Tusk oddaje gaz łupkowy

Francja zadeklarowała, że nie podejmie eksploatacji gazu ze złóż
niekonwencjonalnych, a uzasadniła to zagrożeniem zanieczyszczenia środowiska.
Kręcą nosem Niemcy. Powstają liczne opinie dokumentujące szkodliwość wydobycia
gazu z łupków, filmy w internecie biją rekordy popularności, szczególnie te
przedstawiające płonące krany. Polscy politycy są na tyle głodni sukcesu, jaki
udało mi się rozpocząć w 2006 r. poprzez uparte szukanie i znalezienie
inwestorów oraz wydanie pierwszych koncesji, że wykazują sporo sceptycyzmu co do
negatywnego wpływu eksploatacji gazu z łupków na środowisko. Niemniej jednak
pojawia się pytanie, czy poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego jest szkodliwe
dla środowiska.

O tym, czy jakaś technologia jest szkodliwa czy nie, powinna wyłącznie decydować
agencja rządowa, w tym przypadku Polska Służba Geologiczna (PSG), jaką
rozpocząłem budować w 2007 roku, a czego zaniechał rząd Donalda Tuska. To ona
wraz z Komisją Geoekologii i Metod Analitycznych miały mieć pełną kontrolę nad
wszelkimi technologiami.
Antymotywacje podyktowane własnymi żywotnymi interesami wobec ekstrakcji i
wydobycia gazu z łupków mają Niemcy i Rosjanie – każdy inne, ale ze wspólnym
mianownikiem, jakim są ekonomia i geopolityka. Sprawy środowiskowe są ważne i
trzeba ich bardzo pilnować, ale na tym etapie są niemal wyłącznie pochodną
wspomnianych motywacji – za to świetnie odwracają uwagę, co właśnie dziś robi
jakiś bliżej nieznany "wielki prestidigitator". W mojej opinii, kluczowy problem
w zakresie gazu z łupków to fakt utraty nawet 100 mld zł na koncesjach na
poszukiwania i możliwość utraty może biliona złotych na eksploatacji. To, co
zrobił rząd Tuska, jest większym błędem gospodarczym niż suma błędów
popełnionych przez poprzednie rządy po 1990 roku.
Zważywszy z jednej strony na potrzeby energetyczne ludzkości i na znane zasoby
oraz nowe technologie umożliwiające odkrywanie i wykorzystanie zupełnie nowych
źródeł energii, stawiam tezę, że nie ma na świecie problemu deficytu surowców
energetycznych – są wyłącznie problemy i motywacje polityczne, a czasem
społeczne i środowiskowe. Sprawa energii jest okazją do wprowadzania dużych
podatków i manipulacji wielkich tego świata. Już dwa lata temu mówiłem, że jeśli
będą blokować polski gaz tak jak węgiel, to należy wystąpić z UE i stać się dla
UE bankiem energii, być Szwajcarią energetyczną. Mamy 60-krotnie większą
koncentrację złóż węgla kamiennego niż pozostała część UE, największe złoża gazu
– ale to my zgadzamy się na ograniczenia, a nasz rząd spuszcza głowę albo rzuca
tematy zastępcze: środowisko, Gazprom… Dziś kluczowe jest to, że Skarb Państwa
wziął łącznie za ponad 100 koncesji na poszukiwania gazu z łupków około 35 mln
złotych. To, ile kto i komu zapłacił w bezpośrednim obrocie, wiedzą tylko
zainteresowani, a całość odbywa się praktycznie poza Skarbem Państwa. Dziś
wartość koncesji jest powiększana o brak ryzyka i wartość kopaliny. Jeśli gaz na
jednym obszarze koncesyjnym wart jest, załóżmy, 50 mld zł, koszt wydobycia,
dystrybucji, podatków itd. wynosi 20 mld zł, pozostała część to czysty zysk
inwestora – powinien się nim podzielić z właścicielem złoża, czyli Skarbem
Państwa, a ściślej rzecz biorąc, z Polakami. Obecny stan jest taki, że się nie
podzieli, bo wszelkie podatki (opłata eksploatacyjna, użytkowanie górnicze, CIT,
VAT, czyli około 20 proc. wartości kopaliny) już są zawarte w tych 20 mld
złotych. Przykład z Bułgarii, gdzie niedawno Chevron zaoferował 300 razy większe
kwoty za jedną koncesję, tylko to potwierdza.
To, że informacja o przejęciu przez Gazprom dużej części koncesji wyszła od
eurodeputowanych PO, i to w czasie kampanii, potwierdza, że opinia publiczna
jest najprawdopodobniej kierowana na boczny tor. Po wyborach, jeśli PO wygra,
wszystko się wyjaśni, "spacyfikuje" się Komisję Europejską, środowiskowców,
"wyprostuje" i ukryje dramatycznie wielkie straty Polaków. W tej sprawie
skierowałem półtora roku temu list otwarty do premiera Tuska. Od tego czasu
wydano drugie tyle koncesji na tych samych tragicznych dla Polaków zasadach.
Dlaczego?
W nowym Sejmie będzie potrzebna ścisła współpraca wszystkich opcji politycznych
w sprawie eksploatacji gazu z łupków po to, by uczynić Polaków najbogatszym
społeczeństwem Europy.

 

Prof. Mariusz-Orion Jędrysek
geolog, Uniwersytet Wrocławski
 

drukuj