakceptowany przez Warszawę. Mimo że niemieccy politycy wypowiadają się
o nim w samych superlatywach, Polacy mieszkający w Niemczech stawiają sprawę
jasno: uchwała w takim kształcie nie rozwiąże żadnego z nabrzmiałych problemów.
Formuła uchwały podtrzymuje konwencję braku symetrii w traktowaniu Polaków w
Niemczech w stosunku do tego, jak traktowani są Niemcy mieszkający w Polsce.
Toteż prof. Piotr Małoszewski, szef Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech,
wytyka, że w projekcie próbuje się – poprzez sztuczki słowne – uciec od uznania
istnienia przedwojennej polskiej mniejszości narodowej w tym kraju; nie ma też
mowy o przyznaniu takiego statusu Polakom mieszkającym tam obecnie. – W
proponowanym przez niemiecką stronę tekście cały czas błędnie mówi się jedynie o
obywatelach pochodzenia polskiego – stwierdził Piotr Małoszewski. Ten zabieg
jest stosowany zresztą od dawna w licznych publikacjach prasowych, gdy pisze się
o grupie obywateli niemieckich o polskich korzeniach.
Także przedstawienie współczesności przez stronę niemiecką pozostawia wiele do
życzenia. – Niemcy w projekcie w ogóle nie wspominają o organizacjach
polonijnych, jakie teraz tu istnieją, ani o ich pracy, natomiast piszą o jakichś
towarzystwach niemiecko-polskich – zauważa profesor.
Marek Wójcicki, prezes Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła, jest
przekonany, że celowo pominięto aktywnie działające polskie organizacje. – Tekst
wymienia niektóre polsko-niemieckie organizacje, takie jak Jugendwerk (wymiana
młodzieży), wybrane fundacje polsko-niemieckie, a także pismo "Dialog", które
jest wydawnictwem wspomaganym intensywnie przez niemieckie MSZ, przy czym ten
projekt nie ma nic wspólnego z traktatem polsko-niemieckim, podobnie jak
Deutsch-Polnische Gesellschaft, o którym też się w projekcie wspomina –
stwierdził Wójcicki. – Niemcy zapomniały wymienić najważniejsze polskie
organizacje, o których jest mowa właśnie w traktacie – puentuje.
Małoszewski wskazuje, że dokument wyolbrzymia z kolei sprawy dotyczące
mniejszości niemieckiej w Polsce. – Co oburzające, poucza się tu polski rząd,
jak ma zrobić polski rozrachunek z przeszłością. Nie ma natomiast ani śladu
bicia się w piersi za to, co Niemcy wyrządziły Polakom – dodaje.
Jak już informowaliśmy, nie brak też innych mankamentów, takich jak
nieuprawnione zrównanie kwestii przymusowej asymilacji Niemców w okresie
komunistycznym w Polsce i mordowania Polaków przez nazistów w III Rzeszy. –
Enigmatycznie i małostkowo ujmuje się, w jaki sposób władze niemieckie
bestialsko postąpiły w Polakami – stwierdza Małoszewski. A przede wszystkim na
temat rehabilitacji represjonowanych przez nazistów członków przedwojennej
mniejszości polskiej w projekcie jest zaledwie jedno zdanie.
Po polsku w Polsce
Profesor Piotr Małoszewski, który jest zarazem przewodniczącym Chrześcijańskiego
Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech, wskazuje,
że siedmiostronicowy projekt końcowy uchwały (z datą 24 maja) nie wspomina o
konkretnych projektach wspomagających polską kulturę i naukę języka polskiego. –
Nie ma w tym dokumencie tego, co dla nas najważniejsze. Projekt jest dla Polonii
nie do przyjęcia – zaznacza Małoszewski. I wyraża nadzieję, że władze w
Warszawie nie zaakceptują go w takiej formie.
W jednym z punktów uchwała podejmuje wątek aktywnego wspierania kultury
niemieckiej w Polsce. Podczas polsko-niemieckich rozmów "okrągłego stołu"
pojawiło się w związku z tą sferą wiele wniosków skierowanych do strony
polskiej, m.in. wskazania, jak poprawić formy nauczania języka niemieckiego w
Polsce, postulat powstania niemieckojęzycznej telewizji i radia. – A nam w
Niemczech proponuje się co najwyżej powstanie jakiejś gazetki lub strony
internetowej. Przecież to jest usankcjonowanie braku symetrii – zwraca uwagę
Piotr Małoszewski.
