TVN zignorowała Marsz Cieni

Z dr Hanną Karp, medioznawcą z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i
Medialnej w Toruniu, rozmawia Paulina Jarosińska

Marsz "Nie-milczenia" w obronie zwierząt: tym wydarzeniem żyła stacja TVN 24
w niedzielę, 3 kwietnia. Ani słowem natomiast nie wspomniała o tym, że ulicami
Warszawy przeszedł tego dnia już IV Marsz Cieni…

– W niedzielę ze zdumieniem oglądałam serwisy informacyjne. Marsz Cieni to jest
nie tylko niezwykle ciekawa inicjatywa będącą prawdziwą lekcją historii dla
młodego pokolenia, ale również forma uczczenia pamięci polskich oficerów –
jeńców, którzy na początku kwietnia 1940 roku szli na śmierć z rąk Sowietów.
Jest to wydarzenie, które jak najbardziej wymaga medialnego nagłośnienia. To
czwarty Marsz Cieni – warto uświadamiać opinię publiczną – szczególnie gdy
chodzi o młode pokolenie. Jednak w stacjach komercyjnych informacja o tym
wydarzeniu w ogóle się nie pojawiła. Natomiast mogliśmy, m.in. dzięki TVN 24,
szeroko dowiedzieć się na temat marszu "Nie-milczenia" w obronie zwierząt.
Osoby, które chciały zaprotestować głośno przeciwko przemocy wobec zwierząt,
wyszły wczoraj na ulice różnych miast, aby wyrazić swój bunt. Stacje komercyjne
dodatkowo "ubogacały" przekaz na temat tego marszu zdjęciami aktów znęcania się
nad zwierzętami. Drugie wydarzenie, które chętnie podejmowano w weekend w
mediach, to akcja… rzucania w siebie poduszkami. Zaczerpnięto tę akcję z
"tradycji amerykańskiej". W praktyce chodzi tu o to, aby grupa ludzi chcących
odreagować stres mogła dać upust głęboko skrywanej na co dzień agresji. Właśnie
te dwa wydarzenia okazały się medialnie atrakcyjniejsze, a przez to ważniejsze,
niż IV Marsz Cieni, który współorganizował IPN, a patronat nad nim objął "Nasz
Dziennik". I tak mamy ciąg dalszy świata z filmów Stanisława Barei. Telewizyjne
serwisy informacyjne tworzą kolejną nową świecką tradycję. W TVN 24 jak w
kołowrotku mamy powtarzane do znudzenia wiadomości, stacja, kreując
rzeczywistość, przystawia widzowi krzywe zwierciadło.

W obliczu relatywizowania historii Polski, zacierania faktów czy wręcz ich
wykoślawiania tym bardziej niepokojące jest przykładanie do tego procesu ręki
największych komercyjnych stacji, które albo pozwalają na utrwalanie
dwuznacznego przekazu, albo po prostu milczą…

– W tym momencie nie możemy mówić o tym, że dziennikarze są nieprofesjonalni
albo że coś przegapili, że nie zdążyli o czymś powiedzieć. Marsz Cieni po prostu
zignorowano. To nie jest kwestia jakiegoś zagubienia dziennikarskiego. Nie można
mówić, iż to przypadek, że akurat o takich inicjatywach się milczy. Wychodzi to
niesamowicie mocno podczas przekazu na temat katastrofy i śledztwa smoleńskiego.
Wszystko, co może w jakiś sposób wiązać się z Rosją, jest ignorowane. Jakby ktoś
bał się rozdrażnić premiera Putina. O ile mogę zrozumieć (choć nie ma ona nic
wspólnego z profesjonalizmem) ten rodzaj polityki informacyjnej na terenie
państwa rosyjskiego, jednak u nas, w Polsce, tak dziać się nie powinno. Liczę na
to, że usłyszymy kiedyś jasne wytłumaczenie z ust redaktorów prowadzących
wydania serwisów informacyjnych, dlaczego tak konsekwentnie wypadają z narracji
medialnej tematy mające charakter konfrontacji albo rozliczenia z Rosją? Czas
kolejnej rocznicy Katynia – zbrodni, która do tej pory nie została rozliczona –
to czas niezwykle ważny dla Polaków.

Szerzej patrząc na sprawę: czy nie jest tak, że właściwie wszystkie sprawy
ważne dla naszej tożsamości, historii, interesu narodowego, czyli kluczowe
wydarzenia i rocznice, również to wszystko, co jest związane z katastrofą
smoleńską, w stacjach komercyjnych przedstawiane jest na zasadzie sensacji, a
nie merytorycznego przedstawiania faktów?

– Niestety, tak właśnie jest. W mediach elektronicznych mamy do czynienia raczej
z pokazem piękności, rewią mody i konkursem dykcji. Oferuje się atrakcyjne
opakowanie bez treści. Po drugie, nie wystarczy tylko przekazywanie informacji –
chodzi o to, aby w odpowiedni sposób wybrać komentatorów, znawców, specjalistów
w danej dziedzinie, takich, którzy wzmocniliby opis i informację – w końcu z
głosem eksperta trudniej polemizować. Słyszymy jednak wciąż tych samych
komentatorów, te same głosy, te same argumentacje. Dzięki temu obraz jest
uproszczony, płaski, wciąż zakłamany. Widz ma kształtować świadomość
konsumencką, a nie pogłębiać wiedzę na temat otaczającego go świata. Najlepiej,
żeby jak najmniej wiedział – kimś takim łatwiej sterować. Dlatego też wszelkie
sprawy trudne, ważne, czy to związane z wartościami chrześcijańskimi, czy
patriotycznymi – zasadniczo to wszystko, co stanowi esencję polskości i jest
naszym narodowym potencjałem, jest stopniowo spychane na drugi plan lub
najzwyczajniej przemilczane – na śmierć.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj