– Tygodniowy przegląd mediów – Michnikowszczyzna kontra Ojczyzna

W tym tygodniu „Gazeta Wyborcza” codziennie piętnowała księży
biskupów. Pod ostrzałem znaleźli się: ks. bp Kazimierz Ryczan z Kielc i ks. bp
Stanisław Napierała z Kalisza. Powodem oburzenia dziennikarzy „GW” były homilie
wygłoszone z okazji uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski 3 maja
br. Księża biskupi m.in. zwrócili w nich uwagę na szkodliwą dla Polski
działalność niektórych polskojęzycznych mediów, „które zatruwają duszę
Narodu”.

– „Bp Kazimierz Ryczan nie widzi potrzeby, by w Polsce po tragedii
smoleńskiej zapanowała zgoda” – napisała we wtorek Katarzyna Wiśniewska.
Publicystka „Gazety Wyborczej” podkreśliła, że „hierarcha dołączył do chóru
ludzi wykorzystujących tragedię w Smoleńsku do celów
politycznych”.
Dziennikarze „GW” nie omieszkali zaznaczyć, że „z kazaniami
bp. Ryczana i bp. Napierały kontrastowały słowa abp. Józefa Życińskiego”. Być
może stało się tak za podpowiedzią Kazimierza Kika, politologa z Uniwersytetu
Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Kochanowskiego, który w wypowiedzi
zamieszczonej w kieleckim wydaniu „Gazety Wyborczej” stwierdził m.in.: „Dobrze
byłoby przeciwstawić dwa wystąpienia, biskupa Ryczana i arcybiskupa Życińskiego.
Słowa Ryczana świadczą dobitnie o tym, iż polski Kościół jest nadal głęboko
podzielony. W słowach arcybiskupa Życińskiego widzimy Kościół nowoczesny,
otwarty dla wszystkich Polaków, odrzucający możliwość instrumentalnego
traktowania wartości zawartych w dekalogu. Arcybiskup Życiński przypomina, że
Królowa Polski jest bezpartyjna. Po drugiej stronie stoi biskup Kazimierz
Ryczan. Jest przedstawicielem kościoła partyjnego, głęboko zaangażowanego
politycznie, z niechęcią patrzącego na procesy modernizacji kraju…”. No cóż…
Odnoszę wrażenie, że w tej wypowiedzi pan Kik po prostu odwrotnie wstawił
nazwiska…

– „Słowa biskupa kieleckiego Kazimierza Ryczana podczas kazania
3 maja
wywołały burzę. Jedno jest pewne – podzieliły ludzi” – stwierdził we wtorek
Marek Maciągowski na łamach kieleckiej gazety „Echo Dnia”. Szkoda, że pan
Maciągowski nie napisał, w jaki sposób uzyskał tę pewność. Zwłaszcza że w
homilii ordynariusz kielecki wystąpił przeciw „rozbiciu”, wzywał do
ponadpartyjnej współpracy i „stworzenia wspólnej wizji rozwoju”.

– W środę „Gazeta Wyborcza” strofowała kolejnych biskupów, z których wielu –
zdaniem publicystek tego pisma – „pozwoliło sobie na polityczne przemówienia nad
grobami”. Wtórował im prof. Tomasz Nałęcz, polityk SdPl, który – odnosząc się do
wypowiedzi „niektórych duchownych” – zwrócił uwagę, że „tu i ówdzie pojawił się
element jątrzenia”. Poza ks. abp. Sławojem Leszkiem Głódziem innych nazwisk
jednak nie wymieniono…

– W czwartek od „Wyborczej” dostało się ks. abp. Marianowi Gołębiewskiemu.
Metropolita wrocławski naraził się pismu tym, że w wygłoszonej 3 maja br.
homilii użył takich słów jak „prawo” czy „sprawiedliwość”. Zdaniem Michała
Kokota, tym samym „zasugerował, że należy głosować na kandydata PiS”. Być może
autor publikacji założył, że owa myśl, jak każda powielana głupota, lepiej
utrwali się głowach tzw. intelektualistów sięgających po organ prasowy
michnikowszczyzny zazwyczaj ochoczo, jeśli tym razem, wyrażając dezaprobatę
wobec postawy metropolity wrocławskiego, „Gazeta Wyborcza” przywoła ks. bp.
Tadeusza Pieronka. Jak więc podkreślił, zdaniem emerytowanego biskupa diecezji
sosnowieckiej, „kazanie abp. Gołębiewskiego miało jednoznaczny charakter”. Gdyby
to nie przekonało czytelników, kilka stron dalej „Wyborcza” zamieściła niemal
cały list ks. abp. Józefa Życińskiego do wiernych archidiecezji
lubelskiej…

– Wróćmy jeszcze do środy. Tego dnia na łamach gazety „Polska. The Times” z
krytyką biskupich kazań wystąpiła również Arlena Sokalska. „W Biblii, dogmatach
nie ma słowa o polityce, o tym, na kogo wierny powinien głosować, a na kogo nie.
Kapłani dotykający bieżącej polityki zaczynają wiernych dzielić, a powinni ich
wspólnotę budować” – oburzała się publicystka.
Po pierwsze, jeśli chodzi o
Biblię, pani Sokalska powinna przyjrzeć się chyba uważniej starotestamentalnym
prorokom, którzy ostrzegali publicznie przed czyniącymi nieprawość. Po drugie,
polityka to odpowiedzialność i troska o dobro wspólne, o kształt życia
społecznego w naszej Ojczyźnie, warto w tym miejscu przytoczyć fragment
przemówienia do duchowieństwa, które Jan Paweł II wygłosił w Montrealu 11
listopada 1984 roku. Ojciec Święty podkreślił tam z całą mocą, że w sprawach dla
człowieka zasadniczych żaden kapłan „nie może zgodzić się na milczenie, nie może
ustąpić i usunąć się w cień pod pretekstem, że trzeba zostawić miejsce dla
pluralizmu poglądów ideowych, z których wiele przesiąkniętych jest scjentyzmem,
materializmem czy ateizmem…”.
Oburzenie publicystów „Gazety Wyborczej”
dowodzi, że księża biskupi z tego zadania potrafią się wywiązywać. To pochwały
sugerowałyby coś odwrotnego…

Sebastian Karczewski

drukuj