Wójcicki zauważa, że w uchwale niejako marginalizuje się tragiczne losy Polaków
w okresie II wojny światowej, wykorzystując do tego dramat ludności żydowskiej.
"Ciemny rozdział polsko-niemieckiej historii już jest poza nami, ale będzie
zawsze pozostawał w pamięci. Napadając na Polskę, Niemcy rozpoczęły drugą wojnę
światową. Miliony ludzi straciło życie w wyniku barbarzyńskiej okupacji.
Holokaust zgasił także w Polsce miliony ludzkich istnień i rozkwitającą żydowską
kulturę" – napisano w dokumencie. – Czytając to sformułowanie, można było
odnieść wrażenie, że straty ponieśli tylko Żydzi – stwierdził Wójcicki.
Uchwała, która w założeniu miała zrehabilitować przedwojenną polską mniejszość
narodową, a w rzeczywistości nie używa nawet sformułowania "polska mniejszość",
rodzi się w bólach. Tymczasem przewodnicząca BdV Erika Steinbach na spotkaniu
ziomków Prus Wschodnich w Erfurcie oficjalnie zażądała od niemieckiego rządu
ustanowienia narodowego święta "Pamięci Wypędzonych".
Waldemar Maszewski, Hamburg
*******************
Tezy projektu końcowego uchwały Bundestagu "Deutschland und Polen –
Verantwortung aus der Geschichte, Zukunft in Europa"
1. Wstęp nawiązuje do podpisania 20 lat temu traktatu polsko-niemieckiego o
dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Mówi się o wspólnym dążeniu Polski i
Niemiec do tego, aby narody zjednoczonej Europy zawsze ze sobą ściśle
współpracowały. Uchwała nawiązuje do traktatu lizbońskiego (art. 2), który
podejmuje temat praw człowieka do wolności, demokracji oraz należenia do
mniejszości.
2. W akapicie dotyczącym historii czytamy o napadzie Niemiec na Polskę, który
rozpoczął II wojnę światową. Jednocześnie autorzy projektu piszą o holokauście.
3. Niemiecka mniejszość w Polsce i obywatele niemieccy pochodzenia polskiego
mają stanowić pomost porozumienia pomiędzy narodami niemieckim i polskim.
4. W jednym zdaniu uchwała zajmuje się problemem rehabilitacji przedwojennej
mniejszości polskiej, zwanej tu grupą o polskim pochodzeniu. Stwierdza się, że w
obozach koncentracyjnych naziści zabili wielu obywateli polskiego pochodzenia i
zakazali działalności ich organizacji, Bundestag chce te ofiary uczcić i
zrehabilitować. Pada deklaracja zbudowania centrum dokumentacji w Bochum, biura
Polonii w Berlinie i stworzenia obywatelom o polskich korzeniach możliwości
rozwoju kulturalnego oraz zagwarantowania im językowej tożsamości.
5. Niemcy w projekcie domagają się, żeby Polacy – podobnie jak tego oczekują ze
strony Niemców – także zajęli się kwestią przymusowej asymilacji niemieckiej
mniejszości w Polsce ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji Ślązaków.
6. Projekt podnosi temat współpracy politycznej obydwu rządów. W tym kontekście
powraca się do konieczności ożywienia Trójkąta Weimarskiego. Czytamy także o
wspólnej roli Polski i Niemiec w kształtowaniu polityki wschodniej Europy, o
współpracy obydwu krajów w ramach NATO. Jest także wzmianka o uczestnictwie w
misjach pokojowych.
7. Kwestie gospodarcze i ochrony środowiska, z akcentem na handel z Niemcami, a
także interes niemiecki – aby Polska jak najszybciej weszła do strefy euro. Jest
w tym kontekście mowa również o bezpieczeństwie energetycznym, za to ani słowa o
Gazociągu Północnym.
8. Punkt o wymianie kulturalnej i naukowej. Jako przykład takiej współpracy
pojawia się tytuł magazynu "Dialog".
9. Na koniec projekt zaleca rządowi niemieckiemu wprowadzenie w życie
wymienionych wyżej punktów uchwały. Streszczono najważniejsze postulaty ujęte w
uchwale, z jednym wyjątkiem. Posłowie nie przypominają rządowi postulatu
dotyczącego rehabilitacji przedwojennych "obywateli niemieckich polskiego
pochodzenia".
oprac. WM
