Tymoszenko znowu sądzona

W Charkowie rozpoczął się kolejny proces byłej premier Ukrainy Julii
Tymoszenko. Prokuratura zarzuca jej machinacje finansowe z lat 90., gdy
kierowała firmą handlującą gazem.

Tymoszenko odbywa już w kolonii karnej pod Charkowem wyrok siedmiu lat
więzienia za nadużycia przy zawieraniu umów gazowych z Rosją w 2009 roku. Teraz
grozi jej 12 lat. – Julia Tymoszenko oskarżona jest o oszukiwanie i okradanie
narodu ukraińskiego. Nikt nie stoi ponad prawem bez względu na to, jakie
stanowiska zajmował – oświadczył na początku procesu prokurator Wiktor Łobacz.
Tymczasem obrońcy i zwolennicy byłej premier uważają, że jej sprawa ma wymiar
polityczny, a celem jest zamknięcie ust głównej przeciwniczce prezydenta Wiktora
Janukowycza. – Prokurator pozwala sobie na przekręcanie faktów i wyrażanie ocen
politycznych – odparł jeden z adwokatów Tymoszenko, Serhij Własenko. Swoje
zastrzeżenia wyraził także obecny w Charkowie przedstawiciel Francji ds. praw
człowieka Fran÷ois Zimeray. – To, co zobaczyłem, to absurd. Polityczna motywacja
oskarżenia nie budzi wątpliwości – powiedział w sądzie dziennikarzom.

Zdaniem prokuratury, Tymoszenko ponosi odpowiedzialność za przestępstwa
finansowe dokonane przez firmę Jednolite Systemy Energetyczne Ukrainy (JSEU), na
której czele stała w latach 1995–1997. Wśród stawianych jej zarzutów, jak
wylicza PAP, wymieniono: uchylanie się od płacenia podatków na kwotę ponad 4,7
mln hrywien (1,95 mln złotych), wyłudzenie z budżetu państwa ponad 25 mln
hrywien (10,4 mln złotych) w ramach zwrotu podatku VAT, fałszowanie dokumentów
służbowych, a także uchylanie się od spłaty 681 tys. hrywien (ok. 283 tys.
złotych) podatku dochodowego.

Sama oskarżona nie bierze udziału w rozprawie, gdyż nie pozwala jej na to
stan zdrowia. W sądzie jest za to jej córka Jewhenija. Była premier od miesięcy
uskarża się na silne bóle kręgosłupa. Niemieccy lekarze z kliniki Charite
orzekli, że stan jej zdrowia nie pozwala na udział w procesach sądowych, i
powtórzyli, iż wymaga ona leczenia w specjalistycznym szpitalu. Ponadto, jak
zauważa wczorajszy "Frankfurter Allgemeine Zeitung", niemieckie MSZ zarzuciło
Ukrainie stosowanie tortur wobec byłej premier. W związku z tym, zdaniem gazety,
Berlin może w odpowiedzi zagrozić Kijowowi sankcjami, co do których – jak
twierdzi "FAZ" – mają być już prowadzone konsultacje z Polską i USA.

Marta Ziarnik

drukuj